Jeszcze do niedawna myłam włosy codziennie, bo już w drugiej dobie od mycia wyglądały nieświeżo. Od kilku tygodni ograniczam się do mycia głowy co drugi dzień - kiedyś było to dla mnie "mission impossible", chyba że chciałam paradować z tłustymi włosami. Aktualnie włosy utrzymują świeżość przez dwa dni, codziennego mycia wymaga jedynie grzywka, ale to normalne przy włosach opadających na mocno przetłuszczające się czoło. Wiem, że dla większości z Was moja statystyka mycia włosów nie jest żadnym osiągnięciem, ale dla mnie to duża zmiana. Chciałabym podzielić się z Wami moimi sprawdzonymi sposobami na zmniejszenie przetłuszczania się włosów, może ktoś z Was również boryka się z takim problemem. Oto moje przykazania na pielęgnację włosów przetłuszczających się:


1. Nie katuję skóry głowy mocnymi detergentami.
Tłusta skóra głowy wymaga solidnego oczyszczania, to prawda. Solidne nie oznacza jednak wywołujące podrażnienia. Jeśli ktoś myje włosy co parę dni, SLES czy SLS pewnie nie zrobi mu większej krzywdy, ale przy codziennym czy prawie codziennym myciu ważne jest, by zawarte w szamponie detergenty były łagodniejsze.
W kategorii łagodnych szamponów mam dwóch ulubieńców - tańszy, ale bardziej splątujący Babydream oraz moje nowe odkrycie - rewelacyjny szampon bez SLS i SLES do włosów przetłuszczających się od Pharmaceris. Dobrze oczyszcza, pięknie pachnie, jest wydajny, dobrze się pieni, pozostawia włosy miękkie w dotyku i naprawdę pomaga zmniejszyć tłuszczenie się skóry głowy.







2. Nawilżona skóra głowy mniej się przetłuszcza.
To tak samo jak z nawilżaniem tłustej cery - jeśli po myciu nie nałożę na nią chociażby lekkiego kremu, już po kilkunastu minutach zaczyna się błyszczeć. Skórę głowy też trzeba nawilżać, ale tutaj zachodzi pewna trudność - raczej nie da się tego zrobić po myciu, bo włosy od skóry wyglądałyby nieświeżo, mogłyby stracić objętość. Ja staram się nawilżać skórę przed myciem - na noc wmasowuję w skalp żel aloesowy (do kupienia w aptece lub w sklepach z kosmetykami azjatyckimi) lub z żywokostu (do kupienia w aptece). Aby poprawić ich wchłanianie, dodatkowo olejuję włosy i skórę głowy (ta metoda nie u każdego się sprawdza - olejowanie to indywidualna kwestia! Jeśli Wasze włosy nie lubią olejowania, możecie stosować żele solo). Rano myję włosy delikatnym szamponem, odżywkę po myciu nakładam tylko na długości i gotowe.
Wracając jeszcze do żelu aloesowego i z żywokostu - są to naprawdę GENIALNE kosmetyki. Żel aloesowy działa nawilżająco na skórę i włosy, koi podrażnienia i swędzenie, regeneruje, uspokaja skórę. Dostaniecie go w aptece, jednak ja bardziej polubiłam ten azjatycki ze Skin79, bo zawiera aż 92% czystego ekologicznie aloesu pochodzącego z wyspy Jeju w Korei Południowej. W regularnej cenie kosztuje 50zł, ale aktualnie jest na niego promocja - 39,90zł za 300g - warto, bo jest niesamowicie wydajny: kropelka pokryje całą skórę głowy. Możecie stosować go też na twarz, a nawet na całe ciało - świetnie nawilża, radzi sobie z podrażnieniami, alergią, zmniejsza blizny i koi swędzenie po ugryzieniach owadów!
Drugie moje odkrycie, poczynione przypadkiem, to żel z żywokostu. Kupiła go sobie moja siostra, gdy nabawiła się poparzeń słonecznych. Okazało się, że jest to świetny produkt nie tylko na podrażnienia posłoneczne, ale działa też nawilżająco, uelastyczniająco, wspomaga regenerację skóry i innych tkanek. Wyobraźcie sobie, że polecany jest po urazach i złamaniach. Na skórę głowy sprawdza się cudownie.






3. Peeling skóry głowy pomaga pozbyć się martwego naskórka.
Lektura książki Anwen uświadomiła mi, że skoro peelinguję skórę całego ciała, twarz, to dlaczego pomijam peelingowanie skóry głowy? Od tamtej pory staram się regularnie co około 7-10 dni wykonać peeling cukrowy skóry głowy. Na dwie łyżki szamponu dodaję trzy łyżki cukru i powoli, miejsce w miejsce wcieram mieszankę zwilżoną skórę głowy.


4. OczyszczajÄ…ca moc sody.
Ten pomysł podsunęła mi moja siostra. Raz na kilkanaście dni robię swoim włosom dogłębne oczyszczanie przy pomocy sody, która - dzięki zasadowemu odczynowi - unosi łuskę włosa i pomaga pozbyć się zalegających na nich zanieczyszczeń. O tym, jak stosować sodę i jakie są wskazania/przeciwwskazania do tej metody, pisała obszernie Blondhaircare. Na mnie taka metoda działa bardzo dobrze - po umyciu sodą wystarczy porządna maska, a potem domknięcie łusek poprzez płukanie zimną wodą i gotowe - włosy są naprawdę mocno oczyszczone, ale też dobrze nawilżone.





5. Spinam włosy, by się nie plątały
Śpię w warkoczu, po domu chodzę w warkoczu, pod kurtkę robię warkocz, gdy jest wiatr, też spinam włosy w warkocz. Takie luźne upięcie sprawia, że włosy mniej się plączą. Ma to sens nie tylko ze względu na dbanie o ich kondycję, ale również przy chęci ograniczenia przetłuszczania się. Co ma piernik do wiatraka? Otóż każde rozczesywanie włosów powoduje, że sebum wydzielane przez skórę głowy jest rozprowadzane po całych włosach przez szczotkę czy grzebień. A im mniej splątane włosy, tym rzadziej muszę je czesać, a tym samym dłużej zachowują świeżość.





Sposobów na zmniejszenie przetłuszczania jest oczywiście jeszcze więcej - niektórzy radzą, by nie suszyć gorącym powietrzem, by jak najkrócej trzymać ręcznik na głowie po myciu włosów, by pić drożdże, itd. Ja jednak podałam Wam te sposoby, po których ja zauważyłam realną poprawę. Co prawda drożdże piję od 1,5 miesiąca, ale nie wpłynęły one na przetłuszczanie, za to włosy rosną mi po nich jak szalone, ale to już temat na inną notkę ;)

Macie problem z przetłuszczającymi się włosami? Jak sobie z tym radzicie?
Ostatnio mam nastrój na bardzo ciemne odcienie na paznokciach. Taki manicure wygląda elegancko, pasuje do prawie każdej stylizacji i prezentuje się dobrze nawet na krótkich paznokciach. Jednym z moich ulubieńców spośród ciemnych lakierów jest Urban Style z jesiennej kolekcji ORLY Color Blast - DTLA inspirowanej dzielnicą biznesową Downtown Los Angeles. Pokazywałam Wam już inny odcień z tej kolekcji - szaloną fuksję LA Live, dziś jednak czas na coś grzeczniejszego.




Urban Style to ciemny granat. Ma ciekawe wykończenie - jakby żelowe, ale jest równocześnie mocno napigmentowany. Do pełnego krycia wymaga dwóch warstw. Po wyschnięciu ładnie błyszczy nawet bez lakieru nawierzchniowego, choć ja z reguły sięgam po jakiś top, by przyspieszyć wysychanie i przedłużyć trwałość manicure. Utrwalony top coatem Urban Style trzyma się u mnie bez problemu 4-5 dni.





Jeśli Urban Style spodobał Wam się tak jak mi, możecie kupić go na stronie colorblast.pl za 29,90zł lub za 52zł w duecie z fuksją LA Live, którą też Wam szczerze polecam.

I jak oceniacie Urban Style - ładny czy nie?



Dzień za dniem ucieka, już jest środa, a ja jeszcze nie opowiedziałam Wam, co robiłam w weekend. Trzeba to jak najszybciej nadrobić, bo te dwa wolne dni minęły mi naprawdę przyjemnie, a ja uwielbiam dzielić się z Wami tym co fajne ;)




W sobotę wzięłam udział w przemiłym spotkaniu blogerek w Krakowie, organizowanym przez Magdę i Anitę. Spotkałam znajome twarze (Kasię, Dominikę i Aldonę), ale poznałam też nowe sympatyczne osoby (Kornelię :*, Agnieszkę, Magdę, Kasię, Karolinę i Asię). Gościłyśmy w greckiej tawernie Hellada, gdzie na spokojnie mogłyśmy poplotkować, a także zjeść greckie przysmaki - większość (ja też) wybrała Spanakopitakia - pierożki z ciasta phyllo nadziewane serem feta i szpinakiem, podane z sosem tzatziki. Pychota! Możecie zobaczyć je na jednym z poniższych zdjęć.
















Rozmowom, ploteczkom, śmiechom nie było końca.
Organizatorki zaskoczyły nas też prezentami od sponsorów, wśród których znalazły się takie super rzeczy jak krem z kozim mlekiem Sanbios, szampon z glinką rhassoul od Maroko Sklep, pierwszy w mojej kolekcji biały lakier od Paese i wiele, wiele innych.
Sponsorami prezentów dla osób biorących udział w spotkaniu byli: Maroko Produkt, Joko, Paese, Make-Up Trendy, Kosmetyki Skarb Matki, Cederroth, Sanbios, Felicea, Farmapol, Elfa Pharm, Diamond Cosmetics, Sanavita, La Bellavita, VitWoman, Over Group, Revitacell, Eveline, Szafa.pl, Kosmetykstyl, Beerfingers, Mistic, Henkel, Revitalash, Essence.




Po ekscytującej sobocie przyszedł czas na relaksującą niedzielę. Spędziłam ją z moim narzeczonym, grając w kolejną planszówkę (Gnaj do celu w PRL-u, kupiona w Lidlu za 25zł - nawet niezła) i oglądając film. Wybraliśmy coś lekkiego - ekranizację powieści Johna Greena "Papierowe miasta". Choć wątek wkraczania w dorosłość został w amerykańskich filmach przewałkowany setki razy, ogląda się to naprawdę przyjemnie.



A Wy co robiliście w ubiegły weekend i jakie macie plany na ten nadchodzący? Ja na pewno zawitam na krakowskie Targi i Kongres LNE & spa :)



Piękny uśmiech jest chyba najważniejszym elementem naszej urody. Możemy założyć najmodniejsze ubrania, zrobić fantastyczny makijaż, ale dopiero uśmiech doda naszej stylizacji tego wyjątkowego "czegoś", a nam - pewności siebie.
Dla mnie kwestia dbania o zęby jest niezwykle istotna, bo przez sporą ilość antybiotyków w dzieciństwie łatwo mi się psują i ulegają przebarwieniom. Poza tym mam implanty, więc zaniedbanie higieny jamy ustnej w ogóle nie wchodzi w grę. W związku z tym mój dentysta polecił mi zakup sonicznej szczoteczki do zębów. Zanim zrobiłam rozeznanie i podjęłam decyzję, na polski rynek weszła szczoteczka soniczna znanej marki FOREO i dostałam propozycję wypróbowania jej. Nie wahałam się ani chwili. Miałam już szczoteczkę soniczną do twarzy FOREO LUNA mini i bardzo ją lubiłam, więc założyłam, że ISSA też przypadnie mi do gustu.
Dziś chcę Wam opowiedzieć o tym innowacyjnym urządzeniu, a także przedstawić moje odczucia po miesiącu stosowania. W dzień, kiedy zaczęłam stosować szczoteczkę ISSA, wybrałam się do dentysty. Po miesiącu powtórzyłam wizytę, by specjalista ocenił działanie tego urządzenia i o tym też Wam opowiem.



FOREO ISSA to elektryczna soniczna szczoteczka do zębów. Właściwości myjące tej szczoteczki polegają na sonicznych drganiach, wprowadzających w ruch cząsteczki wody, które uderzają o zęby, łagodnie i skutecznie je czyszcząc. W szczoteczce takiej nie ma obrotowej główki, która wykorzystywałaby do mycia tarcie włosia o ząb. Główka sonicznej szczoteczki jest nieruchoma, jedynie wibruje przyjemnie.
ISSA wykonuje do 11.000 pulsacji na minutę (szybkość można regulować na 8 poziomach, szczoteczka posiada też opcję zapamiętywania szybkości), natomiast ISSA mini - 9.000. Dla porównania, szczoteczki soniczne Philipsa wykonują 31.000 pulsacji, a najszybsze - ultradźwiękowe szczoteczki Megasonex - aż 96.000.000 pulsacji na minutę!



Szczoteczka FOREO ISSA z pewnością wyróżnia się designem - prawie w całości pokryta jest silikonem FDA, który zapewnia wodoodporność, jest hypoalergiczny, bardzo wytrzymały, a co najważniejsze bardzo higieniczny. Nie osadzają się na nim bakterie, dzięki czemu główkę szczoteczki ISSA musimy wymieniać zaledwie raz na rok (dla porównania - zwykłą szczoteczkę powinno się wymieniać co 3 miesiące).



Ważne jest również to, że główka szczoteczki FOREO ISSA jest wykonana w ten sposób, by łagodnie masować dziąsła (dlatego idealnie nadaje się dla osób z wrażliwymi dziąsłami, z odsłoniętymi szyjkami zębowymi czy też posiadaczy implantów oraz dla dzieci). Taki masaż pobudza cyrkulację krwi, gwarantując nam zdrowe dziąsła. ISSA zapewnia również pełną pielęgnację jamy ustnej, bo specjalne wypustki z tyłu główki myją wewnętrzną stronę policzków i służą też do mycia języka.




ISSA - tak jak i LUNA - ma wbudowany timer, więc nie musimy myć zębów ze stoperem w ręku. Co 30 sekund poprzez wibrację i błysk lampki na dole daje znać, że możemy przejść do innej partii szczęki, a po 2 minutach - mocniejszymi wibracjami i stałym światłem - daje znać, że zęby są już czyste. Po 3 minutach szczoteczka sama się wyłączy, więc nie ma mowy o przypadkowym rozładowaniu. Co ciekawe, ISSA ma wbudowany tak pojemny akumulator, że przy regularnym stosowaniu 2 razy dziennie po 2 minuty, wystarczy ładować ją raz na pół roku! (ISSA mini wymaga ładowania co 3 miesiące). Do ładowania używamy jedynie małego kabelka, niepotrzebna nam stacja dokująca jak w szczoteczkach elektrycznych.




FOREO ISSA jest dostępna w perfumeriach Douglas w cenie 719zł, natomiast ISSA mini - 399zł. Do wyboru mamy 4 kolory ISSA (lavender, mint, cobalt blue, cool black) i 4 kolory ISSA mini (wild strawberry, enchanted violet, mango tango, summer sky). Do szczoteczki dołączona jest instrukcja obsługi, karta gwarancyjna, ładowarka i etui.
Każda wymienna główka do szczoteczek ISSA pasuje na każdą szczoteczkę (tzn. jeśli preferujesz mniejszą główkę, możesz kupić tę do ISSA mini, a używać wraz ze szczotką ISSA - i na odwrót - możesz kupić szczoteczkę ISSA mini, a dokupić do niej wymienną końcówkę do wersji pełnowymiarowej). Wymienna główka to koszt 79zł.
Już niebawem w sprzedaży pojawią się też hybrydowe główki - mające zarówno silikonowe wypustki jak i klasyczne włosie (polimer PBT). Polecane są dla osób, które chcą jeszcze dokładniej oczyścić zęby. Również będą kosztować 79zł i dostępne będą w wersji klasycznej oraz mini, a także w każdym kolorze. Ze względu na włosie, które nie ma tak antybakteryjnych właściwości jak silikon FDA, te hybrydowe główki wymienia się co pół roku.




Ok, teorię już znacie, czas dowiedzieć się, jak ISSA sprawdza się w praktyce.
Mycie zębów szczoteczką soniczną jest łatwe i przyjemne - powoli przesuwam szczotką po zębach, pozwalając pulsacjom rozprawić się z kamieniem, osadem czy resztkami jedzenia. Masaż dziąseł jest tak przyjemny, że ja zawsze przedłużam mycie do około 5 minut, choć producent zaleca jedynie 2 minuty. Zęby są o wiele bardziej gładkie (kiedy przejeżdżam po nich językiem) i wyraźnie czystsze już po pierwszym użyciu szczoteczki ISSA. Za każdym razem, kiedy dobrze oczyszczę zęby, silikonowe wypustki aż piszczą o szkliwo - dzięki temu wiem, że moje zęby są porządnie umyte.
ISSA jest też o wiele, wiele cichsza niż zwykła szczoteczka elektryczna - kiedy jej używam, czuję wibrację i słyszę burczenie, ale osoba stojąca obok mnie nie słyszy prawie nic.
Na minus zaliczę jednak fakt, że główka w pełnowymiarowej szczoteczce ISSA jest dość duża (co możecie zobaczyć na zdjęciach) i mam problem z dotarciem do ostatnich trzonowców. Poza tym odniosłam wrażenie, że ISSA nie do końca dobrze radzi sobie z przestrzeniami międzyzębowymi. Oczywiście nie spodziewałam się, że zastąpi mi nitkowanie, ale dość szerokie wypustki silikonowe nie wszędzie są w stanie dotrzeć. Dlatego w przyszłości kupię sobie główkę hybrydową (o której pisałam powyżej) i to w wersji do ISSA mini.




Na koniec wspomnę jeszcze o tym, co powiedział mój dentysta po kontroli. W ogóle był bardzo zdziwiony szczoteczką, bo jeszcze się z taką nie spotkał. Stwierdził, że ogólnie świetnie radzi sobie z usuwaniem osadu i kamienia, zęby były idealnie czyste... poza ósemkami i siódemkami - tam szczoteczka jednak nie dociera. Dentysta stwierdził, że powodem tego jest dość duża główka szczoteczki. Polecił mi dalsze jej używanie, ale w duecie ze szczoteczką manualną, którą doczyszczać będę ostatnie zęby trzonowe, albo wymianę główki na tę z wersji mini.




TrochÄ™ siÄ™ dziÅ› rozpisaÅ‚am, ale nie daÅ‚o siÄ™ o tym urzÄ…dzeniu napisać krócej - to bardzo nowoczesny, innowacyjny sprzÄ™t. Jestem z tej szczoteczki zadowolona, ale gdy tylko pojawiÄ… siÄ™ w sprzedaży hybrydowe koÅ„cówki, na pewno sobie takÄ… sprawiÄ™. 



Napiszcie mi koniecznie, czy ISSA Was zaciekawiła? I czy sięgacie po szczoteczki soniczne, elektryczne czy może jesteście wierni manualnym?

Aha, i jeszcze jedno. Jeśli powiecie, że szczoteczki soniczne są za drogie, to pozwólcie, że przytoczę pewien cytat:
"Najdroższa profilaktyka jest najtańszym leczeniem."

Jako osoby dbające o urodę, będące na bieżąco z makijażowymi i paznokciowymi trendami na pewno wiecie, że już w najbliższy weekend (14-15.11) w Krakowie odbędzie się 32 Międzynarodowy Kongres i Targi kosmetyczne LNE & spa. Halę EXPO Kraków przy ul. Galicyjskiej 9 zapełnią stoiska profesjonalnych marek kosmetycznych, odbędą się także ciekawe wykłady z zakresu kosmetologii ogólnej, przedsiębiorczości i promocji marki, make-upu, masażu, a także związane z podologią. LNE zaprasza w sobotę i niedzielę w godzinach 10:00 - 18:00. Ceny wejściówek i karnetów możecie sprawdzić TUTAJ i wybrać najbardziej odpowiadającą Wam opcję. Każdy posiadacz karnetów weźmie udział w losowaniu atrakcyjnych nagród :)



Sponsorami i partnerami tej edycji są marki Bielenda Professional i Kryolan. Poza tym wśród wystawców znajdą się między innymi Yasumi, OPI, Organique, Diamond Cosmetics, Farmona, Jadwiga, Scandia Cosmetics, Dermalogica, Invex Remedies, Abacosun, Norel Dr. Wilsz, Arkana, Bandi, Bikor, Apis, Dermika, Blanx, RevitaLash, Ziaja PRO, NeoNail i wielu innych.


Moje plany wstępnie nie pozwalały na uczestnictwo w Targach i Kongresie, ale postanowiłam, że jednak nie mogę przegapić tego wydarzenia, dlatego będę - na pewno w niedzielę od 10:00 do 15:00, może w sobotę też uda mi się wpaść na chwilę.
Koniecznie dajcie mi znać, czy się wybieracie - jeśli tak, to może się zobaczymy? :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...