Witajcie kochani!
Jak mija Wam weekend? Podobno ma to być ostatni tej "wiosny" weekend ze śniegiem. Trzymam za słowo meteorologów!

Tymczasem przybywam do Was dziś z recenzją nietypowej odżywki do włosów. Nietypowej bo... pomidorowej ;)
Przyznam, że wszystkie kosmetyki z serii Yes to... budzą we mnie zainteresowanie. Nawet pomimo tego, że część z nich ma niezbyt pozytywne opinie. Dlatego kiedy okazało się, że wygrałam u Oli kosmetyki - między innymi odżywkę pomidorową Yes to Tomatoes, byłam wniebowzięta :)
Czy działanie odżywki okazało się adekwatne do mojego entuzjazmu? Dowiecie się, czytając recenzję Yes to Tomatoes Volumizing Conditioner.


Obietnice producenta: Yes to Tomatoes Volumizing Conditioner to kosmetyk w 99% składający się z naturalnych składników. Teoretycznie odżywka powinna zapewnić nam uniesienie włosów u nasady, nawilżenie włosów i skóry głowy oraz blask naszej czupryny.


Opakowanie: odżywka zamknięta jest w plastikowej butelce o pojemności 425ml. Dozownik jest specyficzny (nie potrafię go opisać, zobaczcie na zdjęciu). Odżywka ma na tyle lekką konsystencję, że bez problemu wypływa z opakowania. Problem pojawia się pod koniec, kiedy kosmetyku jest już niewiele- trzeba odczekać chwilę, trzymając butelkę do góry dnem, bo niestety nie da się jej ustawić na zakrętce. Mały minus również za przezroczystość butelki- nie jest ona zupełnie nieprzezroczysta, ale też nie do końca widać, ile odżywki jest w środku.


Stosowanie:
+ Konsystencja - typowa dla odżywek - niezbyt rzadka, ale też nie taka gęsta jak w przypadku maski do włosów.
+ Aplikacja - bezproblemowa - odżywka nie spływa z dłoni, jest "śliska", dzięki czemu łatwo rozprowadza się na włosach i skórze głowy.


+/- Zapach - specyficzny, dość mocny i utrzymujący się na włosach całą dobę po myciu. Według mnie jest to zapach przypominający trochę kadzidełko (taki słodki, mdły zapach, który można poczuć w sklepach z odzieżą indyjską), według mojej siostry zapach jest "babciowy". Po kilku aplikacjach przyzwyczaiłam się do tego zapachu i nie przeszkadzał mi.
+ Wydajność - co prawda odżywki trzeba jednorazowo nałożyć dość dużo (producent zaleca również wmasowywać ją w skalp), jednak - o dziwo- nie znika z opakowania tak szybko, jak można by przypuszczać. Mi wystarczyła na 2 miesiące stosowania, a musicie wiedzieć, że ja włosy myję codziennie (ale oczywiście nie codziennie nakładałam Yes to Tomatoes).
+/- Czas aplikacji - nie jest to odżywka, którą wystarczy nałożyć i spłukać. Konieczne jest potrzymanie jej kilka minut - najlepiej pod czepkiem i ręcznikiem. U mnie dawała najlepsze efekty dopiero po około 7-10 minutach aplikacji, a to jednak długo jak na odżywkę.



Efekty:
Odżywki dodające objętości nigdy się u mnie nie sprawdzały, dlatego nie wierzyłam, że Yes to Tomatoes będzie wyjątkiem w tej kwestii. Zdziwiłam się bardzo, bo jednak odżywka podziałała! Moje włosy co prawda nie wyglądały po aplikacji tak:
Źródło
... ale rzeczywiście były wyraźnie bardziej uniesione niż zazwyczaj. Nie był to jednak efekt "wow".
Odżywka dobrze nawilżała włosy, ale był to efekt przyzwoity, znowu bez "wow". Sprawdzi się przy włosach normalnych lub przetłuszczających się, nie wymagających jakiejś szczególnej troski.
W kwestii blasku włosów znowu bez "wow". Włosy były oczywiście bardziej lśniące, niż gdybym nie użyła odżywki w ogóle, ale o lustrzanym blasku mogłam zapomnieć.
Na plus zaliczam fakt, że odżywka nie obciążała włosów, nie wzmagała tłuszczenia się, nie spowodowała łupieżu, nie zapychała skóry głowy. Pomimo tego, że właściwości pielęgnacyjne ma przeciętne, polubiłam ten kosmetyk.


Skład: długi, ale to ze względu na ogromną ilość naturalnych olejów i ekstraktów. Co ciekawe- ekstrakt z pomidora znajduje się dopiero pod koniec składu, więc nie wiem, na jakiej podstawie producent wymyślił, by nazwać tą odżywkę Yes to Tomatoes. Wielki plus za brak silikonów, parabenów, parafiny czy oleju mineralnego.

INCI: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Sodium Benzoate, Isopropyl Alcohol, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Potassium Sorbate, Sodium Hydroxide, Cl 17200, Cl 19140, Capsium Annuum Extract, Algae Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Gingko Biloba Leaf Juice, Maris Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Titricum Vulgare Germ Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Butylene Glycol, Olea Europaea Fruit Oil, Prunus Persica Nectarina Fruit Extract, Citrullus Lanatus Fruit Extract, Punica Granatum Extract, Solanum Lycopersicum Fruit Extract, Glycerin, Chenopodium Quinoa Extract, Maris Limus Extract, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Spirulina Maxima Extract, Ganoderma Lucidum Extract, Phenoxyethanol, Isopropyl Alcohol, Magnesium Chloride, Magnesium Nitrate.


Dostępność: drogerie Sephora

Cena: 49 zł za 425ml (często są promocje na Yes to...)

Ocena: 4/6 (Odżywka spisuje siÄ™ dobrze- wÅ‚aÅ›ciwie robi to, co obiecuje producent, choć bez efektu „wow”. Ma Å›wietny skÅ‚ad, jest wydajna. W regularnej cenie jest moim zdaniem trochÄ™ za droga, ale biorÄ…c pod uwagÄ™ fakt, że można upolować jÄ… na promocjach nawet o ponad poÅ‚owÄ™ taniej, jestem pewna, że to nie bÄ™dzie moje ostatnie opakowanie tej odżywki. PolubiÅ‚am jÄ…. Nie dajÄ™ wyższej oceny ze wzglÄ™du na specyficzny zapach, Å›rednie opakowanie i przedÅ‚użony czas aplikacji – 2 minuty zalecane przez producenta nie pozwalaÅ‚y u mnie na osiÄ…gniÄ™cie optymalnych efektów.)



Znacie kosmetyki Yes to...?
Jaki macie stosunek do kosmetyków pielęgnacyjnych z warzywkami w składzie? ;)

Miłej niedzieli! :*
UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!

Witajcie kochani!

Szaruga za oknem, trzeba jakoś poprawić sobie humor.
Poza tym mam sporo powodów do świętowania:
  • na blogu prawie 1000 obserwatorów
  • na facebooku ponad 600 fanów
  • na blogu zamieÅ›ciÅ‚am już ponad 300 notek
Fajne liczby, przyznacie sami :)


Jakiś czas temu wpadłam na pomysł zorganizowania rozdania, w którym do wygrania byłyby kosmetyki, do których część z Was może nie mieć dostępu.
Zanim kupiłam nagrody, zorientowałam się, że wielkimi krokami zbliża się "tysiączkowy" jubileusz :) Zmiana liczby obserwatorów na czterocyfrową to dla mnie ogromny sukces!
W ramach podziękowania mam dla Was taki oto zestaw:

Nagrody:
1. Farmona Sweet Secret - Szarlotkowy peeling myjący do ciała 225ml
2. Farmona Sweet Secret - Szarlotkowe masło do ciała 225ml
3. Green Pharmacy - żel pod prysznic jaśmin i lotos 500ml
4. Celia Nude - pomadko błyszczyk nr 605 (sama mam taki kolor)
5. Mydlarnia u Franciszka - mydło Guarana
6. Balea - szampon do włosów kokos 300ml
7. Golden Rose Jolly Jewels - lakier do paznokci nr 116
8. Essence LE Vintage District - lakier do paznokci 03 Antique Pink (na żywo to bardziej brudny róż)
9. Kallos - Maska do włosów z proteinami mlecznymi 1l

Krótko i na temat- co musicie zrobić, aby wziąć udział w rozdaniu:
1. WARUNKI OBOWIĄZKOWE: Publiczne obserwowanie bloga, zgłoszenie się w komentarzu według odpowiedniego, zamieszczonego poniżej formularza. (+1 los)
2. WARUNKI DODATKOWE:
- możesz polubić Keep calm and be beautiful na Facebooku - TUTAJ (+1 los)
- możesz udostępnić informację o konkursie na Facebooku lub Twitterze- konieczne jest podanie linka do notki konkursowej (+1 los)
- możesz udostępnić informację o rozdaniu na swoim blogu:
     * w formie notki poÅ›wiÄ™conej w caÅ‚oÅ›ci rozdaniu (+ 3 losy)
     * w formie bannera w pasku bocznym podlinkowanego do tej notki (+3 losy)
     * w formie bannera lub informacji pod jednÄ… z Twoich aktualnych notek (+1 los)
     * w formie bannera w zakÅ‚adce z rozdaniami (+1 los)
     * dodajÄ…c mój blog do blogrolla (+2 losy)
- dodatkowo - top komentatorki otrzymują po +5 losów, jeśli wyrażą chęć udziału w rozdaniu


Rozdanie trwa od 05.04 do 05.05, czyli dokładnie miesiąc.
Niestety paczkę z wygraną wysyłam tylko na terenie Polski, więc zgłaszając się do rozdania musicie mieć pewność, że w razie wygranej będziecie mogli w ten sposób ją odebrać (moi zagraniczni czytelnicy mogą oczywiście prosić o przesłanie paczki na adres rodziców, znajomych, etc).
Wszystkie nagrody są nowe, nigdy nie otwierane, nie używane, kupione na potrzeby tego rozdania.

Formularz zgłoszeniowy:
ObserwujÄ™ jako: 
Mail:
Lubię na fb: TAK (+ inicjały)/ NIE
Udostępniam na fb/twitterze TAK (+link) / NIE
Notka: TAK (+link) / NIE
Banner: TAK (+link) / NIE
Pod notką: TAK (+link) / NIE Zakładka rozdaniowa: TAK (+link) / NIE
Blogroll: TAK (+link) / NIE

(jeśli spełniacie tylko warunki obowiązkowe, nie musicie kopiować tych części formularza, które Was nie dotyczą)

Mam nadzieję, że wszystko jasne. Wszelkie pytania możecie pisać w komentarzach lub mailem na kaylime@onet.pl


Regulamin:
1. Organizatorem i sponsorem rozdania jest autorka bloga Keep calm and be beautiful.
2. Rozdanie przeprowadzane jest na zasadach określonych niniejszym regulaminem i przepisami obowiązującego prawa.
3. Rozdanie przeznaczone jest dla osób spełniających następujące podstawowe warunki: publiczne obserwowanie bloga Keep calm and be beautifull oraz podanie adresu mailowego.
4. W rozdaniu wygrywa jedna osoba.
5. Losowanie zwycięzcy odbędzie się przy pomocy wirtualnej aplikacji losującej spośród wszystkich osób, które spełniają podstawowe warunki opisane w punkcie 3 niniejszego Regulaminu.

6. Spełnienie warunków koniecznych opisanych w punkcie 3 niniejszego Regulaminu gwarantuje 1 los w losowaniu.
7. Dodatkowe losy sÄ… przyznawane odpowiednio za:
- zalajkowanie profilu Keep calm and be beautiful na portalu Facebook -1 los
- dodanie na wÅ‚asnym blogu notki z informacjÄ… o rozdaniu  -3 losy
- dodanie bannera rozdaniowego przekierowującego do rozdania w pasku bocznym własnego bloga - 3 losy
- dodanie bannera lub informacji w zakładce rozdaniowej na własnym blogu- 1 los
- dodanie na własnym blogu informacji o rozdaniu pod dowolną aktualną notką - 1 los
- dodanie bloga Keep calm and be beautiful do Blogrolla w pasku bocznym własnego bloga - 2 losy
- post z informacjÄ… o rozdaniu na Facebooku- 1 los
- post z informacjÄ… o rozdaniu na Twitterze- 1 los
- bycie jednym z najaktywniejszych komentatorów bloga, wytypowanym przez wirtualną aplikację zliczającą komentarze zamieszczoną na blogu - 5 losów (Organizator bierze pod uwagę listę najaktywniejszych komentatorów z dnia rozpoczęcia rozdania).
8. W rozdaniu przewidziany jest jeden zestaw nagród: Farmona Sweet Secret Szarlotkowy peeling do ciała, Farmona Sweet Secret Szarlotkowe masło do ciała, Green Pharmacy Żel pod prysznic lotos i jaśmin, Celia Nude Pomadko-błyszczyk nr 605, Mydlarnia u Franciszka mydło Guarana, Balea szampon kokosowy, Golden Rose Jolly Jewels lakier do paznokci nr 116, Essence Vintage District lakier do paznokci 03 Antique Pink, Kallos Crema al Latte maska do włosów z proteinami mlecznymi 1l.
9. Kosmetyki są nowe, nigdy nie używane.
10. O wygranej zwycięzca zostanie powiadomiony mailowo.
11. Zgłoszenia do niniejszego rozdania są przyjmowane od 05.04.2013 do 05.05.2013. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
12. Wyniki rozdania zostaną podane na blogu Keep calm and be beautiful w terminie do tygodnia od daty zakończenia przyjmowania zgłoszeń.
13. Zgłaszając się do rozdania uczestnik wyraża zgodę na akceptację niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883).
14. Niniejszy regulamin obowiązuje od 05.04.2013 do czasu zakończenia wszystkich czynności związanych z rozdaniem- ogłoszenia wyników oraz wysłania nagród do zwycięzcy.
15. Po otrzymaniu maila z informacją o wygranej, zwycięzca ma 3 dni na przesłanie drogą mailową odpowiedzi i podanie danych do wysyłki nagrody. W przypadku braku kontaktu ze strony zwycięzcy w przewidzianym na to czasie, Organizator zastrzega sobie prawo wylosowania innej osoby (na zasadach określonych przez niniejszy Regulamin).
16. Po otrzymaniu danych do wysyłki, Organizator zastrzega sobie czas do 7 dni na przygotowanie i nadanie przesyłki z nagrodami.
17. Nagroda zostanie wysłana paczką pocztową na koszt Organizatora.
18. Organizator zastrzega sobie możliwość wprowadzenia zmian w regulaminie w wyjątkowych sytuacjach.
19. Ewentualne zażalenia i kwestie sporne należy zgłaszać drogą mailową na adres kaylime@onet.pl . Będą one rozstrzygane przez organizatora w czasie do 24h od daty napłynięcia.
20. Nagrody są przez Organizatora wysyłane tylko na terenie Polski.

21. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).


Banner, który możecie kopiować i używać w ramach zdobywania dodatkowych losów do rozdania.


UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!
Witajcie kochani!

Kiedy Siouxie zaprosiła mnie na miętowy sorbet własnej roboty, zgodziłam się od razu! Niestety pierwsza degustacja przyprawiła mnie o niestrawność... Na szczęście potem było już tylko lepiej. Przepis Siouxie okazał się genialny - niestety Wibo dodało do niego za dużo goryczki...
I wbrew pozorom nie mówię tutaj o lodowym miętowym sorbecie (chociaż na taką propozycję też bym się zgodziła :P)- jak zapewne już się domyślacie, chodzi o lakier z blogereskiej kolekcji: Wibo Nail Obsession Gel Like Nail Lacquer - Nr 8 Mint Sorbet by Siouxie.


Właściwości lakieru:

- Konsystencja - lakier jest raczej rzadki, łatwo rozlewa się po płytce. Niestety ma tendencję do smużenia i strasznie ciężko się rozprowadza.

- Czas wysychania - ze względu na to, że musiałam nałożyć aż 3 warstwy, lakier wysychał bardzo długo. Po pierwszej aplikacji odczekałam ładnych parę godzin, zanim poszłam spać, a i tak rano obudziłam się z okropnymi odgnieceniami na paznokciach... Za drugim razem było już lepiej- nakładałam cieńsze warstwy, dłużej czekałam, aż wyschną, zanim nałożyłam kolejną. Ale i tak wolę szybciej schnące lakiery.

- Pędzelek - cienki, charakterystyczny dla Wibo. Niezbyt dobrze mi się nim maluje. Poza tym pechowo trafiłam na uszkodzony pędzelek, w którym kilka włosów odstaje w dziwnych kierunkach, co dodatkowo utrudnia mi aplikację (nawet nie próbuję ich przyciąć, bo byłabym cała uwalona lakierem xD)

- Krycie - Mint Sorbet potrzebował aż 3 warstw, by w pełni pokryć płytkę. A i tak nie gwarantuję Wam, czy na dłuższych niż moje pazurkach nie musiałybyście zaaplikować jeszcze jednej warstwy więcej...


- Błysk - sam lakier jest hm... raczej pół-matowy niż żelkowy... Nie wiem, co producent sobie wymyślił, ale to na pewno nie jest żelowa formuła :/ Mint Sorbet lśni na paznokciach tylko i wyłącznie dlatego, że ma w sobie shimer, który ratuje go i odbija światło.

+ Trwałość - zdecydowanie na plus, bez żadnego topu lakier wytrzymał nienaruszony przez 4 dni.

+/- Zmywanie - trudniejsze niż w przypadku kremowych lakierów, ale nie tak skomplikowane jak w przypadku typowych brokatów. Ja zmyłam go bez konieczności stosowania metody foliowej- musiałam po prostu trochę więcej razy potrzeć płytkę paznokcia wacikiem nasączonym w zmywaczu.


KOLOR
Miętowy sorbet jest piękny! Siouxie spisała się na medal.
Jest to kolor, który ja określiłabym jako rozbieloną pistację. Mięta, ale pozbawiona błękitnych tonów. W lakierze zatopiony jest maleńki złotawy shimer (którego na paznokciach w ogóle nie widać, ujawnia się jedynie w subtelnym blasku) oraz odrobinę większe i mniej liczne niebieskie drobinki (widoczne przy odpowiednim oświetleniu). Bardzo podoba mi się taka mieszanka kolorystyczna. Strasznie mi żal, że Wibo nie wykorzystało lepiej pomysłu Siouxie - kolor jest genialny, natomiast właściwości samego lakieru już niestety nie wywołują zachwytu.


Dostępność: drogerie Rossman (od marca do sierpnia 2013)

Cena: 5,69 zł za 8,5ml

Ocena: 2/6 (Kolor jest piękny, ale niestety właściwości lakieru pozostawiają wiele do życzenia. Mimo to mam zamiar jeszcze nie raz cieszyć się tym kolorkiem na paznokciach. Miło mi się go nosiło, dobrze się z nim czułam. Myślę, że do opalonej skóry będzie wyglądał jeszcze lepiej.)


Tutaj widać delikatny niebieski shimer - zwłaszcza na kciuku możecie go zaobserwować.

Jestem pewna, że znacie blogerką kolekcję lakierów. Które kolory są Waszymi faworytami? Jakie macie doświadczenia z tymi lakierami?

Pozdrawiam! :*
Dzień lenia minął - dziś biorę się za siebie - w planie (poza 30-minutowym marznięciem na przystanku i napisaniem notki- co już uczyniłam) ósmy dzień 1 poziomu 30 day shred i nauka na angielski.
A Was zostawiam z moimi marcowymi zużyciami.

1. Isana - Kremowy żel pod prysznic kokos - uwielbiam wszystko co kokosowe... z wyjątkiem tego żelu. Zapach na gąbce zupełnie znika, żel wcale nie jest taki kremowy, jakby się można było spodziewać. Nawet tych paru groszy nie warty. Czy kupię ponownie: NIE
2. Perlier - Nawilżający żel pod prysznic mleko i kawa - przywieziony jeszcze z Włoch. Nie lubię kosmetyków o kawowym zapachu, ale ten pachniał jak mocno śmietankowe, spienione cappucino o orzechowym posmaku. Świetnie się pienił, był bardzo wydajny. Czy kupię ponownie: TAK (jeśli tylko będę jeszcze kiedyś we Włoszech).

3. Farmona - Sweet Secret Szarlotkowy peeling do mycia ciała - po prostu świetny! Seria szarlotkowa to chyba najbardziej udany pomysł Farmony! Czy kupię ponownie: TAK!!!
4. Green Pharmacy - Peeling solny drzewo herbaciane i zielona glinka - nic specjalnego, taki średniak o całkiem miłym zapachu, średnim poziomie ścierania, bardzo niskim poziomie nawilżania. Recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: NIE

5. NeoBio - Szampon do włosów regenerujący mleko i miód - bardzo fajny, delikatny szampon o przyjaznym składzie. Dobrze oczyszczał, nie wysuszając przy tym włosów tak mocno jak na przykład Babydream. Niestety jak dla mnie trochę za drogi, biorąc pod uwagę moje zapotrzebowanie na codzienne mycie włosów ;) Czy kupię ponownie: NIE
6. Mythos - Terapeutyczna maska do włosów soja - używałam jej z przyjemnością i z pozytywnymi efektami. Nie zachwyciła mnie jednak na tyle, by przebić moją ulubioną maskę proteinową - nieśmiertelnego Kallosa, którego 1l kosztuje mnie kilkanaście złotych. Recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: NIE


7. Farmona - Sweet Secret Szarlotkowe masło do ciała - genialne! Wszystko mi się w nim podoba- świetne działanie, przyjazny dla mojej skóry skład, cuuuudny zapach! Recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: TAK!!!
8. PAT&RUB - Balsam do rąk rewitalizujący żurawina i cytryna - świetny bez dwóch zdań - nawilża bardzo intensywnie, skóra wprost go pije, więc wchłania się idealnie. Ma piękny, świeży zapach cytryny. Recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: TAK (jak tylko upoluję promocję, bo regularna cena jest dość wysoka).

9. Marilou BIO - Balsam do ust truskawkowy - ma fajne działanie nawilżające, ale niestety opakowanie koszmarne- kto wpadł na pomysł, by kosmetyk o tak twardej konsystencji ładować do małego słoiczka?! O wiele lepiej sprawdziłby się w formie sztyftu. Czy kupię ponownie: NIE (pomimo mojego zachwytu nad działaniem pielęgnacyjnym).
10. Bandi - Delicate Care Tonik łagodzący - przeciętny kosmetyk - spisywał się jako tonik, co do tego nie mam zarzutu. Nie zauważyłam jednak jakiegoś wybitnego łagodzenia. Biorąc pod uwagę jego cenę- NIE kupię ponownie.

11. Bourjois - Ombre a Paupieres 08 Beige Rose - mój ulubiony cień do codziennego makijażu na jesień i zimę. Daje satynowe wykończenie i piękny odcień jasnego beżu. Maluję nim całą powiekę, by rozświetlić spojrzenie. Używam niezmiennie od kilku dobrych lat. Recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: TAK
12. BRTC - Blemish Recover Balm - kryje rewelacyjnie, ale ma niestety ciężką, tłustą konsystencję. Byłam nim zachwycona, oczywiście już zamówiłam z Korei kolejne opakowanie, ale... w międzyczasie znalazłam innego ulubieńca... To się nazywa dramat ;P Czy kupię ponownie: TAK

13. Wibo - Eyeliner czarny - mój ulubieniec, hit za grosze. Recenzja TUTAJ. Czy kupię ponownie: TAK (już kupiłam :P).
14. L'Oreal - True Match korektor kryjący niedoskonałości 1 Ivory - niestety odcień źle dobrany do mojej cery, poza tym jakoś nie polubiłam się z tym korektorem - od tego typu kosmetyku oczekuję czegoś innego. Czy kupię ponownie: NIE
15. Carmex - Moisture Plus pink - nie zauważyłam, by nawilżał mocniej niż klasyczna wersja Carmexa. Ten odcień różowego zupełnie mi nie pasował - zdecydowanie bardziej wolę Miosture plus w wersji clear. Czy kupię ponownie: NIE
16. Clinique - High Impact Mascara - niezły tusz, ale nie za taką cenę, jaką życzy sobie za niego producent ;) Mimo to cieszę się, że miałam szansę go wypróbować. Recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: NIE
17. Yves Rocher - Sexy Pulp Mascara 01 Noir - jedna z moich ulubionych maskar, dająca efekt fajnego pogrubienia rzęs, zwiększenia ich objętości. Na co dzień dla mnie jest idealna. Recenzja: TUTAJ. Czy kupię ponownie: TAK

18. Green Pharmacy - Pianka do higieny intymnej szałwia i lawenda - co do właściwości samego kosmetyku - nie mam żadnych zarzutów. Pianka dobrze oczyszcza, nie podrażnia. Ale ja po prostu nie lubię tej formy kosmetyków... Czy kupię ponownie: NIE
19. Facelle intim - Wasch lotion Sensitive - mój ulubieniec! Do higieny intymnej jest niezastąpiony, sprawdza się też do mycia twarzy, włosów czy nawet całego ciała. Czy kupię ponownie: TAK

20. Mythos - Nawilżające mleczko do ciała - zrobiło na mnie dobre wrażenie, ale raczej nie skusiłabym się na zakup na podstawie jedynie 2 próbek (=1 aplikacji).
21. The Body Shop - Vitamin E Moisture Cream - zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, po aplikacji skóra była świetnie nawilżona, miękka.
22. Perfecta - Maseczka peel-off - niezła, ale nic szczególnego w sobie nie ma.
23. Marion - Matująca maska na twarz - czytałam o niej sporo pozytywów, niestety jednak rozczarowała mnie. Nie zmatowiła twarzy, nie nawilżyła dostatecznie. Czy kupię ponownie: NIE

Z przyjemnością wywalam te puste opakowania. Czas na nowe :)

Jak Wam w marcu poszło zużywanie?
Pozdrawiam! :*


Witajcie!

Dzisiejszy cytat potraktujcie z "primaaprilisowym" przymrużeniem oka ;)



Sebastian Post potwierdza, że o gustach się nie dyskutuje.
Ktoś nawet kiedyś zaryzykował stwierdzenie, że gust jest jak pupa - każdy ma swoją. I tak jest zarówno w kwestii gustu artystycznego jak i gustu, według którego określamy urodę innych osób.
A biorąc pod uwagę fakt, że sztuka abstrakcyjna jest teraz naprawdę popularna, a dzieła abstrakcyjne sprzedawane są za całkiem spore pieniądze, stwierdzenie Sebastiana Posta chyba nie należy odbierać jako obraźliwe ;)

Co sÄ…dzicie?

Pozdrawiam! :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...