Jeśli byliście kiedyś nad morzem, na pewno wiecie, jak przyjemnym uczuciem jest, gdy delikatny wiatr niosący morską bryzę muska naszą skórę. Ja uwielbiam ten powiew świeżości! Dlatego też od razu polubiłam kosmetyki francuskiej marki Le P'TIT ZEF, nawiązujące do nadmorskich klimatów nie tylko nazwą (bo musicie wiedzieć, że Le P'TIT ZEF oznacza mały powiew świeżości). Kosmetyki Le P'TIT ZEF opierają się na ekstraktach z alg morskich, zbieranych w określonych miejscach i określonych porach roku, w naturalny sposób, tak by zachować ich dobroczynne właściwości. A wyłącznym dystrybutorem kosmetyków tej marki w Polsce jest firma DAB Trade.

Źródło

Kosmetyki Le P'TIT ZEF opierają się przede wszystkim na ekstrakcie z algi Laminaires Hyberborea z maleńkiej wyspy Batz oraz innych alg pochodzących z morza Iroise. Na poniższej grafice zaznaczyłam Wam morze Iroise, a gwiazdka oznacza miejsce, gdzie znajduje się wyspa Batz.



Marka Le P'TIT ZEF ma w swojej ofercie cztery serie kosmetyków myjących. Każda składa się z żelu do mycia ciała, żelu do rąk, szamponu do włosów i żelu do mycia ciała i włosów.
Pierwsza z nich - Force Marine (morska moc)- charakteryzuje się pięknym niebieskim kolorem i odświeżającym, energetyzującym zapachem.
Druga seria - Tresor des Dunes (skarb wydm) - ma żółty kolor i subtelny zapach. Poza ekstraktem z alg w składzie posiada również wyciąg z rośliny zwanej nieśmiertelnikiem wydmowym.
Trzecia seria to Sentiers Cotiers (przybrzeżne ścieżki) - wyróżnia się zielonym kolorem i rześkim, męskim zapachem. Zawiera algi, ale również ekstrakt z roślin Silene Martime rosnących na nadbrzeżnych skałach.
Ostatnia, czwarta seria nazwana została Retour des Isles (powrót na wyspy) ma pomarańczowy kolor i cytrusowy zapach. Zawiera wyciąg z rośliny zwanej lawendą morską.



Wypróbowałam na własnej skórze (i włosach) trzy kosmetyki Le P'TIT ZEF:
  • żel do ciała z serii Sentiers Cotiers o działaniu nawilżająco - tonizującym - poza wodą z algi Laminaire Hyperborea (działa remineralizująco i tonizująco) zawiera ekstrakt z algi Laminaire Digitata (która nawilża, odtruwa i rewitalizuje) oraz ekstrakt z rośliny Silene Maritime (ochronny, łagodzący, zmiękczający, bogaty w minerały)
  • szampon z serii Retour des Isles o działaniu ochronno - naprawczym - również zawiera ekstrakt z algi Laminaire Hyperborea (remineralizuje i tonizuje), a także ekstrakt z algi Ascophyllum Nodosum (właściwości ochronne i naprawcze) i Limonium Latifolium (działanie nawilżające, przeciwutleniające i mineralizujące)
  • żel do ciała i włosów z serii Tresor des Dunes o działaniu tonizująco - łagodzącym - również zawiera ekstrakt z algi Lamineire Hyperborea (reminalizuje i tonizuje) oraz ekstrakt z algi Fucus Vesiculosus (rewitalizuje, nawilża, łagodzi) i z nieśmiertelnika wydmowego (właściwości ochronne, odżywcze, przeciwstarzeniowe)




Wszystkie trzy mają dość rzadką, żelową konsystencję, ale bardzo dobrze się pienią i nie zawodzą w kwestii wydajności. Zarówno zielony żel do ciała z serii Sentiers Cotiers jak i żółty żel do ciała i włosów z serii Tresor des Dunes bardzo dobrze oczyszczają skórę, nie wysuszając jej przy tym. Szampon z pomarańczowej serii Retour des Isles również ma świetne właściwości oczyszczające. Odżywki oczywiście nie zastąpi, ale to nie o to w szamponach przecież chodzi. Ogólnie muszę przyznać, że cała trójka stanowi bardzo udany zespół - moja skóra i włosy bardzo dobrze je tolerowały.
Szczególnie przypadł mi do gustu produkt 2w1 - żel do ciała i do włosów. Taki kosmetyk przyda się podczas wakacyjnych wyjazdów, gdy każdy centymetr sześcienny w kosmetyczce jest na wagę złota ;)
Każdy z kosmetyków Le P'TIT ZEF kosztuje około 20zł. Więcej informacji o dostępności znajdziecie u dystrybutora DAB Trade.




Moim zdaniem kosmetyki z algami warte są uwagi. Moje włosy i skóra bardzo dobrze na nie zareagowały. Marzy mi się teraz, by marka stworzyła kosmetyki pielęgnacyjne z ekstraktami z alg - maski do włosów, balsamy do ciała, a także kremy i maski do twarzy. To by było coś! :)




Niedawno pisałam Wam o fantastycznym serum, które na stałe zagościło w mojej pielęgnacji - Mûrier Ha3+ lifetime serum z roślinnymi komórkami macierzystymi. Dla mnie ten kosmetyk to naprawdę hit! Sprawia, że cera staje się nawilżona, promienna, nadaje jej zdrowy wygląd i ładny koloryt.
Ale żeby nie było, że jestem gołosłowna, teraz ktoś z Was będzie mógł się o tym przekonać na własnej skórze :)



Aby wygrać Mûrier Ha3+ lifetime serum, należy:
- polubić fanpage sponsora:  Mûrier Paris PL
- w dowolny sposób udostępnić informację o rozdaniu (na blogu, facebooku, itd)
Jeśli chcecie, możecie dodać się do obserwatorów mojego bloga i/lub polubić blogowy profil na Facebooku- dostaniecie ode mnie za to dodatkowy punkt.
Możecie zgłaszać się poprzez poniższy formularz lub na Facebooku - jak Wam wygodniej.


Rozdanie trwa od 11-05-2015 do 25-05-2015. Wyniki ogłoszę 26-05-2015 czyli w Dzień Matki.
W rozdaniu wygrywa jedna osoba. Nagrodą jest pełnowymiarowy kosmetyk Mûrier Ha3+ lifetime serum o wartości 149zł. Sponsorem jest marka Mûrier. Nagrodę do zwycięzcy przesyła Sponsor. Rozdanie odbywa się równocześnie na blogu i na fanpage'u na Facebooku.

Zapraszam do udziału!

WYNIKI:


Wiecie, że to właśnie dziś większość świata świętuje Dzień Matki? W takich krajach jak USA, Kanada, Australia, Brazylia, Włochy, Japonia, Chiny, Niemcy, Indie, Ukraina i w niemal 70 innych państwach to wyjątkowe święto obchodzone jest w drugą niedzielę maja. W Polsce na Dzień Matki musimy jeszcze trochę poczekać - do 26 maja pozostały ponad dwa tygodnie. Proponuję, by ten czas wykorzystać na przygotowanie fantastycznego prezentu dla swojej mamy. Nie zostawiajcie tego na ostatnią chwilę! 

Dziś podsunę Wam kilka pomysłów i inspiracji. Niektóre propozycje są naprawdę kosztowne - domyślam się, że nie każdego stać na prezent za kilkaset złotych (ja sama nie posiadam takiego budżetu na tego typu okazje), ale jeśli macie rodzeństwo, możecie wspólnie złożyć się na jeden droższy prezent.



Ja wychodzę z założenia, że prezent na Dzień Matki nie jest najważniejszy - liczy się to, by pamiętać o tym święcie i by podziękować mamie za wszystkie chwile, w których jest dla nas wsparciem. Ja najczęściej wybieram na prezent coś, czego mama sama sobie nie kupi, bo szkoda jej pieniędzy albo w ogóle nie wie, że takie coś może się jej przydać.


Rok temu kupiłam mojej mamie szminkę M.A.C'a, z której bardzo się cieszyła. Myślę, że kolorowe kosmetyki to świetny prezent dla każdej kobiety.




Dobrym pomysłem jest też podarowanie mamie jakiegoś fantastycznego kosmetyku pielęgnacyjnego lub kosmetycznego gadżetu.



Jeśli dysponujemy odpowiednimi funduszami, możemy pokusić się o podarowanie mamie perfum. Moja mama uwielbia perfumy! Zawsze powtarzała mi, że bez zapachu na skórze czuje się gorzej, niż gdyby była naga.


A propos kosmetyków, warto polować na promocje, takie jak ta:

http://www.perfumy-perfumeria.pl/6-rabatu-na-caly-asortyment-z-okazji-Dnia-Matki--cinfo-pol-117.html


Jeśli kosmetyczne prezenty nie są odpowiednie dla Waszych mam, można postawić na bardziej tradycyjne propozycje:



Na koniec zostawiłam najfajniejsze moim zdaniem propozycje. Najfajniejsze, bo opierające się na wspólnym spędzaniu czasu.




Mam nadzieję, że udało mi się podsunąć Wam jakiś pomysł. Koniecznie napiszcie mi w komentarzach, która propozycja wydała się Wam najciekawsza i co zamierzacie podarować swojej mamie w tym roku?
Niektóre zapachy YC posiadają nazwy, które od razu budzą w mojej pamięci pewne wspomnienia lub wyobrażenia. Czasem okazuje się, że moja wizja pokrywała się z wizją twórców danego zapachu, a czasem niestety nie. Jesteście ciekawi, jak było w przypadku Beach Holiday, wosku z najnowszej limitowanej kolekcji YC?



Producent tak pisze o Beach Holiday: ten zapach sprawia, że możesz znaleźć się jak na wakacjach nad morzem, kiedy tylko zapragniesz. Woń czystego, świeżego powietrza znad oceanu jest tak realistyczna, że poczujesz słoną bryzę.



Sięgając po świecę czy wosk o morskim zapachu zawsze trochę obawiam się, by nie była to woń taniego odświeżacza do toalet. W przypadku Beach Holiday na szczęście obawy okazały się nieuzasadnione. Tartaletka o uroczym, pastelowo niebieskim kolorze nie ma w sobie nic, co mogłoby się tak negatywnie kojarzyć.
Na sucho zapach jest intensywny. Czuć w nim kwiatowe nuty (jak to Kaczmarta trafnie określiła - nuty białych kwiatów: konwalii i jaśminu) oraz coś słonego. Po rozpaleniu traci na intensywności, ale wciąż jest wyczuwalny. Wbrew moim obawom zapach nie przypomina taniego odświeżacza - jest naprawdę elegancki! Kompozycja sprytnie łączy kwiatowe nuty z rześkimi, ozonowymi, odrobinę męskimi akcentami. Całość sprawia naprawdę przyjemne wrażenie.



Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: lato
Pora dnia: ranek, przedpołudnie, popołudnie
Przy gościach: tak
Intensywność:






Beach Holiday to udana kompozycja. Przypadł mi do gustu, ale... nie trafił w serce. Może to dlatego, że moje nadmorskie wakacje zapamiętane z dzieciństwa pachniały zupełnie inaczej - mniej kwiatowo. Moje wakacje na plaży to piasek, słona morska woda, igliwie na wydmach, ale także lody Soprano i gofry z górą bitej śmietany ;)



Jeśli chcecie przeczytać moją recenzję Wild Sea Grass - drugiego zapachu z kolekcji Life's a Beach, odsyłam Was TUTAJ.
Dawno nie sięgałam po mydła. Owszem, gościły u mnie kostki Dove, ale ściśle rzecz ujmując, nie są to mydła, tylko syndety. Gdy jednak dostałam od sklepu Słoik i Tubka Mydło naturalne z białą herbatą Kropla Zdrowia, nie mogłam się oprzeć...



Ujęło mnie już samo opakowanie - brązowy karton idealnie pasuje do naturalnego produktu, ale jednocześnie sprawia, że kosmetyk pięknie się prezentuje i sprawdzi się jako prezent.



Drugi plus, jaki mydło Kropla Zdrowia zarobiło na wstępie to... zapach. Przyzwyczajona jestem do tego, że naturalne mydła nie pachną zbyt pięknie - najczęściej czuć w nich po prostu oliwę z oliwek. Gdy jednak po raz pierwszy otworzyłam kartonik z tym mydłem, poczułam cudowny, intensywny zapach. Trudno go opisać - ma w sobie typowo mydlane nuty, ale też coś kwiatowego. Producent pisze, że to woń białej herbaty.



Początkowo stosowałam mydło do mycia twarzy, potem zmieniłam jego przeznaczenie - od jakiegoś czasu używam go zamiast żelu pod prysznic.
Nie będę się tutaj rozwodzić nad właściwościami myjącymi tego mydła - skutecznie oczyszcza, domywa resztki makijażu, pozostawia skórę "piszcząco" czystą (taką mega oczyszczoną). To akurat nic niesamowitego - większość mydeł daje taki efekt. Niesamowite jest jednak to, że mimo takiego silnego oczyszczenia, skóra nie jest przesuszona, a wręcz delikatnie nawilżona. Mydliny, które wytwarza ta kostka, są równie kremowe jak te, które tworzy kostka Dove. Dlatego mydło z białą herbatą Kropla Zdrowia idealnie nadaje się do wrażliwej i suchej skóry.
W kostce zatopione są drobinki suszonych liści białej herbaty, które delikatnie peelingują skórę, dlatego mydło tak dobrze sprawdza się nie tylko do mycia twarzy, ale i do higieny całego ciała. 



Naturalne mydło z białą herbatą Kropla Zdrowia oparte jest na 8 naturalnych olejach: avocado, shea, makadamia, jojoba, winogronowym, migdałowym, oliwie z oliwek i oleju z palm kokosowych. Nie zawiera tłuszczu zwierzęcego, więc nie ma obaw o to, że wysuszy nam skórę. A na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć pełny skład. Przyczepić się można do obecności w INCI Tetrasodium EDTA...



Mydło dostępne jest online w sklepie Słoik i Tubka w cenie 17,00zł (sprawdziłam i to o prawie 3zł taniej niż w sklepie online samego producenta). Fakt, nie należy do najtańszych, ale moim zdaniem warte jest tej ceny.

Stosujecie mydła w codziennej pielęgnacji czy sięgacie raczej po żele lub mydła w płynie?

P.S. Jeśli lubicie naturalną, organiczną pielęgnację, sprawdźcie BeOrganic.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...