Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baza. Pokaż wszystkie posty




Czas na ostatnią, najdłuższą część serii The best of 2013: makijaż.

Naprawdę trudno mi było zdecydować się, które kosmetyki do makijażu zasługują na miano najlepszych, a które nie. Czy wybrać te produkty, których używałam prawie codziennie, czy może te, które wyciągałam z kosmetyczki od święta?
Postawiłam na misz-masz i oto jest - lista moich ulubionych kosmetyków do makijażu w 2013 roku.










THE BEST OF THE BEST
czyli najlepsza firma kosmetyczna
BENEFIT


W tym roku Benefit królował w mojej kosmetyczce. Uwielbiam właściwie każdy posiadany kosmetyk tej marki. Są to kosmetyki, które idealnie nadają się zarówno do codziennego jak i wieczorowego makijażu. Sprawiają, że makijaż wygląda bardzo delikatnie i naturalnie, ledwo widocznie poprawiają urodę (wyjątek stanowi jedynie maskara, która daje naprawdę mega wyrazisty efekt, ale - jak przystało na Benefit - jest to efekt naturalny, rzęsy nie wydają się oblepione tuszem, nie ma grudek, "owadzich nóżek" czy posklejania).






Under 20

Fluid matujÄ…cy 02 Natural Matt


Stosuję go już od dawna, kupiłam chyba 3 lub 4 opakowania. Nie jest idealny, ale najlepszy jaki znam i chyba najlepszy w tej kategorii cenowej. Wygląda dobrze na mojej cerze nawet po kilku godzinach (choć oczywiście wymaga dodatkowego matowienia co jakiś czas, zależnie od temperatury otoczenia :P).





GUERLAIN - TERRACOTTA
Nawilżający puder brązujący 07


Powiecie pewnie: "jeju, jaki ciemny, jaki pomaraÅ„czowy!". Dla mnie kolor jest odpowiedni - stosujÄ™ go pod koÅ›ci policzkowe, ale nie stricte do modelowania twarzy. UzyskujÄ™ efekt podkreÅ›lonych koÅ›ci policzkowych (których i tak na mojej pucoÅ‚owatej buzi nie widać :P) i ocieplenia cery. Kiedy siÄ™gam po TerracottÄ™, nie używam już różu, by nie przedobrzyć. 


Odkąd dostałam go od Ani (we wrześniu 2012 roku) używam go prawie codziennie. Jak widzicie- zużycie jest niewielkie, jeszcze widać tłoczenie. Tak więc Terracotta jest mega wydajna - może do najtańszych nie należy, ale taka puderniczka to inwestycja na lata.


Na swatchu Terracotta w dwóch wersjach: nałożony obficie i roztarty. Jak widać - jeśli nałożymy go lekkim pędzlem i rozetrzemy, efekt wcale nie będzie taki tragiczny, jakby mógł na to wskazywać kolor pudru w opakowaniu, choć oczywiście dla posiadaczek chłodnej tonacji skóry nie będzie odpowiedni.






MIYO - GLAM eyes
Kreskówka no 07 Greenish Blue



Jest to mój ukochany eyeliner, zwłaszcza na sezon wiosenno-letni. Może nie jest w 100% dobrze napigmentowany, ale ma idealny dla mnie, długi pędzelek jako aplikator i przede wszystkim obłędny kolor, który (wydaje mi się) pasuje do mojej tęczówki. Kosztuje niewiele, jednak niestety nie mogę go znaleźć w żadnej drogerii :( Gdyby ktoś z Was kiedyś go znalazł, proszę o informację, gdzie mogę go szukać (w drogeriach Jaśmin mają eyelinery Miyo, ale tylko czarne i brokatowe) :(






M.A.C
Lipstick - A72 Half 'n Half

Eveline
Super long lasting lip liquid tint 118


Dwie zupełnie różne pomadki - inne kolory, inne formuły, inne półki cenowe. Dwie naprawdę fajne pomadki!

M.A.C sprawił, że przekonałam się jakimś cudem do kolorowych kryjących szminek (do tej pory byłam wierna wyłącznie błyszczykom). Oczarował mnie kremową formułą, łatwością aplikacji, cudownym waniliowym zapachem. Kolor Half 'n Half bardzo dobrze komponował się z moją karnacją i innymi ulubionymi kosmetykami, które stosowałam do codziennego makijażu.


Eveline to tint, który zaraz po aplikacji wygląda jak cukierkowy róż. Na ustach sprawia wrażenie nawet bardziej kryjącego niż na swatchu. Długo utrzymuje się na ustach, jeśli nic nie jemy i nie pijemy, ale nawet, jeśli ją sobie zetrzemy, różowy pigment wgryza się w usta (jakkolwiek to brzmi :P) i pozostawia na nich głębszy, ciemniejszy, bardziej fuksjowy odcień, który utrzymuje się nawet przez parę godzin. Dzięki temu tint z Eveline był moim wakacyjnym hitem.






KIKO 
Long lasting wet & dry use eyeshadow 227


Jest to chyba jeden z najpiękniejszych cieni w mojej kolekcji, a kupiłam go totalnie spontanicznie. Na zdjęciach wygląda na całkiem srebrny, na żywo sprawia wrażenie bardziej beżowego z różowym blaskiem. Niejednoznaczny, oryginalny, dający przepiękny efekt na powiece. Pasuje do większości makijaży, bo ładnie łączy się zarówno z ciepłymi jak i chłodnymi odcieniami. Ma świetne wykończenie - niby metaliczne, tworzy na powiece intensywnie lśniącą taflę. Nakładany na mokro zamienia się w "farbkę" o silnej pigmentacji i bardzo dobrej trwałości. Jedyna jego wada przy aplikacji na mokro to trudności w blendowaniu. Zawsze po rozblendowaniu ciemniejszych kolorów nakładam go raz jeszcze.






LUMENE
Eyeshadow primer


Nie wyobrażam sobie nawet najprostszego makijażu oka bez tej bazy. Wydobywa kolor cienia nie zmieniając go, znacznie przedłuża trwałość makijażu nawet przy tłustej powiece. Dzięki temu, że pakowana jest w tubkę, można zużyć ją do samego końca (poprzednia moja baza była w słoiczku i niestety wyschła, zanim zdążyłam zużyć połowę). Jest bardzo wydajna.





INGLOT
Bibułki matujące


Dla mnie są po prostu najlepsze. Żadne z bibułek, które miałam do tej pory, nie radziły sobie z sebum tak skutecznie, pozostawiając przy tym makijaż bez szwanku. Bibułki Inglot naprawdę pochłaniają sebum, są wydajne - podczas upalnego dnia wystarczy mi jedna bibułka Inglot, by zmatowić całą twarz, podczas gdy w takich samych warunkach musiałabym zużyć ze 3 bibułki Wibo. Do inglotowych bibułek mam zaufanie, wiem, że nie zawiodą mnie nawet podczas tropikalnych upałów. Uważam, że zawsze warto mieć je w torebce.






SIGMA

Travel Kit - Make Me Cool
F10 - Powder/Blush - Copper
F40 - Large Angled Contour
F70 - Concealer




W kategorii pędzli ilościowo wygrywa Sigma - dostałam od nich trzy pędzle pojedyncze i jeden zestaw podróżny. W większości pędzle sprawdzają się dobrze, niektóre nawet świetnie. Na plus zasługuje też wygodny futerał do transportu pędzli w wersji Travel. Wypróbowałam go w podróży, spisał się bez zarzutu.
Pędzle Sigma trafiają do odkryć 2013 głównie ze względu na to, że są to moje pierwsze pędzle z wyżej półki - do tej pory bazowałam na Essence i mini-zestawie EcoTools, dlatego możecie się domyślić, że wymiana starego zestawu na Sigmę była jak wymiana Malucha na Mercedesa ;)









MAESTRO
Pędzel do cieniowania i rozcierania cieni 497



Jest to mój ulubiony pędzel do blendowania cieni. Wykonano go z bardzo delikatnego, miękkiego włosa naturalnego, dzięki czemu pędzel idealnie sprawdza się, gdy chcemy rozetrzeć granice dwóch kolorów na powiece, jednocześnie nie ścierając za dużo cienia, nie wytracając intensywności koloru. Choć mam dwa inne pędzle do blendowania, najczęściej używam właśnie Maestro. Ubolewam tylko nad faktem, że jest taki długi i nie mieści się do tuby z Travel Kit Sigmy, przez co nie mogę zabierać go na wyjazdy.





Uffff, serię ulubieńców AD 2013 uważam za zakończoną :) Nie sądziłam, że aż tyle tego będzie! To chyba był dobry rok, skoro polubiłam aż tyle kosmetyków ;)
Napiszcie, czy znacie któryś z opisanych dzisiaj przeze mnie produktów, a może któryś jest na Waszej wishliście?
Podzielcie się też własnymi makijażowymi odkryciami 2013 roku :)

Pozdrawiam!


P.S. Załączam linki do pozostałych części THE BEST OF 2013:

Witajcie Kochani!
Dziś ostatni post z cyklu "3 dni z Sigma". Jeśli nie widzieliście poprzednich, zapraszam do lektury:
Dzień 1: tutorial jak zamawiać z SigmaBeauty.com; program Sigma Affiliate
Dzień 2: sigmowe pędzelki

Na koniec zostawiłam sobie moje złotko- Sigma Eye Shadow Base Unveil, czyli bazę pod cienie do powiek w kolorze lśniącego złota o ciepłym odcieniu. Pochodzi z zestawu Dare. Moim zdaniem ten kosmetyk równie dobrze może być używany samodzielnie jako cień w kremie.


Opakowanie: bazę otrzymujemy w kartoniku (pancernie zapakowanym! :P). W kartoniku mamy plastikowy słoiczek o przedziwnym, śmiesznym kształcie, w którym znajdziemy 5g bazy. Pod czarną zakrętką baza dodatkowo zabezpieczona jest plastikowym wieczkiem. Zachwyca dbałość o szczegóły- do wieczka doczepiony jest maleńki plastikowy listek (dosłownie! wygląda jak miniaturowy listek z tymi wszystkimi żyłkami, które przez prawdziwy liść przechodzą), który umożliwia podniesienie wieczka.

Mały minus związany z opakowaniem:
Posiadaczki długich paznokci będą mieć problem z wydobywaniem bazy (chyba, że użyją pędzelka, wtedy problem znika). Otwór w słoiczku jest mały i kiedy baza będzie już na wykończeniu, może być problem z jej wydobyciem z opakowania.


Dostępność: jedynie sklep internetowy producenta- TUTAJ
Cena: 13$ za 5g

Baza ma kremową, ale nie tłustą konsystencję. Nie jest zbyt miękka, dlatego do jej aplikacji przydaje się twardszy pędzel - taki jak opisywany wczoraj Sigma F70 do korektora - moim zdaniem jest idealny do tej bazy.


PigmentacjÄ™ bazy oceniam jako bardzo dobrÄ….
Baza pięknie opalizuje - nie zawiera drobinek brokatu, daje jedynie taki opalizujący blask. Pięknie będzie komponować się z opaloną cerą.
Dobrze się rozciera, współpracuje z pędzlem, łączy się z innymi cieniami - czy to sypkimi, prasowanymi, wypiekanymi, kremowymi.

Na zdjęciu po prawej widać, jak baza odbija światło.

Trwałość bazy jest rewelacyjna - nakładam ją na powieki rano, a wieczorem makijaż jest dokładnie w takim samym stanie jak zaraz po nałożeniu. Bez żadnych poprawek w ciągu dnia.
Kolor nie blaknie, nie "rozpływa się", pozostaje w tym miejscu, w którym go nałożymy.
Baza nie zbija się w załamaniach powieki i sprawia, że nałożone na nią cienie sypkie również zyskują na trwałości.

To zdjęcie idealnie oddaje jej kolor.

Ze względu na kolor, baza nie jest neutralna i nie nadaje się do każdego makijażu. Ja uważam, że można ją traktować bardziej jak cień w kremie niż bazę.
Poniżej przygotowałam dla Was trzy proste, ale bardzo efektowne (zwłaszcza na lato) makijażowe propozycje z wykorzystaniem tej bazy:

1. Najprościej jak się da
Baza Sigma Unveil nałożona na całą ruchomą powiekę. W wewnętrzny kącik nałożyłam odrobinę rozświetlacza. Dodałam brązową kreskę na górnej powiece oraz na linii wodnej. Rzęsy wytuszowane.



2. Dziewczyny lubiÄ… brÄ…z

Baza Sigma Unveil nałożona na całą ruchomą powiekę. W wewnętrznym kąciku najjaśniejszy cień z czwóreczki MeMeMe Goddes Eyes. W zewnętrznym kąciku i załamaniu perłowy cień Grasha w czekoladowym kolorze. Bez kreski na powiece, jedynie wytuszowane rzęsy.
Ta wersja makijażu jest moim zdaniem najbardziej delikatna. Chyba, że zamiast Grashki wezmę brąz z palety MeMeMe - wtedy robi się mocniej, bo MeMeMe jest iskrzący i ciemniejszy.



3. Turkusowe oczko
Uwielbiam połączenie złota/brązu/beżu oraz turkusu. W tym makijażu ponownie nałożyłam bazę Sigma Unveil na całą powiekę. W wewnętrznym kąciku nałożyłam złoty cień z palety Sleek Storm (w pierwszym rzędzie drugi od lewej), a w załamaniu i na dolnej powiece Maybelline Color Tattoo - cień w kremie w kolorze Torquoise Forver. Na linii wodnej kredka Bourjois Contour Clubbing w odcieniu Blue Remix. Plus oczywiście tusz do rzęs.
Czuję, że ten makijaż zagości na mojej powiece podczas wakacyjnej imprezy- będę w nim zorbę tańczyć :P


Bardzo trudno mi ocenić tą bazę - jest to pierwsza kolorowa baza w mojej kolekcji, więc nie jestem pewna, co o niej sądzić. Nie używam jej codziennie.
Biorąc pod uwagę jej cenę (ok. 40zł + przesyłka + ewentualny podatek VAT) myślę, że lepiej kupić stacjonarnie jakiś cień w kremie - chociażby mój ulubiony Maybelline Color Tattoo (hipernapigmentowany, hipertrwały).
Ale nie powiem, żeby nie kusiło mnie wypróbowanie innych kolorów Sigma Eye Shadow Base ;)


Na koniec przypominam Wam tutorial - jak kupować na SigmaBeauty.com, w razie gdyby ktoś z Was zdecydował się kupić bazę lub coś innego:




Przypominam też o tym, że do 29 lipca na SigmaBeauty.com trwa promocja -20%.
Wystarczy przy zamówieniu wpisać hasÅ‚o SBAP20  



Stosujecie kolorowe bazy pod cienie?
A przy okazji makijażowych tematów - może polecicie mi jakąś fajną kredkę do oczu - poszukuję brązu oraz jasnego beżu (takiego na linię wodną), najlepiej w wersji wodoodpornej i w cenie, która nie zwali mnie z nóg ;)
Będę bardzo wdzięczna za porady :)

Pozdrawiam! :*
Witajcie!
Dzisiejszy post na blogu Piękność Dnia zainspirował mnie do tego, by napisać Wam o pewnym kosmetyku, który już od kilku miesięcy towarzyszy mi w codziennym makijażu. Co więcej jest na tyle dobry, że już teraz mogę Was zapewnić, że będzie towarzyszył mi jeszcze dłuuugo- po skończeniu opakowania mam zamiar kupić kolejne. Mowa o bazie pod cienie do powiek: Lumene Beauty Base Eyeshadow Primer.
W tym miejscu chciałabym baaaardzo podziękować Hexxanie, ponieważ to właśnie Hexx poleciła mi to cudo.


Poprzednio stosowałam bazę pod cienie ArtDeco. Początkowo byłam nią zachwycona, gdyż baza idealnie spełniała swoje zadanie, była wydajna. Jednak po około 9 miesiącach stosowania zmieniła swoją konsystencję i przede wszystkim utraciła właściwości. Podejrzewam, że powodem było jej wyschnięcie. Cóż, taki urok baz w słoiczku. Pół słoiczka bazy wyrzuciłam do śmieci.
Dlatego na jej zastępstwo szukałam bazy w innym opakowaniu - w tubce lub z aplikatorem a'la błyszczyk/korektor.


Zdecydowałam się na Lumene i nie żałuję. Pamiętam, że kupiłam ją w sklepie Igruszka w Dniu Darmowej Dostawy, więc zapłaciłam tylko 29,90zł za sam kosmetyk (7ml), koszty przesyłki pokrył sklep.
Trzy dyszki to naprawdę korzystna cena za kosmetyk o takich właściwościach! Ale po kolei...


Baza zamknięta jest w małej, wąskiej tubce, która nie zajmuje zbyt wiele miejsca w kosmetyczce, jest wygodna i praktyczna - umożliwia higieniczne dozowanie, pozwala kontrolować ilość nakładanego kosmetyku i przede wszystkim nie powoduje wysychania bazy.


Baza ma postać beżowego, pozornie tłustego i dość gęstego... musu (sprawia wrażenie lekkiej, delikatnej). Dlaczego pozornie tłusta? Ponieważ wrażenie "tłustości" wywołują zawarte w niej silikony - tak naprawdę baza nie tłuści powiek. Aplikuje się bezproblemowo- ja wyciskam odrobinę na palec i opuszkiem delikatnie rozsmarowuję ją na powiece (stosuję ruch "wklepująco-rozsmarowujący" :P). Powieki delikatnie pudruję i dopiero wtedy nakładam cień. Staram się "wklejać" cień na bazę, a nie rozcierać go po powiece. Makijaż oka rozcieram dopiero na koniec, kiedy wszystkie cienie są już nałożone i dobrze przyklejone do bazy.


Jak siÄ™ sprawuje ten kosmetyk?
Co do właściwości bazy nie mam najmniejszego zarzutu. Potrafi utrzymać moje naturalnie przetłuszczające się powieki w ryzach, dając mi pewność, że nałożone na powiekę cienie będą się trzymać idealnie od rana do wieczora - nawet w temperaturze iście tropikalnej, jaka męczyła nas kilkanaście dni temu. Podczas trwania upałów byłam przekonana, że makijaż moich oczu po prostu spłynie, jednak okazało się, że nawet w takich ekstremalnych warunkach baza dała radę - nic nie spłynęło, cienie nie zbiły się w załamaniach powieki.
Duży plus za to, że baza nie roluje się na powiece, nie podrażnia moich oczu.
Dla mnie ważne jest również to, że pięknie wydobywa kolor nałożonego na nią cienia. Zobaczcie poniższe zdjęcia:

Glazel Eye Shadow - bez numeru

Inglot Eye Shadow Double Sparkle 484

Golden Rose Terracotta Glitter Eyeshadow 229

M.A.C Pro Longwear Eye Shadow Hot Paprika

Ocena: 6-/6 (Dla mnie ta baza ma wszystkie cechy, które pozwalają uznać ją za mój ideał - daje mi rewelacyjną trwałość makijażu, zapewnia łatwą aplikację i pewność, że zdążę zużyć ją do końca, że nie wyschnie w połowie słoiczka jak ArtDeco. Poza tym jest tania (30zł za meeeega wydajność to moim zdaniem niedużo). Mogłaby być nieco lepiej dostępna- ja osobiście nie widziałam produktów Lumene stacjonarnie.)


Stosujecie bazy pod cienie do powiek w codziennym makijażu?
Macie swojego ulubieńca w tej kategorii?
Witajcie,
weekend mam trochę zakręcony, stąd też tylko jedna notka się pojawia.
Chcę Wam dziś przedstawić kosmetyk, który gości w mojej kosmetyczce od października. Jest podbierany nagminnie przez moją siostrę, a pomimo to nie zużyłam jeszcze nawet połowy z niego.
Proszę Państwa, oto... BAZA POD CIENIE DO POWIEK ArtDeco.


Konsystencja: baza ma konsystencję gęstego balsamu z bardzo delikatnymi błyszczącymi drobinkami

Aplikacja: nakładam ją na powieki palcami. Już bardzo maleńka ilość wystarczy do pokrycia całej powieki (a wierzcie mi, że mam dość duże oczy i tym samym powieki też są spore :P). Po nałożeniu cienkiej warstwy czekam chwilę, aż baza wyschnie i na nią nakładam cień do powiek, a potem inne kosmetyki do oczu. Ważne jest to, że cień na bazę się wkleja, a nie rozsmarowuje (czyli delikatnie pędzelkiem lub gąbeczką wklepujemy cień na powiekę, a nie pocieramy)

Działanie: baza zdecydowanie zwiększa trwałość makijażu oka. Nałożony na nią cień utrzymuje się od rana do wieczora, a co ważne- nie gromadzi się w załamaniu powieki (wcześniej miałam z tym duży problem, a to wygląda bardzo nieestetycznie). Nawet tanie cienie zyskują dzięki tej bazie niesamowitą trwałość. Baza nie zmienia koloru cienia, ale delikatnie go podkreśla i wzmacnia. Wyrównuje kolor skóry na powiece i rozświetla oko (dzięki zawartości błyszczących drobinek), więc jeśli się uprzemy, taka baza może nawet zastąpić cień i być ładnym uzupełnieniem codziennego delikatnego makijażu. Dzięki niej nakładany cień mniej się obsypuje (co jest szczególnie ważne dla osób noszących soczewki kontaktowe).


Na zdjęciu widać, ile bazy zużyłam (razem z siostrą) od października. Używam jej codziennie, więc widać, że jest naprawdę bardzo wydajna.


Na powyższym zdjęciu widać, jak małe jest opakowanie bazy. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam tą bazę, pomyślałam, że wystarczy mi może na miesiąc, bo to przecież takie maleństwo. A tu proszę- bardzo pozytywnie się zaskoczyłam.
Dodam jeszcze, że bazę kupiłam na Allegro. Za kosmetyk i przesyłkę zapłaciłam około 24zł. Cena naprawdę niewygórowana za kosmetyk świetnej jakości i mega wydajny.

Podsumowując- jest to moja pierwsza baza, więc nie wiem, czy jest jakaś szczególnie wyjątkowa, czy też nie. Mi w pełni odpowiada, nie podrażnia moich oczu i nie jest zbyt droga. Dlatego nie będę eksperymentować i w przyszłości pewnie kupię ją ponownie- o ile kiedyś zobaczę dno w tym opakowaniu (bo na razie wydaje mi się, że to pudełko bez dna- używam bazy, a ona się nie kończy xD). Polecam i daję ArtDeco w pełni zasłużone 5 za tą bazę.

Pozdrawiam wszystkich czytających i życzę Wam, byście dobrze wykorzystali ostatnie kilkanaście godzin weekendu ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...