Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piękny początek tygodnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piękny początek tygodnia. Pokaż wszystkie posty




Wiecie, że tylko 6% Polek uważa się za piękne?
Według 59% ich uroda jest przeciętna.

Polki są wychowywane do skromności, dlatego tak trudno będzie zmienić te statystyki, ale należy próbować. Jak to pięknie powiedziała Dorota Wellmann: "kobiecości nie mierzy się w centymetrach i kilogramach", a porównywanie się do gwiazd z okładek pism nie ma żadnego sensu. Nie trzeba być Beyonce, by uważać się za piękną. Powody mogą być zupełnie inne, niekoniecznie związane z naszą fizycznością:



Marka Dove od wielu lat prowadzi kampanie dotyczące samoakceptacji kobiet i zmiany sposobu postrzegania piękna, a takie idee są mi bardzo bliskie. Aktualnie Dove ruszyło z kapitalną kampanią NardoDove Piękno, skierowaną właśnie do Polek, by poprawić ich samoocenę. Ambasadorką akcji została Dorota Wellman - fantastyczna kobieta, która lepiej niż ktokolwiek inny przekonuje, że nie trzeba mieć figury modelki, by rzesze kobiet stawiały Cię sobie za wzór. A zresztą nawet jeśli chodzi o wygląd, każdy znajdzie w sobie jakąś część ciała, którą lubi (włosy, oczy, zgrabne nogi, itp) i to właśnie na tych pozytywach trzeba się skupić, zamiast zamartwiać się, że nie mamy ust jak Kylie Jenner albo biustu jak Marta Wierzbicka.



Mam dla Was zadanie na dzisiaj: stańcie przed lustrem, spójrzcie na siebie i powiedzcie sobie: "Jestem piękna, bo..." - same dokończcie, co sprawia, że czujecie się piękne.
Ja dziś powiedziałam do swojego odbicia: Jestem piękna, bo jestem szczęśliwa.
Swoje poparcie dla akcji NaroDove Piękno możecie wyrazić na stronie www.jestempieknabo.pl
Znajdziecie tam też konkurs - wystarczy zaprojektować koszulkę z manifestem, tzn dokończyć zdanie: "Jestem piękna, bo...".



"Nic nie jest piękne ani brzydkie. Piękno i brzydota jest w oczach patrzącego, nawet, gdy patrzący i ten, na którego się patrzy, to jedna i ta sama osoba."
Margaret Wolfe Hungerford


I z tymi rozważaniami Was zostawiam :)
UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!


Witajcie Kochani!

Kiedy rano zobaczyłam za oknem pierwszy tej zimy śnieg, aż mnie zmroziło. Czas rozgrzać atmosferę!
Moim zdaniem do tego celu (poza grzańcem i ciepłym kocykiem) najlepsze są emocje związane z rozdaniami i konkursami, a ja będę mieć ich dla Was sporo...
Zaczynamy już dziś :)


Powoli dobiega końca kampania "Dove. Odkryjmy w sobie piękno". Jej celem było skłonienie do dyskusji społecznej na temat definicji piękna, szersze spojrzenie na pojęcie piękna - nie tylko jako cechy zewnętrzne, ale również (przede wszystkim!) jako dostrzegalne zadowolenie, samoakceptacja, pewność siebie. Ostatecznym celem miała być poprawa samooceny jak największej liczby Polek.
Mam szczerą nadzieję, że Dove się udało!

Źródło: Dove

Przyznam, że dużo dał mi udział w tej kampanii. Pomyślałam sobie, że skoro mam promować na blogu zmianę samooceny na bardziej pozytywną, powinnam zacząć przede wszystkim od siebie. Przez cały czas trwania kampanii dzielnie walczyłam z moimi kompleksami, czego ukoronowaniem było pokazanie się innym blogerkom w kostiumie kąpielowym i bez makijażu (oczywiście miałam przed tym opory, ale przecież nie od razu Kraków zbudowano).
To nie jest tak, że nagle uznałam "jestem idealna, nie muszę nic ze sobą robić". Wiem, że mam parę kilo za dużo, okropną cerę, ale staram się nie psuć sobie nastroju roztrząsaniem własnych wad - pracuję nad tym, by zmienić to, co mi się w sobie nie podoba, ale bardziej skupiam się na podkreślaniu tego, co we mnie ładne - długie i błyszczące włosy, duże oczy, itd.
Codziennie rano patrząc w lustro mówię sobie "Jesteś piękna!" i pozytywnie zaczynam dzień.

Źródło: Dove

Podobno powtarzane często zdania zagnieżdżają się w naszej podświadomości i powoli stają się naszymi przekonaniami. Dlatego też na zakończenie kampanii "Dove. Odkryjmy w sobie piękno" chcę Was skłonić, byście zaczęły powtarzać sobie "Jestem piękna!" (tak jak robię to ja).
Zacznijcie teraz!

Mała mobilizacja:
Spośród osób, które w komentarzu napiszą "Jestem piękna" i podadzą swojego maila (wyłącznie w celu kontaktu w razie wygranej), rozlosuję 3 balsamy Dove (po jednym dla każdego ze zwycięzców).
Nie musicie być obserwatorami bloga! (choć oczywiście będzie mi miło, jeśli zostaniecie tutaj na dłużej), możecie pisać komentarze anonimowe. Warunek jest następujący: jeden adres email = jedno zgłoszenie.
Balsamy zostaną przyznane losowo.


Macie czas do niedzieli włącznie! W poniedziałek 2.12 ogłoszę wyniki.
Jeśli chcecie zwiększyć swoje szanse, możecie również zgłosić się na Facebooku: TUTAJ (lub klikając w poniższy banner).


Powodzenia :)


UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!
Źródło
Witajcie Kochani!
Choć pogoda (przynajmniej w Krakowie) nie nastraja pozytywnie, dziś postaram się przekonać Was do tego, że warto się uśmiechać jak najczęściej :)

Ten post jest inspirowany rozmową z moim chłopakiem, który stwierdził, że uśmiechnięta kobieta wydaje się znacznie bardziej atrakcyjna niż wtedy, kiedy ma ponurą minę.
Nie mogłam się z nim nie zgodzić. Choć jako nastolatka uważałam, że kobieta powinna być mroczna, tajemnicza, obecnie rozumiem, że nie tędy droga. Jeśli mężczyźnie podoba się kobieta, jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że podejdzie do niej i zagada, kiedy ta ma wesołą, uśmiechniętą minę, niż kiedy mrozi spojrzeniem wszystko dookoła.

Już Albert Einstein wiedział, że:



Źródło

Nie sposób nie zgodzić się z tym, że wydajemy się innym atrakcyjniejsi, kiedy się uśmiechamy. Co ciekawe - naukowcy doszli do wniosku, że sami sobie wydajemy się piękniejsi, kiedy jesteśmy weseli! Ostatnio wyczytałam, że uśmiech działa na nas trochę jak narkotyk - samo rozciąganie twarzy w uśmiechu pobudza wydzielanie się hormonów szczęścia w organizmie skuteczniej niż jedzenie czekolady! A to uzależnia ;)


Zachęcam Was do tego, byście codziennie znajdowali jak najwięcej powodów do radości, do głośnego śmiechu - podniesiecie swoją atrakcyjność nie tylko w oczach innych, ale przede wszystkim będziecie bardziej podobać się sobie, a to najważniejsze.

Źródło

Witajcie Kochani!

Dziś chciałabym przede wszystkim serdecznie podziękować tym z Was, którzy znaleźli czas i ochotę na wypełnienie ankiety z poprzedniego Pięknego Początku Tygodnia.
Wyniki przedstawiają się następująco:

Czy posty z serii Piękny Początek Tygodnia oceniasz jako fajne czy słabe?


Czy uważasz, że powinnam kontynuować tą serię, czy raczej zakończyć ją?

Jestem w szoku. Nie przypuszczałam, że aż tak pozytywnie odbieracie te posty. Jest mi bardzo, bardzo miło!
Biorąc pod uwagę zdanie większości, postanowiłam kontynuować serię Piękny Początek Tygodnia dopóki będziecie chcieli czytać takie posty lub dopóki nie wyczerpią się moje inspiracje (choć to prędko nie nastąpi :P).


Na koniec sprawię, że dla jednej z osób ten początek tygodnia będzie choć odrobinę piękniejszy niż dla reszty z Was. Czas na wyniki rozdania towarzyszącego ankiecie (przypominam, że nagrodą był zestaw kosmetyków do włosów Dove z serii Split Ends Rescue: szampon, odżywka i serum). Zwycięzcę losowałam spośród wszystkich respondentów, niezależnie od ich odpowiedzi.


A to oznacza, że zwycięzcą jest...


Serdecznie gratuluję i już piszę do Ciebie maila.

Pozdrawiam Was i jeszcze raz dziękuję za tyle ciepłych słów :)
Tych z Was, którzy dziś nie wygrali, zapraszam na blogowy fanpage na Facebooku - tam niebawem również będzie można poprawić sobie humor biorąc udział w rozdaniu.

Witajcie Kochani!

Mam nadzieję, że ten przedłużony o godzinę weekend był dla Was przyjemny, relaksujący, motywujący... że miło go spędziliście :) A na dobry początek tygodnia mam dla Was małą niespodziankę...




Wielkimi krokami zbliża się listopad, a także zakończenie kampanii Dove. Odkryjmy w sobie piękno, w ramach której publikowałam posty z serii Piękny Początek Tygodnia.
Wyszukiwanie inspirujących tematów, cytatów i grafik było dla mnie ciekawym wyzwaniem - zawsze starałam się, by publikowane w ramach PPT teksty były dla Was motywujące, skłaniające do przemyśleń (bo takie właśnie były dla mnie). Mam ogromną nadzieję, że choć raz udało mi się wywołać na Waszych twarzach uśmiech, a być może i wpłynąć choć trochę na to, jak postrzegacie własne piękno.

Źródło: Dove

Ze swojej strony dziękuję, że byliście tutaj ze mną, że czytaliście i komentowaliście każdy wpis z cyklu Piękny Początek Tygodnia.
Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie na temat tej serii postów, dlatego proszę Was o wypełnienie poniższej ankiety. Spośród wszystkich osób biorących udział w tej ankiecie wylosuję jedną, do której poleci zestaw szampon + odżywka + serum z serii Dove Split Ends Rescue.
NIE MUSICIE BYĆ OBSERWATORAMI BLOGA! Wystarczy tylko odpowiedzieć na pytania i zostawić swój adres email, bym mogła się skontaktować ze zwycięzcą. Bardzo proszę o szczere odpowiedzi.
Wyniki ogłoszę dokładnie za tydzień.





Zapraszam do udziału, nagroda czeka:


Witajcie Kochani!

Dziś będzie krótko, ale treściwie.

Jakiś czas temu rozmawiałam z moim przyjacielem (FACETEM!!! :P) na temat piękna. Temat ten wypłynął w konsekwencji mojego narzekania na moje własne ciało. Stwierdziłam, że nie czuję się w pełni komfortowo we własnym ciele, co mocno oburzyło mojego znajomego. Powiedział mi wtedy zdanie, które idealnie pasuje do idei Pięknego Początku Tygodnia:





Moim zdaniem chyba nie wymaga to komentarza. Ja podpisuję się rękami i nogami.
I jeśli ktoś Wam kiedyś powie, że faceci to wredne, płytkie kreatury, które wartość kobiety mierzą miseczką jej stanika, to kopnijcie tego kogoś ode mnie w 4 litery ;)


Dajcie znać, co sądzicie.


Witajcie Kochani!
Mam nadzieję, że Wasz weekend upłynął równie miło jak mój. W sobotę wybrałam się do kina na "Wiecznych chłopców". Film okazał się być lekki i poprawiający nastrój - właśnie czegoś takiego było mi trzeba. Zabawne dialogi, pozytywne zakończenie, a do tego jedna z najfajniejszych ścieżek dźwiękowych, jakie ostatnimi czasy słyszałam.

Spacer w przepięknej jesiennej scenerii za rękę z ukochaną osobą, piękna pogoda, pozytywny film i jeszcze lepsze plany na kolejny weekend - to wszystko sprawiło, że jestem naładowana pozytywną energią, czuję się świetnie.
Jestem pewna, że Wy też nieraz macie tak dokonały humor, że mogłybyście tańczyć w drodze do szkoły/uczelni/pracy, że uśmiechacie się do przechodniów i nawet nieukładające się włosy nie są w stanie popsuć Wam nastroju.

Jeśli ktoś spytałby mnie, kiedy kobiety wyglądają najładniej, odpowiedziałabym bez wahania, że właśnie wtedy, kiedy są szczęśliwe. Nawet Pan Einstein zgadza się ze mną:



Uśmiech, dziewczyny!
W ramach zapobiegania jesiennemu przygnębieniu polecam jak najwięcej małych przyjemności. I nieważne, że czekolada kaloryczna, ta boska torebka taka droga, że powinnyśmy sprzątać czy gotować zamiast oglądać kolejny odcinek ulubionego serialu. Najważniejsze, by ładować nasze wewnętrzne akumulatory jak największą ilością pozytywnej energii :)

Zdradźcie mi, jakie są Wasze małe przyjemności, skutecznie poprawiające humor w jesienne wieczory?
Witajcie Kochani!

Wracam do Was, mam ogromną nadzieję, że na stałe :)

Jakiś czas temu w ramach Pięknego Początku Tygodnia pokazywałam Wam filmik promujący akcję Shy Camera Dove. Dla przypomnienia wrzucam go poniżej raz jeszcze.



Akcja fajna, prawda?
Spodobała się również Panom z youtubowego kanału Abstrachuje.tv. Przygotowali oni swoją męską wersję tej reklamy. Zobaczcie (ostrzegam, niektóre sceny są trochę... nieapetyczne :P):


Moim zdaniem filmik jest bardzo pomysłowy, zabawny, ale... zastanawiam się, czy jego przesłanie jest prawdziwe? Czy faceci rzeczywiście zawsze są takimi macho, dumnymi z tego, co dla kobiet byłoby raczej powodem do krępacji, a wręcz tematem tabu? :P
I pytanie najważniejsze- czy stosunek do swojego ciała, do tego co w nas ludzkie i nikomu z nas raczej obce nie jest zależy od płci? Ok, ja rozumiem, że kobieta raczej włosków na brzuchu grzebieniem nie czesze, ale czy kobieta nie może porozrzucać brudnych skarpet po pokoju? Czy to wyłącznie przywilej mężczyzn? Przecież nie wszystkie kobiety są pedantkami (patrz: ja :P - ok, skarpet nie rozrzucam, ale na przykład mój tata czy mój chłopak też tego nie robią).

Kobietki, jak to jest u Was? Jesteście "proud as f*ck"?
Uważacie, że pomiędzy kobietami a mężczyznami jest aż tak kolosalna różnica?
Umieram z ciekawości, co sądzicie na ten temat :)


Na dzisiaj mam dla Was cytat, z którym... nie wiem, czy się zgodzić, czy też nie...


 

Z jednej strony - gdyby coś nie było piękne, nie mogłoby nam się podobać, bo skąd wiedzielibyśmy, że właśnie to coś/ ten ktoś godny jest podziwu? Z drugiej jednak - jeśli coś by nam się nie podobało, nie mogłoby być piękne, bo czy może być piękno, którego nikt nie chce podziwiać?
Eh, to chyba zbyt filozoficzne rozważania jak na wakacyjny czas (jakby ktoś nie wiedział, jestem aktualnie na wakacjach :P).

Decyzję pozostawiam Wam - zgadzacie się ze św. Augustynem, czy jednak nie do końca?


Witajcie Kochani!

Na ostatni tydzień przed wyjazdem zrobiłam sobie wolne od pracy, by mój odespać te 2 miesiące, podczas których spałam po 3-4 godziny na dobę i ogarnąć się trochę przed wyjazdem.
Jeśli śledzicie blogowy profil na Facebook'u, wiecie już, że w piątek lecę na grecką wyspę Zakynthos gdzie spędzę 7 dni. Na szczęście laptop jedzie ze mną, więc będę mieć stały i bezproblemowy dostęp do internetu (a przynajmniej taką mam nadzieję).

Sporo notek mam do nadrobienia, o wielu rzeczach chciałam Wam opowiedzieć. Nie wszystko na raz - na początek tradycyjny post poniedziałkowy - Piękny Początek Tygodnia. A jutro małe przeprosinowe rozdanie :)

Dziś przygotowałam dla Was cytat z jednej z moich ulubionych piosenek. Choć nie jestem wielką fanką Lady GaGi, tekst Born this way bardzo do mnie przemawia.


Nie ważne, czy jesteś monoteistą, politeistą, ateistą, czy może zakładasz, że stworzyła nas Matka Natura albo Latający Potwór Spaghetti (pastafarianie- przesyłam pozdrowienia!). Tekst piosenki mówi o tym, że jesteśmy, jacy jesteśmy i to jest naturalne. A skoro jest naturalne, to znaczy, że właśnie takie powinno być.
Lady GaGa dołączą do Christiny Aguilery na liście moich ulubionych piosenek o samoakceptacji :)


Rozumiem, że GaGi możecie nie lubić, możecie ją też uwielbiać - nie wnikam.
Ciekawi mnie jednak, jak odbieracie tekst tej piosenki?
Podobno jest hymnem osób homoseksualnych i transseksualnych, przez co oburzają się na nią różnego rodzaju grupy związane mocno z kościołem katolickim. Nie chcę wnikać tutaj w Wasze odczucia religijne, ale może kogoś oburza ten tekst? Ja osobiście nie widzę w nim nic, co kłóciłoby się z moimi przekonaniami, ale ja to ja - jeśli czytaliście "50 faktów o mnie" wiecie, że mam dość luźny stosunek do religii.
Czekam na Wasze opinie!
Witajcie Kochani!

Brak czasu mnie dobija, trzymajcie kciuki, żebym wytrzymała do weekendu...

Dziś przygotowałam post na temat nietypowej, kontrowersyjnej akcji. Być może słyszeliście już o Armpits4August?

Źródło

Jest to inicjatywa inspirowana przez kobiety cierpiące na zespół policystycznych jajników (co wiąże się z wysokim poziomem męskich hormonów płciowych, co z kolei skutkuje obfitym owłosieniem ciała u kobiet). Hiszpańska dziennikarka i blogerka Paloma Goni doszła do wniosku, że kobiety powinny mieć wybór, czy chcą golić nogi i pachy, czy też wolą hodować naturalne futerko. Zapoczątkowała akcję Armpits4August, skłaniającą kobiety do tego, by przez cały sierpień spróbować nie depilować nóg i pach (a tym bardziej innych części ciała). Przyłączyć się może każdy- wystarczy zapuścić włoski, cyknąć fotkę i... czuć się dobrze we własnej owłosionej skórze.

Paloma Goni (źródło: internet)

Co ważne: akcja nie ma na celu zmuszania kobiet do całkowitego zaniechania depilacji. Pomysłodawczynie chcą jedynie, by kobiety miały WYBÓR: golić/nie golić. By włosy na kobiecych łydkach i pod damskimi pachami nie wzbudzały obrzydzenia i nie kojarzyły się jedynie z brakiem higieny i zaniedbaniem.

Źródło

Akcja Armpits4August ma swoją oficjalną stronę internetową (TUTAJ), profil na Facebooku (TUTAJ, zrzesza już ponad 1600 fanek naturalnego owłosienia) i profil na Twitterze (TUTAJ).

Znalezione w internecie

Znalezione w internecie

Jestem niesamowicie ciekawa, co sądzicie o tej akcji?
Może jestem pesymistką, ale moim zdaniem taka inicjatywa jest jedynie czymś, co zaciekawia i szokuje, ale nie ma realnego wpływu na społeczeństwo. W naszej kulturze już zbyt mocno zakorzeniło się przekonanie, że włoski na innych kobiecych częściach ciała niż głowa są "be", wręcz widoczna jest coraz mocniejsza tendencja do depilacji WSZYSTKIEGO.
Ja sama nie odważyłabym się wyjść na ulicę z zarośniętymi pachami czy łydkami - czuję się niekomfortowo, kiedy moje wydepilowane włoski odrastają, więc z potężnymi krzaczorami czułabym się po prostu strasznie. Nie mam ani siły, ani wewnętrznej potrzeby, by przeciwstawić się temu utartemu schematowi.

Poniżej: zdjęcia kilku odważnych uczestniczek akcji Armpits4August: (poniższe zdjęcia znalezione w internecie)





Piszcie, co sądzicie!

P.S. Inicjatywę wyczaiła moja siostra. Wyczytała gdzieś, że jedna pani biorąca udział w akcji żaliła się, że w jej wyborze 'niegolenia' wspiera ją jedynie mąż i kumpel, a od koleżanek słyszy same głosy krytyki.
Przypomniało mi się, jak pewnego wieczoru przy piwie mój kolega zwierzył się, że oglądał filmik, na którym kobieta czesała włosy (na głowie, żeby nie było niedomówień :P), a pod pachą miała takie delikatne, jasne włosy i to mu się bardzo spodobało. Śmialiśmy się wtedy, że zadzwonimy do jego dziewczyny, żeby wyrzuciła maszynki do golenia i depilator.
Może to rzeczywiście jest tak, że faceci nie przejmują się tym, czy my mamy włoski na nogach i pod pachami, czy też jesteśmy tam całkiem gładkie?

Spytajcie swoich facetów!

Mój chłopak powiedział (cytuję):
"ale fuuj foty" xD
Stwierdził jeszcze, że nie wyobraża sobie kobiety z nieogolonymi pachami, bo to tak jakby ksiądz nie nosił koloratki, a rolnik nie uprawiał pola :D

Czekam na opinie Wasze i Waszych mężów/narzeczonych/chłopaków/kumpli/braci/ojców/synów!

Źródło

Źródło

Kochani!

Nie wiem, czy to wiadomość pozytywna, czy też nie - jeszcze tylko do północy możecie przesyłać swoje zgłoszenia konkursowe! Aparat cyfrowy Samsung i dwa zestawy kosmetyków Dove czekają na nowych właścicieli. Szczegóły uzyskacie klikając w poniższy baner:


Pozostając w klimacie akcji "Nieśmiała kamera Dove" przygotowałam na dziś cytat, który może wyjaśnić pewne sprawy:




Pod tym cytatem podpisuję się rękami i nogami. To oczywiste, że nie zawsze wychodzimy na zdjęciach tak ładnie, jakbyśmy sobie tego życzyli. To jednak nie powód, by chować się przed obiektywem. Gwarantuję Wam, że o wiele bardziej będziecie zadowolone ze zdjęcia, na którym będziecie rozluźnione, spontaniczne i szczęśliwe, niż na takim, do którego zapozujecie sztywno i bez chęci na fotografowanie.
Poza tym trzeba pamiętać też o innej, istotnej kwestii - piękno jest w nas, niezależnie od tego, czy wyglądamy w danej chwili jak gwiazda z okładki czasopisma, czy jak szara myszka w dresie.

Chyba każdy z nas widział jakieś kompromitujące fotki gwiazd, zrobione, kiedy są bez makijażu, po imprezie, czy kiedy wyskoczą na zakupy do hipermarketu.
Podnosi to Waszą samoocenę choć trochę? ;)


Witajcie Kochani!

Na początek przypominam Wam o tym, że konkurs, w którym możecie wygrać aparat cyfrowy Samsung oraz dwa zestawy kosmetyków Dove trwa jeszcze tylko przez tydzień. Dokładniejsze informacje znajdziecie, klikając w poniższy baner:


Na dziś przygotowałam notkę bardziej praktyczną niż te, które w serii Piękny Początek Tygodnia ukazywały się do tej pory. W te gorące dni marzę tylko o jednym - o chłodnej wodzie. A jak mówi znane chyba wszystkim powiedzenie:


... dlatego dziś post o wodzie.

Nie muszę chyba powtarzać, jak ważne jest odpowiednie nawodnienie organizmu, zwłaszcza w tak upalne dni jak dzisiejszy. Być może pamiętacie, że jakiś czas temu zamieściłam notkę na ten temat. Znajdziecie ją, klikając w poniższy banner.


Jeśli nie lubicie smaku wody, możecie dodawać sobie do niej świeżo wyciśnięty sok z cytrusów, listki mięty czy domowy sok owocowy (malinowy, truskawkowy, pigwowy, jagodowy - mniam! polecam ten domowy, ponieważ jest zdrowszy niż sklepowy, ale od biedy kropelkę sklepowego też możecie wykorzystać).

Nie tylko picie chłodnej wody jest korzystne w upalny dzień - także oklepywanie twarzy zimną wodą - metoda pielęgnacyjna stosowana przez Azjatki. Odkąd obejrzałam poniższy filmik, bardzo zaciekawił mnie ten pomysł. Na razie jednak nie mam czasu go wypróbować - rano mam 30 minut na przygotowanie się, więc 150 klepnięć w grę nie wchodzi :P Mam zamiar wypróbować, kiedy skończę pracę i będę mieć więcej czasu dla siebie.


Trzymajcie się! :*
UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!

Witajcie Kochani!
Od kilku dni wraz z Kasią zajmującą się PRem marki DOVE omawiałam rewelacyjną moim zdaniem niespodziankę dla Was. Teraz wreszcie mogę wszystko Wam przedstawić i... zaprosić Was na konkurs, a także powiązane z nim rozdanie.


Pamiętacie, jak tydzień temu pokazywałam Wam filmik z najnowszej kampanii Dove? Dla zapominalskich:


Czy Wam też zdarza się uciekać przed kamerą lub obiektywem aparatu?
Według badań Dove, aż 77% kobiet nie lubi, kiedy robi im się zdjęcia- są skrępowane, ponieważ obawiają się, że źle wyjdą na zdjęciu, mają kompleksy - po prostu nie czują się piękne.


Przyznaję - ja też nie przepadam za tym, kiedy ktoś namierza mnie obiektywem aparatu. Kamery wręcz nienawidzę (nigdy nie obejrzałam mojego studniówkowego filmiku, zaraz po otrzymaniu go na płytce CD porysowałam ją nożyczkami, by nigdy nie oglądać siebie na filmie...). Kiedyś jednak było inaczej - jako dziecko bardzo chętnie pozowałam do zdjęć.




KONKURS "NIEŚMIAŁA KAMERA DOVE"
W związku z nową kampanią Dove mam dla Was zadanie - pokażcie mi, że Wy nie wstydzicie się zdjęć! Pokażcie, że obiektyw wcale Was nie onieśmiela.
Co dokładnie musisz zrobić?
Napisz własnoręcznie lub wydrukuj na kartce hasło kampanii Dove: "BĄDŹ PIĘKNA, BĄDŹ SOBĄ" - weź tą kartkę w dłoń i do dzieła! Zrób sobie wystrzałową, zabawną sesję.
Zdjęcie z takiej sesji przyślij na adres mailowy: dovepolska+xkeylimex@gmail.com
W treści maila napisz odpowiedź na pytanie: "Czy zgadzasz się z opinią, że jesteśmy piękne, kiedy jesteśmy sobą?" (swoje zdanie uzasadnij)
Pamiętajcie - im bardziej pomysłowe, szalone odpowiedzi i zdjęcia, tym lepiej!

Konkurs trwa od 22 lipca do 5 sierpnia 2013 roku.

Jest o co powalczyć. Nagrodą w konkursie jest... zestaw kosmetyków Dove + aparat cyfrowy Samsung WB30F, dzięki któremu będziecie mogły uwieczniać na zdjęciach piękno Waszych bliskich, otaczającego Was świata, a także (a może przede wszystkim) Wasze własne piękno :)


Przed udziałem w konkursie koniecznie przeczytajcie regulamin, który dostępny jest w zakładce konkursowej pod nagłówkiem bloga (lub po kliknięciu DOKŁADNIE TUTAJ).
W razie, gdyby pojawiły się jakieś pytania, piszcie w komentarzach, a ja będę starała się odpowiadać na nie najszybciej, jak tylko będę mogła :)




ROZDANIE
Dla mniej odważnych (a także dla tych z Was, które z odwagą nie mają problemu, ale chciałyby zapewnić sobie dodatkową szansę na nagrodę) razem z Kasią przygotowałyśmy również ROZDANIE, którego celem jest promowanie konkursu "Nieśmiała kamera Dove".
Jego zasady są proste:
- trwa dokładnie w tym samym czasie co konkurs, czyli od 22 lipca do 5 sierpnia 2013
- każdy może wziąć w nim udział, niezależnie od tego, czy obserwuje, lajkuje, itp.
- zadanie jest proste - udostępnij informację o konkursie "Nieśmiała kamera Dove" w dowolnej formie, wykorzystując banner konkursowy (poniżej) i link do tej notki. Możesz to uczynić na facebooku, twitterze, w pasku bocznym swojego bloga, w notce, w zakładce, gdzie chcesz, byleby było to miejsce w sieci dostępne publicznie.
- za każde udostępnienie masz 1 los - im więcej razy udostępniasz, tym więcej losów dostajesz, a im więcej losów, tym większa szansa na wygranie
- no właśnie... co jest do wygrania? ZESTAW KOSMETYKÓW DOVE (taki sam, jak w konkursie)
- regulamin tego rozdania również znajdziesz w zakładce "Regulamin" pod nagłówkiem bloga, lub klikając bezpośrednio TUTAJ
- zwycięzca zostanie wylosowany

Linki do Waszych udostępnień zostawiajcie w komentarzach pod tym postem.



Ufff, to chyba wszystko, o czym powinnam Wam była napisać.
Błaaaagam, czytajcie ze zrozumieniem, poświęćcie chwilę na przeczytanie Regulaminów i będzie dobrze ;]

No i najważniejsze: bawcie się dobrze przy tworzeniu konkursowych prac! :)



Konkurs jest promowany przez portale:







UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!
Witajcie!
Dzisiejszym hasłem na Piękny Początek Tygodnia będzie slogan promujący nową akcję Dove


Na pewno widzieliście już ten filmik (swoją drogą- kolejny filmik Dove, który mnie rozkłada na łopatki- tym razem przed łezką wzruszenia powstrzymuje mnie muzyka, która po prostu nie jest w moim guście, a wręcz działa mi na nerwy :P):


Tym razem Dove trafił mnie bardzo celnie. Jako dziecko uwielbiałam pozować do zdjęć- nawet przebierałam się do sesji ;) Poniżej możecie zobaczyć kilka moich fotek z okresu dzieciństwa:




Od okresu dojrzewania zaczęłam się wstydzić przed aparatem. Nie lubiłam, kiedy ktoś robił mi zdjęcia - w sumie nadal za tym nie przepadam, czuję się bardzo niekomfortowo, kiedy ktoś namierza mnie obiektywem aparatu. Od razu sztywnieję i chociaż cały czas się uśmiecham, mam wrażenie, że na zdjęciu mój uśmiech wyjdzie na fałszywy.
Najchętniej pozuję do zdjęć w wielkich okularach słonecznych. Od czasów gimnazjum kupowałam sobie jak największe szkła. W liceum miałam już tak ogromne "muchy", że prawie nie było mnie zza nich widać. Dodajcie do tego emo-grzywkę na pół twarzy. W ten sposób ukrywałam się przed światem i było mi z tym bardzo dobrze.

Pół twarzy przykryte swetrem, jedno oko schowane za grzywką - "stajlówa sto pro" :P

Aparat to jeszcze nic w porównaniu z kamerą. Dziękuję losowi za to, że żaden z moich znajomych jeszcze nie wpadł na pomysł zakupu kamery (tfu! tfu! spluwam przez lewę ramię i odpukuję w niemalowane).
Kiedy pod koniec liceum dostałam na płycie CD film z mojej studniówki, od razu po przyjściu do domu porysowałam płytkę nożyczkami, by nigdy nie widzieć siebie robiącej z siebie idiotkę podczas poloneza (rodzice do tej pory nie mogą mi tego wybaczyć, bo oczywiście chcieli ten filmik zobaczyć).

Blogowanie trochę zmieniło mój stosunek do zdjęć - sama od czasu do czasu pokazuję się tutaj, choć wiem, że miss world nie jestem, że moja cera pozostawia wiele do życzenia, a umiejętności makijażowe (a raczej ich brak) jeszcze więcej. Stopniowo uczę się akceptacji siebie w coraz większym stopniu. Nie jest to jednak wcale takie łatwe i nie przychodzi z dnia na dzień. Najważniejsze to mieć bliskie osoby, które kochają nas takimi, jakimi naprawdę jesteśmy. Gdy kochają nas inni, łatwiej nam pokochać siebie.


Mam szczerą nadzieję, że Wy nie macie problemów z tym, by szczerze uśmiechnąć się do zdjęć, że nie uciekacie przed czujnym okiem aparatu i kamery ;) Być może taka umiejętność będzie Wam niebawem przydatna, ale... ciiiiii, nic nie powiem :P

Pozdrawiam! :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...