Uffff, wreszcie jestem. Długo zbierałam się do tego, by wrócić do pisania na blogu, ale moja nieobecność trwała już od tak dawna, że chwilami wydawało mi się, że po prostu zapomniałam, jak pisać. Mimo wszystko przełamałam się (choć ta notka rodzi się w bólach :P) i oto jestem.


JeÅ›li Å›ledzicie blogowe profile na portalach spoÅ‚ecznoÅ›ciowych, na pewno wiecie, że w te wakacje ponownie odwiedziÅ‚am WÅ‚ochy (o czym opowiem Wam dokÅ‚adniej jutro) oraz że wyprowadziÅ‚am siÄ™ od rodziców i wreszcie zamieszkaÅ‚am z moim chÅ‚opakiem. Dla kogoÅ›, kto przez 20 lat mieszkaÅ‚ w jednym miejscu, z rodzicami, siostrÄ… i psem, byÅ‚a to ogromna zmiana. BaÅ‚am siÄ™, że nie poradzÄ™ sobie z rolÄ… "perfekcyjnej pani domu" - do tej pory gotowaÅ‚am jedynie dla przyjemnoÅ›ci, a takie sprawy jak pranie czy codzienne zakupy w ogóle nie wchodziÅ‚y w zakres moich obowiÄ…zków. OkazaÅ‚o siÄ™ jednak, że nie jest wcale tak źle - gotowanie i sprzÄ…tanie sprawia mi ogromnÄ… frajdÄ™. Nawet rosół wyszedÅ‚ mi pyszny (choć zawsze wydawaÅ‚o mi siÄ™, że rosół to już wyższa szkoÅ‚a jazdy). 
Najfajniejsze z tych wszystkich domowych spraw jest kupowanie różnoÅ›ci do domu. Nigdy nie sÄ…dziÅ‚am, że zakup dywanika Å‚azienkowego czy silikonowej formy do ciasta może dać tyle radoÅ›ci ;) 
I tak oto stałam się panią domu. Dobrze mi w tej roli, dobrze mi się mieszka pod Szczęśliwą Kasiową Trzynastką. Tęsknię jedynie za Olisem - moim psem (chociaż nie wiem, czy nadal mogę mówić o nim "mój") - czasem mam wrażenie, że słyszę chrobotanie jego łapek o płytki na podłodze.
Przede mną jeszcze jeden krok do osiągnięcia pełnej dorosłości - praca. Choć taką dorywczą pracę mam cały czas, szukam teraz czegoś na stałe. Na razie idzie to opornie, ale nie załamuję się i dalej ślę w świat moje CV ;)


Nie obiecuję Wam, że to już ostatnie moje zniknięcie, że już nigdy, itd. Traktuję bloga jako hobby, a więc na liście moich życiowych priorytetów pisanie tutaj niestety wypada poza ścisłą czołówką. Oczywiście będę się mocno starała bywać tu regularnie, tym bardziej dlatego, że w najbliższym czasie chciałabym opowiedzieć Wam o kilku naprawdę świetnych kosmetykach i kosmetycznych gadżetach, o tym, jak przebiegła moja mineralna rewolucja, jak minęły mi wakacje, a także pokazać Wam kolekcję moich kosmetyków, którą (z powodu przeprowadzki) musiałam wreszcie uporządkować.


Dziękuję Wam za to, że nadal tu jesteście, że mam do kogo wracać.
Pozdrawiam!


Wiecie, że uwielbiam lakiery Essie. 
Kolory zamknięte w tych charakterystycznych, kanciastych buteleczkach mają w sobie to coś, co sprawia, że zakochuję się prawie w każdym, który zobaczę, a wizyta w SuperPharm i spojrzenie na szafę Essie powoduje u mnie oczopląs, ślinotok i zawężenie mojego słownika do trzech słów: "o, jaki piękny!".
Cenię te lakiery także za ich świetne właściwości - kupując nawet bardzo jasny, pastelowy kolor z oferty Essie mam pewność, że nie zniechęci mnie smużenie, słabe krycie, kiepski czas wysychania czy niewystarczająca trwałość.

Wśród wszystkich urzekających kolorów z oferty Essie mam trzy ulubione cukiereczki. Nazywam je tak, bo razem wyglądają po prostu słodko :) Uwielbiam nosić je na paznokciach, zwłaszcza latem. Zobaczcie, jakie są piękne.




ESSIE - CREWED INTEREST
Kolor to rozbielona brzoskwinia, pasująca właściwie do każdej karnacji i sprawiająca, że paznokcie wyglądają elegancko, czysto, ale dłonie nie są blade, jak to często bywa przy lakierach nude.
Na kilku blogach czytałam, że trudno się go aplikuje, że smuży. U mnie nic takiego się nie dzieje, aplikuję go błyskawicznie, pokrywając paznokcie dwiema warstwami. W tych miejscach, gdzie moje paznokcie mają "garby", pojawiają się czasem lekkie prześwity, ale nie jest to tak widoczne, bym była skłonna nakładać trzecią warstwę lakieru.







ESSIE - TART DECO
Był to pierwszy lakier Essie w mojej kolekcji i jak dotąd jest moim ulubionym ze wszystkich koralowych lakierów, jakie mam. Jest soczysty, ale nie neonowy - odcień złamano odrobiną bieli. Najbardziej lubię go na swoich paznokciach latem, kiedy skóra dłoni jest lekko opalona, ale każda inna pora roku też jest dobra, jeśli najdzie mnie ochota na koralowe paznokcie.






ESSIE - WHERE'S MY CHAUFFEUR?
Wszechobecne miętowe lakiery mogą się już znudzić. Idealny turkusowy Where's My Chauffeur nie znudzi mi się chyba nigdy. Jest to jasny turkus o przewadze niebieskiego tonu, delikatnie zgaszony szarością. Trudno na zdjęciach uchwycić jego prawdziwy kolor. Internetowe swatche bardzo różnią się od siebie. Zresztą sami zobaczcie- na żywo Where's My Chauffeur wygląda tak jak na zdjęciu po prawej.

źródło / źródło

Moje zdjęcia były robione w pełnym świetle, dlatego też kolor lakieru wygląda na jaśniejszy i bardziej intensywny.






Jak Wam siÄ™ podobajÄ… moje cukiereczki? ;)


Witajcie!
Ostatnio mam trochę spraw na głowie - zaczynam pracę, w międzyczasie szukam innej (fuck logic :P), przygotowuję się do pierwszej w moim życiu przeprowadzki, dlatego bywam zakręcona i na blogu mnie mniej.
Na dziś przygotowałam krótkie podsumowanie moich czerwcowych zużyć. Zapraszam do czytania i oglądania.



Na początek grafika interaktywna dla tych z Was, którzy wolą taką własnie formę postów denkowych:


nie kupiÄ™ ponownie



nie wiem, czy kupiÄ™ ponownie



kupiÄ™ ponownie




A dla tradycjonalistów...

FACELLE INTIM - Lotion do higieny intymnej
Pozycja obowiązkowa w mojej łazience. Tani i uniwersalny
Czy kupiÄ™ ponownie: TAK

BABYDREAM - Uniwersalny żel do mycia
Najlepszy szampon do codziennego mycia włosów! Niezastąpiony do mycia pędzli.
Czy kupiÄ™ ponownie: TAK

BALEA - Szampon figa i perła
O ile odżywka z tej serii sprawdza się u mnie nieźle, szampon okazał się porażką. Teoretycznie miał za zadanie oczyścić włosy, jednocześnie je zmiękczając i ułatwiając rozczesywanie. W praktyce obciążał i sprawiał, że miałam wrażenie, jakbym w ogóle nie umyła włosów.
Czy kupiÄ™ ponownie: NIE

CMO - Odżywka do włosów piwo i pszenica
Ten kosmetyk znalazł się w rosyjskiej edycji pudełka PinkJoy. Odżywka służyła moim włosom, ale efekty były porównywalne z efektami po użyciu odżywek Balea. Dlatego też zostanę wierna Balei - będzie taniej i łatwiej z dostępem (bo odżywka CMO jest do kupienia chyba wyłącznie online w cenie 14,90zł za 200ml).
Czy kupiÄ™ ponownie: NIE

BATISTE - Suchy szampon Cherry
Pomimo ciężkich, duszących zapachów, suche szampony Batiste są najlepszymi z dostępnych na polskim rynku w tym przedziale cenowym. Jeśli też je lubicie lub jeśli chcecie je wypróbować, koniecznie wybierzcie się jutro do Biedronki - dostaniecie je tam za 10,99zł! (tylko nie bierzcie wersji Wild - pachnie okropnie! jak bazarowe perfumy dla starszej pani...)
Czy kupiÄ™ ponownie: TAK

DELIA Hair Fashion - Jedwab do włosów
Męczyłam go długo, bo pojemność ogromna jak na produkt, który aplikuje się jednorazowo w ilości liczonej na krople, a poza tym działanie średnie. Zdecydowanie bardziej wolę Jedwab z Green Pharmacy.
Czy kupiÄ™ ponownie: NIE

APIS - Nektar do ciała z miodem, mleczkiem pszczelim i olejkiem arganowym
Całkiem niezły balsam o przyjemnym zapachu, odpowiednio gęstej konsystencji, z dobrymi właściwościami i przyjaznym składzie (zero parafiny, oleju mineralnego, silikonów czy parabenów!). Do tego w przyjaznej cenie (ok. 13zł za 200ml). Jestem na tak!
Czy kupiÄ™ ponownie: TAK

DELAWELL - Zmysłowy scrub solny do dłoni, stóp i ciała
Całkiem przyjemny kosmetyk, wpisujący się w mój peelingowy gust - ostry, natłuszczający. Jest jednak dość drogi (39zł za 260ml, 65zł za 650ml). Nie wiem, gdzie mogę kupić ten kosmetyk, poza tym cena nie zachęca, więc prawdopodobnie nie sięgnę po niego ponownie.
Recenzja: TUTAJ
Czy kupiÄ™ ponownie: NIE

BALNEOKOSMETYKI - Biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy
CaÅ‚kiem przyjemny kosmetyk, który nie tylko dobrze oczyszczaÅ‚ skórÄ™, ale i delikatnie peelingowaÅ‚, nie powodujÄ…c przy tym podrażnieÅ„, nawet przy codziennym stosowaniu. 
Recenzja: TUTAJ
Czy kupię ponownie: MOŻE

NONI CARE - Krem pod oczy
Trudno mi go ocenić, bo moja skóra wokół oczu nie jest szczególnie wymagająca. Krem przyzwoicie nawilżał, nie spowodował żadnych podrażnień.
Czy kupiÄ™ ponownie: NIE

PERFECTA - Koktajlowa maseczka S.O.S. na twarz i pod oczy
Do użycia zachęciła mnie informacja o tym, że kosmetyk zawiera kwas hialuronowy. Niestety chyba jednak było go w masce za mało, bo nie odczułam większych efektów - ot, lekkie nawilżenie twarzy jak po użyciu przeciętnego kremu. Maska zawiera dodatkowo rozświetlające drobinki (które mają udawać 24-karatowe złoto :P). Jest ich tak dużo, że po wysmarowaniu się maską zaczęłam przypominać mima stojącego na krakowskim Rynku :P
Czy kupiÄ™ ponownie: NIE

BRTC - Blemish Recover Balm
Kiedyś uwielbiałam ten BB krem. Uważałam, że jest stworzony dla osób takich jak ja - z cerą trądzikową, które mają sporo do zakrycia. Teraz doszłam do wniosku, że jednak jest dla mnie za ciężki. Sprawdzał się co prawda w roli korektora, ale chyba już nie zamówię kolejnego opakowania, bo teraz w ruch poszły kosmetyki mineralne i... na razie straciłam ochotę na powrót do płynnych podkładów i tradycyjnych korektorów ;)
Czy kupiÄ™ ponownie: NIE (raczej nie)

WIBO - Eyeliner
Tani, a dobry. Lubię go, chociaż ostatnio zdradzam go z Eveline. Kiedyś Eveline podrażniał moje oczy, teraz jest ok. Wibo jednak w niczym nie ustępuje Eveline, obydwa lubię tak samo.
Recenzja: TUTAJ
Czy kupiÄ™ ponownie: TAK

Znacie któryś z tych kosmetyków?
Może coś szczególnie przyciągnęło Waszą uwagę?

Pozdrawiam! :)
Ostatnio na blogowym profilu na Facebooku i Instagramie mogliście zobaczyć część kosmetyków, które ostatnio zasiliły moje zapasy. Pomyślałam, że pokażę Wam je dokładniej. Recenzje niektórych na pewno za jakiś czas się tu pojawią.


To zdjęcie już znacie, jeśli śledzicie blogowe profile na portalach społecznościowych...

Wczorajsze okazyjne zakupy w SuperPharm. Za duży żel pod prysznic Dove i odżywkę do włosów Garnier zapłaciłam niecałe 13zł.

I kolejne łupy z wyprzedaży, upolowane dla mnie przez Monikę z bloga Moment Urody - dziękuję, Moniczko! Balsamy do rąk P&R znam już bardzo dobrze i wiem, że ten też na pewno będzie mi odpowiadał. Pytanie tylko, czy jego zapach przypadnie mi do gustu. Większym znakiem zapytania jest dla mnie regenerująca maska do włosów. Słyszałam, że jest bardzo dobra. Zobaczymy, czy moje włosy ją polubią.

Na ten zakup również skusiłam się ze względu na okazyjną cenę. Dzięki Natalii dowiedziałam się, że moją ulubioną wodę termalną Uriage można kupić za niecałe 13zł w aptekach Niezapominajka. Przyda mi się na lato (jest rewelacyjna na poparzenia słoneczne!), a także do utrwalania makijażu zrobionego kosmetykami mineralnymi, które od kilku dni intensywnie testuję ;)

Dowód na to, że prawdziwa kosmetykomaniaczka nawet z hurtowni spożywczo-przemysłowej nie wyjdzie bez kosmetyków :P Poszłam do Makro po prezent dla taty (na Dzień Ojca kupiłam mu jego ulubioną grecką wódkę Ouzo), a wyszłam nie tylko z butelką, ale również z kosmetykami Lirene. Balsam SPF6 kupiłam z myślą o moim chłopaku, który ma iście latynoską karnację i bardzo szybko się opala, dlatego jemu wystarczy tak niski faktor. Na wszelki wypadek wzięłam też Balsam po przedawkowaniu słońca. Pamiętam, że miałam go kiedyś, stosowałam jako zwykły balsam do ciała i w ogóle go nie polubiłam. Postanowiłam jednak dać mu szansę wykazania się w roli, do której został stworzony, bo czytałam parę pozytywnych opinii o jego wpływie na poparzoną słońcem skórę.

Krem do stóp The Secret Soap Store to wygrana w jakimś facebookowym rozdaniu. W skład nagrody wchodziło również masło do ciała Shea SPA FIT TSSS (w formie uroczej babeczki), ale ten produkt przygarnęła moja mama - posiadaczka wyjątkowo suchej skóry.

Wszyscy majÄ… liner, mam i ja ;)
Dzięki Ines, która organizowała rozdanie tych sławnych już eyelinerów, ta miniaturka trafiła w moje ręce. Po pierwszej aplikacji mam bardzo mieszane uczucia... Nie opanowałam jeszcze nakładania kosmetyku przy pomocy tej jego specjalnej super końcówki AccuFlex, poza tym wydaje mi się jakiś taki suchy... Na razie nie podzielam wszechobecnych zachwytów. Może się do niego przekonam, może nie... Zobaczymy.

Wygrana w rozdaniu u Puderniczki. Jestem bardzo ciekawa tych profesjonalnych kosmetyków do włosów.

W ramach Akademii Zmysłów dostałam dwa produkty z nowej linii L'Occitane Au Bresil. Krem do rąk Vitoria Regia Day Flower pachnie co prawda bardzo... męsko, ale i tak stosuję go nałogowo - ma świetną, lekką konsystencję, ale równocześnie przyjemnie nawilża. Jest idealny na dzień. Drugi produkt to Mleczko do ciała SPF20 z linii Jenipapo. Pięknie pachnie, ma lekką konsystencję (co jest rzadko spotykane w produktach przeciwsłonecznych z takim faktorem). Nie mogę się doczekać, kiedy zabiorę go ze sobą na wakacje :) Co prawda nie do Brazylii, ale też będzie ciepło i słonecznie ;)

A tu mamy zawartość rocznicowego ShinyBox'a 2nd Anniversary. Na plus zaliczam gąbeczkę do makijażu Syis oraz peeling Organique. Spray na komary, pomadka Sylveco i serum do włosów Marion również na plus. Maseczkę Etre Belle dopiero wypróbuję, a spray Dove... no cóż, wiecie, że bardzo lubię dezodoranty tej marki, więc nie powinnam się czepiać, ale ostatnich dwóch pudełkach ShinyBox również znalazłam antyperspiranty. Troszkę już tego za dużo. Ogólnie jednak uważam to pudełko za bardzo udane.

W konkursie "Bye bye wrinkles" u April do wygrania były dwa kremy Lirene i torba sportowa (która na zdjęciu się nie zmieściła...). Jakie było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że nagroda trafi do mnie. Jeszcze bardziej zdziwiłam się, kiedy w paczce od Lirene znalazłam - poza kremami i torbą - jeszcze trzy inne kosmetyki. Dziękuję, Pani Aniu! :)

Nie pokazywałam Wam jeszcze prezentów, które dostałam na otwarciu sklepu Organique w CH Zakopianka. Balsam do ust stosuję już od kilku dni i szczerze go uwielbiam - co za zapach, co za działanie! Od dwóch dni nakładam na włosy olej makadamia, który widzicie na zdjęciu. Na efekty muszę jeszcze trochę poczekać :)

Nie mogłam nie pochwalić się też moimi ręcznie robionymi mydełkami Organique. Jedno już wyekspediowałam do Anglii ;) Szkoda mi ich używać, bo tak pięknie się prezentują i tak bosko pachną.


Który z tych kosmetyków najbardziej Was zaciekawił?
Może znacie te produkty i chcecie się podzielić ze mną swoimi opiniami na ich temat? :)

Pozdrawiam, miłego wieczoru!
Wczoraj: niedzielne popołudnie przeznaczone jak zwykle na kosmetyczny relaks i dopieszczanie skóry, włosów i paznokci. Od jakiegoś czasu ta niedzielna pielęgnacja cery ogranicza się głównie do jednego kosmetyku. Dlaczego? Ponieważ zastępuje mi peeling mechaniczny, maseczkę nawilżającą i odżywcze serum. Co to takiego? Peeling enzymatyczny z ziołami Organique Basic Cleaner. Najlepszy!
Pisałam już o nim nie raz, bo dostałam go w jednym z ShinyBoxów, ale uznałam, że tak fajny kosmetyk zasługuje na osobną recenzję.


Opakowanie: plastikowy słoiczek z metalową nakrętką, charakterystyczny dla produktów tej marki. Wygodny, choć może nie w 100% higieniczny.


Peeling ma konsystencję bardzo gęstego kremu - jakby do zwykłego kremu dodać glinkę. Bezproblemowo rozprowadza się na skórze. Podczas aplikacji częściowo się wchłania.
Pachnie dość intensywnie (co na szczęście nie przeszkadza mi w trakcie aplikacji). Trudno mi opisać ten zapach- jest specyficzny, nie ma w sobie żadnej słodkiej nuty, jest raczej kremowo-ziołowy.
Kosmetyk do najtaÅ„szych nie należy (ok. 76zÅ‚ za 100ml) , ale jego cenÄ™ rekompensuje wysoka wydajność. 
Kupicie go w sklepach stacjonarnych Organique i w niektórych sklepach internetowych.


Jak stosujÄ™ ten peeling?
Nakładam go cienką warstwą na czystą, suchą skórę na około 6-8 minut (odczuwam wtedy przyjemne, lekkie mrowienie w miejscach, gdzie nałożyłam kosmetyk). Po upływie tego czasu jeszcze przez kilka minut masuję twarz zwilżonymi dłońmi, a następnie zmywam peeling letnią wodą. Aplikuję tonik, krem pod oczy, krem do twarzy i gotowe.
WAŻNE: nie należy zbytnio przedłużać czasu aplikacji, bo może to skutkować podrażnieniem. Radzę też aplikować ten kosmetyk wieczorem, gdyż po zabiegu skóra może być bardziej uwrażliwiona na czynniki zewnętrzne - takie jak tarcie podczas makijażu, zanieczyszczenia powietrza, promieniowanie słoneczne.


Jakie efekty stosowania zauważyłam?
Peeling enzymatyczny Organique, to mój pierwszy peeling enzymatyczny, który daje u mnie jakiekolwiek efekty. I to jakie efekty! Po zabiegu skóra jest wygładzona, miękka i gładka (choć oczywiście nie można tu oczekiwać tak silnego efektu, jak po zastosowaniu peelingu mechanicznego), rozjaśniona, ukojona. Widoczność porów jest zminimalizowana, skóra mniej się tłuści. Jednocześnie mam wrażenie, że kosmetyk pobudza skórę - mrowienie odczuwalne jest nie tylko podczas aplikacji, ale nawet parę minut po zmyciu peelingu. Nałożone po zabiegu kosmetyki (serum czy krem) szybciej się wchłaniają. Przy systematycznym stosowaniu zauważyłam zmniejszenie się blizn i przebarwień po trądziku, co jest dla mnie niesamowitym plusem.


Komu polecam ten peeling?
Jestem pewna, że Peeling enzymatyczny Organique sprawdzi się u zdecydowanej większości osób. Szczególnie jednak polecam go posiadaczom cery naczynkowej i trądzikowej.


Dla zainteresowanych podaję jego skład. Jak łatwo zauważyć, znajduje się w nim kilka kwasów, dlatego peeling może powodować złuszczanie się skóry (czego kiedyś doświadczyłam, gdy trzymałam go na twarzy za długo), a także sprzyjać podrażnieniom od słońca, dlatego konieczne jest przestrzeganie czasu aplikacji i ochrona skóry kremami z filtrem. Zabiegi złuszczania peelingiem enzymatycznym najlepiej przeprowadzać wieczorem.

INCI: Water, Kaolin, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Ceteareth-20, Caprylic/Capric Trigliceride, Brassica Campestris Oleifera Oil, Talc, Citric Acid, Lactic Acid, Mannitol, Papain, Bromelain, Glicolic Acid, Spent Grain Wax, Isomerized Linoleic Acid, Behenic Acid, Palmitoyl Tripeptide-5, Propylene Glycol, Achillea Millefolium Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Melissa Officinalis Leaf Extract, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Potassium Hydroxide, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, 2-(4-Tert-Butylbenzyl) Propionaldehyde (Lilial), Hexyl Cinnamaldehyde, Hydroxycitronellal, Linalool, Geraniol, Citronellol, Limonene, Isoeugenol, Citral.


Ocena: 6/6 (Mój absolutny hit! Cieszę się, że poznałam go dzięki ShinyBox. Fenomenalnie działa na moją cerę. Na pewno będę do niego wracać jeszcze nie raz.)


Znacie ten peeling?
A może polecicie mi inny peeling enzymatyczny, z którego będę zadowolona?

Pozdrawiam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...