Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja oczu i powiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja oczu i powiek. Pokaż wszystkie posty


Kiedy zamieszczałam na blogu recenzje kremów pod oczy, pytaliście mnie, czy mogę polecić coś dla naprawdę wymagającej, suchej skóry i wrażliwych oczu. Nie byłam wtedy pewna, czy recenzowane przeze mnie kosmetyki sprawdzą się przy takich potrzebach - u mnie skóra wokół oczu nie jest zbyt wymagająca. Teraz już wiem, co mogę Wam polecić - jeśli szukacie kremu pod oczy o treściwej konsystencji, solidnie nawilżającego i odpowiedniego dla skóry dojrzałej i wrażliwej, to z czystym sumieniem mogę polecić Wam Krem pod oczy Resibo.



Resibo jest polską marką, produkującą kosmetyki oparte na naturalnych, wegańskich składnikach, bezpieczne dla skóry i dla środowiska naturalnego, biodegradowalne. Wszystkie produkty Resibo są naturalne w co najmniej 96%. Oferta na razie nie jest zbyt rozbudowana (Resibo oferuje aktualnie 6 kosmetyków do pielęgnacji twarzy), ale moim zdaniem to dobrze, że marka nie idzie w ilość, a dba przede wszystkim o jakość oferowanych produktów. Więcej informacji znajdziecie na fanpage'u Resibo oraz na stronie internetowej marki.



Kosmetyki Resibo sprzedawane są w uroczych kartonowych tubach, które można potem wykorzystać na przykład jako pojemniki na pędzle, na długopisy, itp.
W kartonowej tubie kryje się pojemnik air-less. Jest to najbardziej higieniczna forma opakowania, jednak ma pewien minus - pompka nie pozwala na zbyt precyzyjne dozowanie kremu, a to przekłada się na wydajność. Prawie przy każdej aplikacji porcja kremu była dla mnie za duża.



Krem pod oczy Resibo ma ciekawą konsystencję - bezproblemowo rozprowadza się po skórze bez konieczności jej naciągania, jednak nie jest tak rzadki jak większość produktów do pielęgnacji okolic oczu. Od razu czuć, że jest bardziej treściwy, tłustszy i mocniej nawilżający. Mimo to dość szybko się wchłania i - nałożony w odpowiedniej ilości - nie pozostawia na skórze tłustego filmu. Jeśli jednak macie tłuste powieki, może nie być odpowiedni pod makijaż.



Już po paru aplikacjach można odczuć, że krem Resibo naprawdę solidnie nawilża i odżywia skórę wokół oczu. Nie podrażnił mnie, nawet gdy przypadkiem zatarłam sobie oko.
Producent obiecuje redukcję cieni pod oczami. Do tego niestety nie mogę się odnieść, bo moja cera nie ma tendencji do zasinień w tych obszarach, poza tym ostatnio solidnie się wysypiałam, więc cieni u mnie brak.
Świetnie sprawdzi się przy dojrzałej skórze, która wymaga solidniejszej pielęgnacji.



Krem pod oczy Resibo kupicie online w cenie 89zł za 15ml. Nie jest to niska cena, ale warto brać pod uwagę naturalne składniki produktu i jego wydajność (wystarczył mi na 2,5 miesiąca codziennego stosowania).



Kosmetyki Resibo zbierają bardzo dobre opinie. Może wypróbowaliście je już na własnej skórze? Chętnie poznam Wasze opinie.

















Krem pod oczy to kosmetyk obowiązkowy w mojej codziennej pielęgnacji. Mimo że nie mam skłonności do powstawania jakiś koszmarnych cieni czy opuchlizny wokół oczu, budowa mojego oka sprzyja powstawaniu zmarszczek, dlatego wolę stosować podstawową zasadę prewencji - lepiej zapobiegać niż leczyć.
Przez ostatnie kilka miesięcy przewinęły się u mnie trzy kremy pod oczy - każdy innej marki, każdy z innym aplikatorem, każdy działający nieco inaczej. Dowiecie się, który spisał się najlepiej.




Nawilżający krem pod oczy Bioliq 25+ znalazłam w pudełku ShinyBox. Zapodziałam gdzieś kartonik z opisem składu, ale ciekawscy bez problemu przeczytają go na Wizażu.
Bioliq zastosował klasyczną formę opakowania - tubkę z długim aplikatorem.
Krem ma lekką, nietłustą konsystencję. Szybko się wchłania, nie pozostawia filmu, więc nadaje się nawet pod makijaż. Niestety poza lekkim nawilżaniem skóry wokół oczu nie robi nic. To taki "zwyklak" dla niewymagających, młodych osób.
U mnie niestety wywołuje podrażnienie - mimo że nie nakładam go bezpośrednio w okolicy samego oka i kanalików łzowych, czasem rano budzę się z "zaklejonymi" oczami.
Jeśli mimo wszystko ciekawi Was ten krem, znajdziecie go w aptekach w cenie około 10zł.




Drugi w kolejce jest Rozświetlający żel pod oczy True Perfection Oriflame z ekstraktem z albicji jedwabistej.
Często stosowany w kosmetykach pod oczy kulkowy aplikator ułatwia nałożenie kosmetyku bez naciągania delikatnej skóry wokół oczu, a dodatkowo pozwala na wykonanie lekkiego, chłodzącego masażu, który poprawia wchłanianie kosmetyku i przyjemnie koi skórę.
Kosmetyk ma konsystencję rzadkiego kremo-żelu. Wchłania się szybko, nadaje się pod makijaż.
Rzeczywiście daje uczucie odświeżenia i schłodzenia. Niestety ze względu na bardzo lekką konsystencję brakuje mu nawilżającej mocy - sprawdzi się przy niewymagającej skórze, jeśli jednak oczekujecie silniejszego nawilżenia, ten kosmetyk nie będzie odpowiedni.
Kupicie go u konsultantek Oriflame w regularnej cenie 44,90zł.





Na deser mój ulubieniec - Krem pod oczy rozjaśniający cienie i likwidujący oznaki zmęczenia Corine de Farme.
Jest najciekawszy nie tylko pod względem działania, ale też z powodu aplikatora - tubka ma wbudowany... pędzelek. Wystarczy przekręcić, nacisnąć, a krem wypływa spomiędzy włosia (naciskam do uzyskania pożądanej ilości, potem zakręcam i dopiero wtedy aplikuję na skórę). Nawet sobie nie wyobrażacie, jak przyjemnie i szybko przebiega aplikacja kremu takim pędzelkiem. Ktoś powie - to niehigieniczne. Nic bardziej mylnego, bo pędzelek można swobodnie myć po każdym użyciu. Tubka jest szczelna, woda czy środki myjące nie dostają się do środka.


Krem Corine de Farme polubiłam przede wszystkim za działanie. Mimo lekkiej konsystencji skutecznie nawilża skórę, ale też koi i regeneruje. Mam wrażenie, że przy dłuższym stosowaniu delikatnie ujędrnia skórę wokół oczu, spłycając tym samym drobne zmarszczki. Rzeczywiście rozjaśnia cienie i sprawia, że objawy zmęczenia znikają. Ma bardzo delikatną formułę - specjalnie zrobiłam test na moim tacie, który ma bardzo wrażliwe oczy i nawet najlepszy krem może go podrażnić. Corine de Farme dał radę - tata był zachwycony. Ja też nie mam z nim najmniejszych problemów, moje oczy bardzo dobrze go tolerują.
Krem kupicie za około 30zł w niektórych sklepach internetowych i stacjonarnie (pamiętam, że kosmetyki CdF były dostępne w Tesco Extra i Inter Marche, ale nie bywam w tych sklepach, więc nie daję sobie ręki uciąć, że nadal tam są).







Moim numerem jeden na chwilę obecną jest Corine de Farme. Po zużyciu całej tubki kupię sobie kolejną (o ile nie najdzie mnie ochota na wypróbowanie czegoś nowego).
Jeśli chcecie poczuć, jak przyjemne jest mizianie się takim pędzelkiem podczas aplikacji kremu pod oczy, zachęcam Was do zaglądania na bloga, bo niebawem będę miała dla Was niespodziankę... ;)



Witajcie Kochani!

Na dzisiaj przygotowałam notkę troszkę inną niż większość na tym blogu - będzie to recenzja gościnna z udziałem mojej mamy. Stali Czytelnicy bloga na pewno pamiętają Mamusię Jolusię ;) Mama opowie Wam o żelu pod oczy roll-on marki Bio-Logical, który dostała od sklepu Monoi Tiara: Bio-Logical FRESH Goodbye Sandman Wygładzający żel pod oczy roll-on.
Gdybyście szukali go na stronie Monoi Tiara, od razu podpowiem, że znajdziecie go TUTAJ.


Dlaczego kosmetyk do testów dostała moja mama, a nie ja?
Producent tak pisze o żelu:
"Cenna kwiatowa woda z róży damasceńskiej, ekstrakt z różeńca górskiego i kocanki włoskiej przyspieszają mikrocyrkulację przez co redukują zmarszczki i sińce pod oczami. Ekstrakt z granatu tonizuje, zwęża naczynka krwionośne i wygładza skórę. Kwas hialuronowy zatrzymuje w skórze na dłużej wilgoć i substancje czynne. Dzięki temu zapewnia lepsze nawilżenie i poprawia elastyczność skóry."
Dlatego też kosmetyk nadaje się idealnie dla cery dojrzałej - takiej jaką ma moja mama.
Jesteście ciekawi, jak się sprawdził?


Kasia: Czy używałaś już wcześniej preparatu pod oczy w formie roll-on?
Mama: Nie, nigdy.

Kasia: Więc była to dla Ciebie nowość. Jak ją oceniasz? Lepszy jest roll-on czy krem/żel w tubce lub słoiczku?
Mama: Moim zdaniem roll-on jest wygodniejszy i praktyczniejszy - po pierwsze dlatego, że pozwala na higieniczną i wygodną aplikację. Dotyk gładkiej i chłodnej metalowej kuleczki na skórze był bardzo przyjemny. Poza tym taka forma aplikacji pozwalała na delikatne wmasowanie kosmetyku, bez nadmiernego naciągania delikatnej skóry wokół oczu.

Kasia: Czyli jednak roll-on wygrywa. Jak opiszesz właściwości fizyczne tego kosmetyku? Wiemy, że jest to żel, ale gęsty czy rzadki? Jak pachnie?
Mama: Goodbye Sandman to przezroczysty, rzadki żel. Ma konsystencję jak... lekko zżelowana woda. Pachnie bardzo przyjemnie - wyczuwam w nim moje ulubione różane nuty zapachowe.


Kasia: Na razie wszystko wydaje się idealne - świetne opakowanie, ładny zapach. Przejdźmy do tego, jak działa kosmetyk. Opowiedz nam o tym coś więcej, mamo.
Mama: Żel szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Lekko napina skórę, ale nie jest to nieprzyjemne, poza tym mija po nałożeniu makijażu. Żel nawilża, ale nie tłuści powieki i nie wpływa na trwałość kosmetyków kolorowych nałożonych na powiekę czy rzęsy. Nie podrażnia, nie szczypie w oczy, nie powoduje zaczerwienienia. Kiedy aplikuję go po całym dniu na wieczór, mam wrażenie, że moja skóra wprost go wypija.


Kasia: Stosowałaś ten żel od grudnia. Czy w tym czasie zaobserwowałaś jakieś zmiany w wyglądzie skóry wokół oczu?
Mama: Skóra wydaje się bardziej napięta, jędrna, zmarszczki lekko się spłyciły. Co ważne - rzeczywiście zaobserwowałam rozjaśnienie się cieni pod oczami. Co prawda nie jest to efekt perfekcyjny, cienie jeszcze są, ale poprawa jest znaczna. Do tej pory żaden krem czy żel pod oczy nie radził sobie z moimi cieniami, dlatego w tym przypadku jest to pozytywne zaskoczenie.

PRZED

PO
Zdjęcie po lewej robione było w gorszym oświetleniu, ale widać wyraźnie, jak uniosła się powieka pod wpływem żelu Bio-Logical! To, co pokazują powyższe zdjęcia, nie jest tylko kwestią ujęcia zdjęcia czy mimiki mamy - to tak wygląda naprawdę :)


Kasia: Żel kosztuje 59,90zł za 15ml. Czu uważasz, że to sensowna cena za ten kosmetyk?
Mama: Trzeba wziąć pod uwagę kilka kwestii: przyjemnie się go stosuje, jest skuteczny, wydajny (wystarcza na około 2 miesiące codziennego stosowania 2 razy dziennie), ma przyjazny, ekologiczny skład. Biorąc pod uwagę te kwestie, moim zdaniem cena jest adekwatna do jakości.


Kasia: Chcesz jeszcze coś dodać?
Mama: Jeśli ktoś nie ma większych problemów ze skórą wokół oczu, może spokojnie kupić sobie jakiś tańszy krem czy żel. Ten z Bio-Logical polecam osobom, które dużo pracują przy komputerze, mają zmęczone oczy, oczekują efektu chłodzenia i nawilżenia skóry wokół oczu. Polecam go też dla osób, które zaczęły już mieć problem z jędrnością powiek, bo - jak widać na zdjęciach - ten żel naprawdę działa.

Kasia: Dziękujemy za recenzję :)
Mama: Podziękowania dla Pana Piotra z Monoi Tiara za możliwość stosowania tak skutecznego i przyjemnego w użyciu preparatu, za poprawienie mojego wyglądu :)



Dla ciekawskich podaję jeszcze skład żelu Bio-Logical:
INCI: Rosa Damascena Flower Water*, Aloe Barbadensis Leaf Extract*, Aqua, Glycerin, Punica Granatum Fruit Extract*, Helichrysum Italicum Flower Water*, Rhodolia Rosea Root Extract, Betain, Saccharomyces, Cerevisiae Extract, Sodum Hyaluronate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Salicylic Acid, Sodium Benzoate, Citric Acid, Citronellol**, Geraniol**
* składniki pochodzące z ekologicznych upraw
* składniki pochodzące z olejków eterycznych
99,3% składników pochodzenia naturalnego
73,5% składników pochodzących z upraw ekologicznych


Przekonała Was recenzja mamy?
Może tak intensywnie działający kosmetyk jeszcze nie jest Wam potrzebny?
A może znacie inny skuteczny produkt pod oczy?

Przyznam się Wam, że efekty żelu Goodbye Sandman od Bio-Logical spodobały mi się na tyle, że chyba kupię taki mojemu chłopakowi, który też ma problem z cieniami i wiecznie narzeka na zmęczone oczy.



P.S. Przy okazji recenzji gościnnej chcę Was o coś zapytać. Ostatnio spotkałam się z opinią, że w internecie niewiele jest recenzji męskich kosmetyków pielęgnacyjnych. Czy chcielibyście, by raz na jakiś czas pojawiła się tu recenzja z udziałem mojego taty lub mojego chłopaka? Pomyślałam, że może to być nie tylko coś dla Panów, ale też rada dla Pań, czy jakiś kosmetyk warto kupić na prezent, czy raczej wybrać coś innego.





Pozdrowienia! :)
Choć podobno nie powinno się oceniać niczego 'na oko', ponieważ - jak mówi stare powiedzenie - "na oko chłop w szpitalu umarł", ja dzisiaj ocenię krem na oko. A raczej pod oko. Zapraszam na recenzję: Orientana Maska-krem pod oczy na noc z czereśni japońskiej.
Kosmetyk otrzymałam do wypróbowania od marki Orientana.


Kiedy zaczęłam stosować ten krem, okazało się, że ciężko mi ocenić efekty jego działania. Pomyślałam więc, że poproszę o pomoc moją rodzinkę, ponieważ wśród naszej czwórki każdy ma inny problem związany z okolicami oczu - cienie, zmarszczki, wrażliwe oczy. Byłam ciekawa, jak Orientana poradzi sobie z poszczególnymi problemami.
Na początek jednak opiszę Wam ogólnie właściwości tego kosmetyku.


Maska-krem pod oczy z czereśni japońskiej przeznaczona jest do codziennego stosowania na noc dla wszystkich typów skóry. Jej zadaniem jest silne nawilżenie, odżywienie skóry pod oczami, zniwelowanie cieni i przebarwień, a także odmłodzenie. Zawiera antocyjany - substancje o właściwościach odmładzających, które działają kilkadziesiąt razy mocniej niż witamina C i witamina E.
Brzmi kusząco, prawda?


Kosmetyk zamknięty jest w niewielkiej tubce, charakterystycznej dla kremów pod oczy. Ubolewam jednak nad tym, że tubka nie jest dodatkowo zabezpieczona kartonikiem (przynajmniej ja taką "gołą" dostałam :P) - ja wiem, że kartonik to dodatkowe śmieci, a przecież trzeba dbać o środowisko, bla bla bla, ale na tubce nie zmieściły się niektóre ważne informacje - np. dokładny sposób stosowania. Przecież nie każdy kupujący ma chęć i możliwość zajrzenia na stronę Orientany i sprawdzenia, jak stosować ten kosmetyk.


Konsystencję maski określiłabym jako kremowo-żelową. Jest to taki "mokry" krem o lekkiej formule, umożliwiającej delikatne rozprowadzenie bez konieczności naciągania skóry pod oczami.
Wchłania się średnio - potrzeba kilku minut, by skóra wokół oczu wchłonęła kosmetyk. Nie traktuję tego jednak jako minus - w końcu to krem na noc, więc możemy sobie dać czas na wchłanianie kosmetyku.


Pachnie bardzo delikatnie, jakby słodkimi owocami.
Krem jest naprawdę wydajny. Ostatnio nawet moja mama ze zdziwieniem stwierdziła: "Ten krem się chyba nigdy nie skończy!".


Skład kosmetyku jest krótki, w miarę przyjazny dla delikatnej skóry wokół oczu - krem nie zawiera parafiny, oleju mineralnego, silikonów ani parabenów. Jedyny minus to mirystynian izopropylu (isopropyl myristate) na drugim miejscu w składzie - jest to substancja, która może sprzyjać zapychaniu porów skóry.

Poza tym w składzie mamy trehalozę z wodorostów (cukier o działaniu silnie nawilżającym, wiążącym wodę w skórze), ekstrakt z czeremchy amerykańskiej (to chyba właśnie to, co producent nazywa czereśnią japońską... w każdym razie owoce czeremchy są bogate w witaminę C, antocyjany, bioflawonoidy i naturalne kwasy owocowe), i ekstrakt z trzęsaka morszczynowatego (opóźniający procesy starzenia się skóry).

INCI: Aqua, Isopropyl Myristate, Seaweed Trehalose, Glycerin, Prunus Serotina Extract, Tramella Fuciformis Extract, Allantoin, Disodium EDTA.


Kosmetyki Orientana dostępne są online lub stacjonarnie (wykaz sklepów znajdziecie TUTAJ).
Cena tego kremu do 40zł za 20g.


OK, kiedy wiemy już wszystko o ogólnych właściwościach kremu i możemy prognozować, jakich efektów można się spodziewać po aplikacji, zobaczmy, jak krem poradził sobie z różnymi problemami:

Zaczynamy od mojej siostry.


PROBLEM: Cienie pod oczami, cienka skóra wokół oczu, opuchlizna po przebudzeniu.

OPINIA: "Krem Orientana naprawdę porządnie nawilża. Lekko rozjaśnia skórę wokół oczu, jednak nie zniwelował zupełnie cieni pod oczami. Nie radził sobie też z opuchlizną poranną, jednak nie czepiam się, bo producent tego nie obiecuje."


Co ja o nim myślę?


PROBLEM: Budowa oka sprzyjająca powstawaniu zmarszczek, lekkie cienie, skłonność do zapychania porów (tak, nawet pod oczami, co zresztą widać na zdjęciu).

OPINIA: Krem Orientana przyjemnie koił skórę wokół oczu po całym dniu pod makijażem. Od razu po wchłonięciu delikatnie napinał skórę. Solidnie nawilżał, dzięki czemu drobne zmarszczki mimiczne lekko się spłycały (niestety jednak nie zniknęły zupełnie). Miałam wrażenie, że troszkę zapychał moją skórę - pod oczami pojawiały się drobne białe krostki (co widać na zdjęciu).


Czas na opinię mamy.


PROBLEM: Zmarszczki, wiotkość skóry, utrata elastyczności, opadająca powieka, skłonność do opuchnięć, bardzo widoczne cienie pod oczami, pigmentacja skóry wokół oczu ciemniejsza niż na reszcie twarzy.

OPINIA: "Krem Orientana przede wszystkim silnie nawilżył moją skórę, dzięki czemu wygładziły się drobne, płytkie zmarszczki, jednak te naprawdę głębokie pozostały nienaruszone. Nie poradził sobie również z moimi okropnymi cieniami pod oczami - owszem, delikatnie rozjaśnił skórę, ale jest to ledwo dostrzegalny efekt."


I na koniec... Jak śpiewała Natalia Kukulska: "Co powie tata?"


PROBLEM: Zmęczenie oczu, skłonność do podrażnień (tatę podrażnia jakieś 90% kremów pod oczy), budowa oka sprzyjająca powstawaniu zmarszczek mimicznych, opadająca powieka.

OPINIA: "Co najważniejsze- krem Orientana nie wywołał u mnie podrażnień, moje oczy bardzo dobrze go tolerowały. Sprzyjał regeneracji skóry wokół oczu po całym dniu pracy, dawał ukojenie, miałem wrażenie, że nawet lekko chłodzi zaraz po aplikacji. Silnie nawilżał skórę i wygładził płytsze zmarszczki."


Najbardziej zadowolony z tego kremu był tata, stąd mogę wnioskować, że jest to kosmetyk idealny dla posiadaczy wrażliwych oczu, osób szukających naturalnych i delikatnych produktów, które ukoją skórę wokół oczu, silnie nawilżą. Niestety jego właściwości przeciwzmarszczkowe i redukujące cienie nie były na tyle silne, bym mogła polecić go osobom, które takich właściwości w kosmetykach pod oczy szukają.


Może ktoś z Was zna Maskę - Krem pod oczy z Orientany?
A może znacie inne kosmetyki tej marki?
Jestem ciekawa Waszych opinii.

P.S. Poza tematem samego kosmetyku powiem Wam, że dzięki temu rodzinnemu testowaniu zauważyłam, że moja mama i moja siostra mają identyczną budowę oka, natomiast kształt moich oczu (i układ zmarszczek na dolnej powiece :P) jest mocno zbliżony do kształtu oczu mojego taty ;)


Kosmetyk otrzymałam do wypróbowania od marki Orientana.
Fakt otrzymania kosmetyku za darmo nie wpłynął na moją opinię o nim.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...