Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogotowie świeczkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogotowie świeczkowe. Pokaż wszystkie posty


Pytacie mnie czasem, od jakich zapachów najlepiej rozpocząć swoją przygodę ze świeczkami i woskami zapachowymi. Oczywiście na takie pytanie najlepiej byłoby odpowiedzieć, że trzeba wybrać się do sklepu i własnym osobistym nosem poniuchać. Rozumiem jednak, że nie każdy ma sklep ze świeczkami po drugiej stronie ulicy - niektórzy do najbliższego musieliby jechać wiele kilometrów i bardziej opłaca się im zamówienie online. Przygotowałam dziś krótkie zestawienie rad, którymi najlepiej się kierować przy pierwszym wyborze wosków/świec, kiedy jeszcze nie znamy do końca naszego zapachowego gustu.


1. Wybierz wosk, a nie świecę. A jeśli nie masz kominka i nie chcesz w niego inwestować, wybierz sampler. Dlaczego? Moim zdaniem bez sensu byłoby wydawanie tych 40, 70 czy ponad 90zł na świecę, kiedy nie wiesz jeszcze, czy będziesz w stanie tolerować jej zapach w swoim otoczeniu. Na początku lepiej wypróbować kilka zapachów w mniejszych formatach, a dopiero potem ewentualnie kupić świece z tych wariantów zapachowych, które najbardziej przypadną Ci do gustu.
Wracając jeszcze do kominka - nie musisz decydować się od razu na jakiś drogi model z najnowszej kolekcji. Przejdź się do sklepów typu Pepco czy "wszystko po X zł" - czasem można tam znaleźć kominki w naprawdę śmiesznych cenach. Zachęcam do kupienia kominka, bo moim zdaniem palenie w ten sposób jest wygodniejsze niż palenie samplera i pozwala intensywniej nasycić powietrze w mieszkaniu danym zapachem.

2. Zastanów się, jakie zapachy w ogóle tolerujesz, jakie lubisz, a jakich nie możesz znieść. Ja na przykład pamiętam, że za gimnazjalnych czasów kupiłam sobie waniliową mgiełkę Avon, i o ile wąchana przez parę sekund była cudowna, o tyle wyczuwalna parę godzin na mojej skórze przyprawiała mnie po prostu o wymioty. Dlatego wiem, że bardzo słodkie, jedzeniowe zapachy raczej nie są dla mnie. Do takich kontrowersyjnych nut poza wanilią należy też lawenda - wiele osób jej nie lubi.

3. Odpowiedz sobie na pytanie, w jakim pomieszczeniu chcesz raczyć się zapachem? Czy jest to mały, zamknięty pokój czy raczej duży, otwarty salon? Dopasuj siłę zapachu do pomieszczenia. W tym punkcie niezastąpione będzie sprawdzenie recenzji wybranego zapachu - czy to na blogach, czy na stronach prowadzących sprzedaż świec (np. Goodies, Homedelight czy Zapach Domu - kupujący zamieszczają tam recenzje, często odnoszą się także do intensywności zapachu). Jeśli kupisz sobie na przykład Christmas Memories, a masz mały pokój, zapewne po 15 minutach dopadnie Cię migrena. Jeśli natomiast wybierzesz A Child's Wish do wielkiego salonu, będziesz narzekać, że zapach jest niewyczuwalny. Pamiętaj też, by rozsądnie dawkować ilość wosku - by poznać zapach z reguły wystarczy Ci 1/3 tarty. Większa ilość może spowodować, że zapach będzie zbyt intensywny. Weź pod uwagę to, że zawsze możesz dodać kolejny kawałek, a odjąć już się niestety nie da.

4. Sprawdź, które zapachy zbierają najwięcej pozytywnych opinii. Oczywiście musisz liczyć się z ryzykiem, że Twój gust okaże się zupełnie inny niż gust większości świeczkomaniaczek, ale od czegoś trzeba zacząć swoją przygodę z woskami i świeczkami, a zakup bestsellerów to moim zdaniem najlepszy pomysł. Ważne jest również to, by na początek wybrać woski z różnych grup zapachowych - coś owocowego, coś kwiatowego, coś rześkiego, coś jedzeniowego. Dzięki temu sprawdzisz, czy jest jakaś linia zapachowa, której totalnie nie tolerujesz.

A oto moje subiektywne zestawienie topowych zapachów z różnych grup:

Kwiatowe:
- A Child's Wish (bardzo delikatny)
- Champaca Blossom (bardzo delikatny)
- Honey Blossom

Owocowe:
- Bahama Breeze (wycofywany, więc może być problem z dostępnością)
- Pink Dragon Fruit
- Summer Scoop
- Vanilla Lime

Rześkie:
- Black Coconut
- Pink Sands

Aromatyczne:
- Fireside Treats
- Salted Caramel (bardzo słodki, wycofywany, więc może być problem z dostępnością)

"Czyste" (coĹ› jak posprzÄ…tane, przewietrzone mieszkanie):
- Clean Cotton
- Fluffy Towels

Męskie:
- Midnight Oasis (wycofywany, więc może być problem z dostępnością)
- Midsummer's Night




Jak zaczęła się Wasza przygoda ze świeczkami i woskami? A może macie to jeszcze przed sobą?
Jakiś czas temu na blogu Make My Place wygrałam cudowną świecę Bahama Breeze Yankee Candle. Wygrana przybyła zapakowana tak solidnie, że wszyscy właściciele sklepów świecowych online powinni się od Marii uczyć - ogromne pudło, dziesiątki warstw ochronnych, przestrzeń wypełniona idealnie, by świeca nie "latała" po pudełku. Mimo to słój pękł. Nie mam pojęcia, jak to się mogło stać i co musieli robić na poczcie z tą paczką. Pomyślałam sobie jednak, że nie ma tego złego - sytuacja skłoniła mnie do ruszenia mózgownicą i wymyślenia, co zrobić z rozbitą świecą. Pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi sposobami, w razie gdyby ktoś z Was miał podobny problem.

UWAGA: Na wstępie zaznaczam, by wszelkie eksperymenty z rozbitą świecą robić z daleka od dzieci i zwierząt (szkło odpryskuje) i w dobrze wentylowanych pomieszczeniach, najlepiej przy otwartym oknie (jednak jest to coś, co bardzo mocno pachnie).

Ubicie nie jest duże i pozwalałoby na rozpalenie świecy, ale pęknięcie idzie o wiele niżej i bałam się, że po zapaleniu słoik po prostu się rozpadnie wzdłuż tego pęknięcia.

Pierwszą, najprostszą metodą jest przetopienie świecy na woski.
Moim zdaniem ma to sens tylko w przypadku małej świecy - ze średniej i dużej wyszłoby po prostu za dużo tartaletek (wosk YC ma gramaturę 22g, natomiast duża świeca - 623g, a więc ze świecy mielibyśmy około 28 wosków).
Poza tym świece inaczej się prezentują. Kiedy ktoś decyduje się na zakup świecy, to chyba po to, by mieć świecę, a nie prawie 30 wosków.
Jeśli jednak zdecydujecie się na taką metodę, wystarczy rozbić słoik, świecę umieścić w garnuszku (dobrze jest uprzednio ją pokroić, bo szybciej się roztopi) i wstawić na kuchenkę na mały ogień, by nie przypalić wosku. Roztopiony wosk przelać do silikonowych foremek, poczekać aż ostygną, pochować do szczelnych woreczków strunowych i gotowe :)


Druga metoda to przełożenie świecy do innego słoika - i tym się właśnie wczoraj zajmowałam.


1.
Znajdujemy odpowiedni słoik, możliwie jak najbardziej zbliżony wielkością do oryginalnego (najlepiej byłoby mieć po prostu słoik po zużytej świecy YC, ale równie dobrze może być duży słoik po miodzie). Ważne, by mieć do niego szczelną zakrętkę/zatyczkę i by słój nie był za szeroki, bo wtedy jeden knot może okazać się niewystarczający i świeca będzie się tunelować. Ja wybrałam słoik z Ikei - Burken o pojemności 1,1l. Zakup słoika to koszt 7,99zł.

Źródło

2. Odkleiłam etykietkę świecy i nakleiłam ją na nowy słoik. Nie wygląda to może idealnie - duża część kleju została na oryginalnym słoiku, ale z daleka naprawdę nie ma różnicy.


3. Słój był ukruszony i pęknięty, więc myślałam, że wystarczy raz pacnąć go młotkiem. Trochę się jednak przeliczyłam. Wosk jest jakby przyklejony do ścianek słoja, więc trzeba porozbijać go na drobne kawałki, by móc wydobyć świecę. Szkło mocno odpryskuje, także radzę założyć okulary i przygotować odkurzacz. Gruntowne odkurzanie całego pokoju jest konieczne po takiej zabawie.



4. Gdy pozbyłam się szkła, przyszedł czas na umieszczenie świecy w nowym "mieszkanku". Wydawało się początkowo, że nie będzie tym większego problemu, jednak w praktyce okazało się, że trochę musiałam nad nią popracować. Ostrym nożem ścinałam bok świecy. Trochę się tych ścinków nazbierało.


5. Ścięte kawałki świecy można przetopić na tartaletki lub po prostu pochować do szczelnych woreczków strunowych i topić na kominku. Ja postanowiłam je roztopić i zalać świecę, by lepiej się prezentowała. Zsypałam wosk do garnuszka i stopiłam na małym ogniu. Następnie wlałam do słoika, by wypełnić przestrzenie między ściankami słoja, a świecą.




6. Jako że nowy słój był nieco szerszy od poprzedniego, wosk nie wystarczył, by w pełni wypełnić przestrzeń między ściankami a świecą. Nożem skroiłam brzegi świecy w ten sposób, by stopiony od płomienia wosk łatwiej spływał na boki. W ten sposób szybko uzyskałam efekt płaskiej powierzchni świecy w słoju. Na koniec kawałkiem ręcznika papierowego wytarłam wnętrze słoika, by zetrzeć resztki wosku.... i gotowe :)





Jak widzicie wybrany przeze mnie słoik jest za duży, ale nie wygląda źle - jakbym po prostu wypaliła już trochę świecy. Dzięki temu, że jest szeroki, nie musiałam skrawać zbyt dużo świecy po bokach. W czasie palenia nieco się tuneluje, ale sprawę rozwiązuje osłonięcie słoika folią aluminiową.

Jak oceniacie efekt mojej "naprawy"? Spotkała Was kiedyś podobna sytuacja?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...