Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pewnie część z Was stosuje jakąś zaplanowaną dietę. Nawet jeśli nie ma ona podstaw czysto medycznych (choroba, alergia, nietolerancja), to jest przecież niesamowicie ważna. Nie po to chudniecie cały rok, by na wakacjach przytyć, prawda? Przygotowałam dla Was zbiór porad, co zrobić, by nie naruszać zasad diety, gdy jesteśmy na urlopie. Wydrukujcie, nauczcie się na pamięć jak pacierza i powieście nad łóżkiem!



1. Znajdź restaurację, która oferuje fit-żarełko. Nie ma? Szukaj do skutku! To nic, że towarzysze podróży padają z głodu i upału - odrobina egoizmu jest w życiu wskazana. Przecież nie będziesz jadła w McDonalds. W tej kwestii nie może być mowy o kompromisie.

2. Jeśli jednak - mimo przejścia całego miasta wzdłuż i wszerz - nie znalazłaś restauracji godnej Twojego zainteresowania, idź do pierwszej-lepszej. Głośno narzekaj na to, że do menu nie dołączono tabeli kalorii. Dopytuj o składniki i sposób przygotowania WSZYSTKICH dań z menu - przecież musisz wiedzieć, zanim podejmiesz decyzję, którą z tych szmirowatych potraw zamówić. Nie omieszkaj w niewybredny sposób wytknąć braków wiedzy kelnerowi. Niech zapomni o napiwku.

3. Wszyscy Twoi znajomi chcą iść na lody? Ostro zaprotestuj i w formie krótkiego wykładu przedstaw im zagrożenia wynikające ze spożywania deserów na bazie tłustej śmietany.

4. Jesteś na wakacjach z opcją all-inclusive? Pamiętaj, by na stołówkę wziąć ze sobą wagę kuchenną. To nic, że wszyscy będą się na Ciebie gapić. Obrzuć ich spojrzeniem pełnym wzgardy i pomyśl sobie, że ci ignoranci nie wiedzą, ile gramów tłuszczu spożywają i że zapewne właśnie w tym momencie dziesiąty raz przekroczyli zalecaną dzienną porcję soli.

5. Regularności posiłków strzeż pilniej niż oka w głowie. Jesteś na wycieczce? STOP! Przerwa na drugie śniadanie! Zatrzymaj się i zjedz w spokoju. Towarzysze wycieczki powinni poczekać. Jeśli nie potrafią pojąć powagi sytuacji, nie są godni Twojego towarzystwa, dlatego:
a) jeśli to Twoi znajomi, sprawa jest prosta - przyjaźń skończona!
b) jeśli to osoby z turnusu, koniecznie zgłoś zażalenie do biura podróży i pomyśl sobie, że od początku wiedziałaś, że to prostaki - wyglądali na takich, co to nigdy w ustach chia i goji nie mieli.



A tak serio...
Naprawdę chcesz zatruć urlop sobie i innym?
Czy przestrzeganie diety jest ważniejsze od odpoczynku, relaksu i dobrej zabawy? (oczywiście przy założeniu, że nie jest to dieta zalecona przez lekarza ze względu na jakąś chorobę, alergię, nietolerancję!)
Poznawanie regionalnej kuchni to przecież jeden z ważniejszych elementów poznawania kultury. Jesteś pewna, że chcesz się tego pozbawić?

Moim zdaniem warto zrobić sobie wakacje nie tylko od pracy czy szkoły, od obowiązków, ale też od presji diety. Nie chodzi o to, by żreć jak prosię wszystko, co nam wpadnie w oko - chodzi wyłącznie o to, by nie utrudniać sobie życia i czerpać z niego radość. A więc prawdziwe rady brzmią tak:

1. Jeśli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można... pół porcji! To bardzo dobra metoda, by zjeść coś, na co mamy ochotę bez większych wyrzutów sumienia.

2. Jeśli na obiad zjesz coś pożywnego i kalorycznego, słodki deser zastąp świeżymi owocami, smoothie lub sorbetem lodowym. Jeśli natomiast masz ochotę na kaloryczny deser, postaraj się, by obiad nie ociekał tłuszczem.

3. Obiecaj sobie, że po powrocie do domu będziesz sobie odmawiać niezdrowych przekąsek, liczyć kalorie i ostro ćwiczyć. I spełnij tę obietnicę po wakacjach.
 


Zdjęcia do notki pochodzą z darmowych banków zdjęć.


Jeszcze do niedawna ostatnia szuflada w kuchni wypełniona była ciasteczkami, czekoladami i innymi niezdrowymi przekąskami. "Przecież muszę mieć coś do poczęstowania, gdyby przyszli goście!" - usprawiedliwiałam samą siebie, pomijając fakt, że największą część z tych słodkości zjadałam ja, a nie goście. W końcu postanowiłam zerwać z tym słodkim uzależnieniem, bo tak należy nazwać przyzwyczajenie organizmu do cukru. Oczywiście nie jest łatwo - codziennie po obiedzie mój chłopak musi wysłuchiwać moich jęków: "deseeeeerkuuuu!", ale znajduję sposoby, by powoli odzwyczajać się od białego cukru i syropu glukozowo-fruktozowego. A że lato zbliża się wielkimi krokami, część z Was pewnie będzie chciało popracować nad swoją sylwetką przed wakacjami, dlatego pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi sposobami na cukrowy odwyk.



Po pierwsze: zacznij z grubej rury!
Mi osobiście o wiele łatwiej jest od razu wyeliminować cukier ze swojej diety niż stopniowo go ograniczać. Kiedy mówię sobie: "ok, możesz zjeść trzy ciasteczka - o jedno mniej niż wczoraj", to jest prawie pewne, że i tak zjem ich więcej, niż początkowo zakładałam. Silna wola nie jest moją mocną stroną. Zdecydowanie lepiej po prostu pozbyć się z domu wszystkich słodkości i powiedzieć sobie: "nie, nie możesz zjeść ani jednego ciasteczka".



Po drugie: zacznij teraz!
"Od jutra", "od poniedziałku", "od nowego miesiąca" - każdy termin na rozpoczęcie diety jest lepszy niż dzisiaj. Szukając wymówki zawsze sobie jakąś znajdziemy: miesiączka za tydzień (a wiadomo, że wtedy zapotrzebowanie na słodkości rośnie), Święta niebawem, urodziny babci za miesiąc. Najlepiej nie wyznaczać sobie jakiś abstrakcyjnych terminów, przekładanych potem tysiąc razy - najlepiej po prostu zacząć od razu, w tej minucie. Bo dlaczego nie?



Po trzecie: znajdź sobie jakieś zajęcie!
Bardzo często zdarzało mi się podjadać po prostu z nudów. Teraz staram się być non-stop czymś zajęta: znalazłam sobie wciągający serial, którym zapełniam wieczory, staram się regularnie blogować. Nawet kiedy cały dzień spędzam w domu, trzymam się wyznaczonych pór na posiłki i staram się nie podjadać nic między nimi. Z czasem organizm tak perfekcyjnie się do tego dostosował, że pomiędzy "porami karmienia" w ogóle nie czuję głodu, a od momentu pojawienia się ssania w żołądku mogłabym regulować zegarek.



Po czwarte: znajdź sobie zastępstwo!
Są rzeczy, które muszą być słodkie. Dla mnie jest to na przykład kawa. Próbowałam przestawić się na gorzką, ale moje kubki smakowe się buntują. Dlatego znalazłam sobie zdrowe zastępstwo dla cukru: miód. Pyszne, słodkie i zdrowe. Inną alternatywą jest stewia czy ksylitol. Wiadomo, że takie produkty są trudniej dostępne i znacznie droższe od zwykłego białego cukru, ale będzie to dodatkowym bodźcem, by słodzenie ograniczyć.



Po piÄ…te: dogadzaj sobie!
Nikt nie mówi, że rezygnując z cukru mamy zrezygnować ze słodkich przekąsek. Słodkie i zdrowe są na przykład świeże i suszone owoce (których ja niestety nie znoszę - za wyjątkiem chipsów bananowych). Dobrą przekąskę stanowią też wszelkiego rodzaju orzechy i migdały (ja zawsze wybieram te niesolone), a także ziarna (chia, pestki dyni). Staram się zawsze mieć zapasy takich zdrowych przekąsek.



Po szóste: nie bądź męczennicą!
Czasami trzeba sobie odpuścić i zjeść solidną porcję ciacha. Ja nie mam zamiaru robić z siebie męczennicy i przy okazji uprzykrzać życia innym. Gdy np. na imprezie rodzinnej dostaję kawał pysznego tortu czy kawę posłodzoną cukrem, nie odmawiam, tylko cieszę się krótką chwilą słodkiej przyjemności. Takie sytuacje zdarzają się oczywiście sporadycznie.



Mój odwyk od cukru trwa już dwa miesiące. Domowa skrytka na słodkości świeci pustkami, za to na blacie kuchennym króluje wielki słój pysznego miodu. Oczywiście wciąż jeszcze zdarzają mi się małe grzeszki, ale ostatnio uświadomiłam sobie, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam w dłoniach cukierniczkę, a to już spory sukces.

Wprowadzacie jakieÅ› zmiany do diety na wiosnÄ™?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...