Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeże. Pokaż wszystkie posty
Wystarczy spojrzeć za okno, by zobaczyć, że mamy już jesień w pełni - dni stają się coraz krótsze, wieczory coraz dłuższe, mocno już przerzedzone liście na drzewach z zielonych zmieniły barwę na brąz, złoto i pomarańcz. Na taką aurę potrzebne są specjalne zapachy - jak Autumn Glow z tegorocznej jesiennej kolekcji Yankee Candle - Fall in love.



Autumn Glow należy do rześkiej linii zapachowej z serii Classic. Ma w sobie akordy ziołowe, nuty paczuli, bursztyn i cytrusy. Zapowiada to naprawdę miłe dla nosa połączenie!



Autumn Glow oczarował mnie od pierwszego powąchania, a gdy zapach z roztopionego wosku rozszedł się po mieszkaniu, po prostu odpłynęłam. Kompozycja łączy w sobie wszystkie te nuty, które w woskach uwielbiam - bursztyn na pierwszym planie, eleganckie, rześkie perfumy, a także otulające paczulowe tło złagodzone cytrusami. Pachnie jak słoneczny jesienny dzień, kiedy wstajemy z samego rana pełni energii i od razu mamy ochotę na spacer po szeleszczących pod stopami złotych liściach. Na sucho jest bardziej rześki, natomiast po roztopieniu na kominku ujawnia swoją cieplejszą stronę.



Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: jesień
Pora dnia: cały dzień
Przy gościach: tak
Intensywność:






Odkąd pierwszy raz roztopiłam Autumn Glow na kominku, zakochałam się w tym zapachu. Już wiem, że od tego roku, każda moja jesień będzie nim wypełniona. Co prawda Autumn Glow nie czaruje etykietą, ale piękny, głęboko fioletowy kolor wosku w pełni mi to rekompensuje - aż nabrałam ochoty za zakup dużej świecy.

Znacie Autumn Glow lub inne zapachy z serii Fall in love?



Wiem, że nie każdy z Was jest zwolennikiem świętowania Walentynek. Oczywiście zgadzam się z tym, że miłość powinniśmy okazywać sobie na co dzień, a nie tylko od święta, ale nie oszukujmy się - większość panów nie jest tak romantyczna, by każdego dnia budzić damy swego serca pocałunkiem, śniadaniem do łóżka i bukietem kwiatów. Dlatego taki wyjątkowy jeden dzień w roku nikomu nie zaszkodzi. To przecież przemiłe spędzić cały dzień z ukochaną osobą, pomyśleć o sprawieniu jej drobnych przyjemności. A romantyczny walentynkowy wieczór można jeszcze bardziej umilić, rozpalając na kominku jakiś pachnący wosk - może na przykład Moonlight z nowej kolekcji Yankee Candle: My Serenity?

moonlight yankee candle


Moonlight to zapach rześki, łączący w sobie nuty drzewne, bambusowe oraz paczulowe. Taki opis zwiastuje ciekawą, głęboką kompozycję. A jak jest w rzeczywistości?

yankee candle


Ubolewałam nad tym, że z oferty YC wycofują Midnight Oasis, ale wygląda na to, że znalazł się godny zastępca! Moonlight - podobnie jak Midnight Oasis - spodoba się fanom męskich, rześkich aromatów. Pachnie jak ciekawe, oryginalne męskie perfumy z odrobinę orientalnym tłem, za które odpowiada moja ulubiona paczula - nadająca głębi i tajemniczości. Idealnie nadaje się na wieczór spędzany we dwoje przy lampce wina ;) Sprawdzi się też podczas wizyty gości, bo nie przyprawia o migrenę, jest elegancki i potęguje wrażenie czystości w mieszkaniu. Trzeba jednak uważać z ilością wosku na kominku, bo Moonlight jest naprawdę intensywny i szybko rozchodzi się po całym mieszkaniu (zapaliłam go w pokoju na jednym końcu mieszkania, a już po kilkunastu minutach wyczuwalny był w kuchni, na drugim końcu mieszkania).

my serenity


Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: uniwersalny
Pora dnia: wieczór
Przy gościach: tak
Intensywność: 




moonlight my serenity


Kolekcja My Serenity zapowiada się naprawdę interesująco - jeśli kolejne zapachy będą równie dobre jak Moonlight, to ja jestem oczarowana :)
Mieliście już okazję poznać któryś z zapachów z tegorocznej kolekcji Q1?

moonlight

"Zdrowych i spokojnych Świąt" to jedne z najpopularniejszych sformułowań w świątecznych życzeniach. Każdy marzy o tym, by Boże Narodzenie przyniosło chwile wyciszenia, relaksu i wypoczynku. Na taką okazję idealny będzie zapach z zimowej kolekcji Yankee Candle sprzed dwóch lat - Season of Peace.

yankee candle season of peace


Season of Peace to oczywiście zapach z linii świątecznej (festive). Inspiracją do jego stworzenia była cisza spokojnie opadających płatków śniegu i mroźnego powietrza podczas zimowego spaceru. Oddawać ją mają nuty białego piżma, bergamotki, mięty pieprzowej, paczuli i drzewa cedrowego. Przyznacie, że to dość złożona kompozycja nawet jak na YC.

season of peace


Pisałam Wam kiedyś o tym, że białe woski YC bardzo często kryją w sobie delikatne zapachy bazujące na nutach czystości (jak wysprzątane mieszkanie albo świeżo prane ubrania). Season of Peace również jest typowo "białym" zapachem. Ma w sobie delikatnie mydlane nuty, kojarzy się z czystością, porządkiem, wysmakowaną prostotą i minimalizmem. Na sucho czuć w nim wyraźnie miętę pieprzową, jednak po rozpaleniu miętowy chłód nie wybija się na pierwszy plan, a jedynie przyjemnie równoważy kremowe i delikatne nuty piżma, drewna i bergamotki.

yankee candle


Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: uniwersalny
Pora dnia: przedpołudnie, popołudnie
Przy gościach: tak
Intensywność:




the yankee candle company


Season of Peace nie jest typowo świątecznym zapachem, ale dzięki temu zyskuje na uniwersalności. Jest idealnym towarzystwem na wszelkie "okołoświąteczne" spotkania z bliskimi, nadaje się też na prezent pod choinkę - raczej u nikogo nie wywoła migreny. Sprawdza się w dużych i mniejszych pomieszczeniach i perfekcyjnie komponuje się ze śniegową pierzynką za oknem (której na razie niestety brak...).

świąteczna świeca

świąteczny zapach

Uwielbiam świąteczne zapachy Yankee czy Kringle - gdy tylko pojawiają się jakieś nowe, od razu muszę je mieć! Tak było z woskiem Sparkling Snow - reakcja łańcuchowa: zobaczyłam, kupiłam, sprawdziłam i teraz właśnie podzielę się z Wami moją opinią na jego temat. Czy ta przepiękna śnieżynka na etykietce kryje równie przepiękny zapach?

sparkling snow


Producent określa Sparkling Snow jako zapach chłodny i świeży, bazujący na nutach leśnych sosen, świerku i paczuli. Z opisu wydaje się być wprost stworzony dla mnie, bo uwielbiam zarówno paczulę jak i nuty igliwia.

yankee candle


Pisałam już kiedyś o tym, że białe woski YC bardzo często pachną czystością (jak np. Baby Powder, Clean Cotton, Fluffy Towels) albo "przytulnością" (jak Soft Blanket, Angel's Wings, Shea Butter czy Sugared Apple). Sparkling Snow też w pewien sposób wpisuje się w tę konwencję.
Zapytacie - jak może pachnieć czystością, skoro ma w sobie nuty igliwia? Otóż Sparkling Snow to przedziwne (jak na mój nos) połączenie zapachu choinki i mydła. Nie wiem, skąd twórczy czerpali inspirację do stworzenia takiej kompozycji, ale mi kojarzy się niestety z jakąś restauracyjną czy hotelową toaletą, gdzie zapach mydlin miesza się z wonią leśnego odświeżacza.

yankee candle sparkling snow


Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: zima
Pora dnia: przedpołudnie, popołudnie
Przy gościach: raczej nie
Intensywność:




wosk yankee candle

Yankee Candle ma w swojej ofercie wiele ładniejszych świątecznych i zimowych zapachów. Jeśli lubicie takie z nutami igliwia, koniecznie sprawdźcie:
Inne zimowe zapachy z oferty YC:
Macie swojego faworyta spośród świątecznych i zimowych zapachów?

zapach na zimę


P.S. Pamiętajcie o świątecznym konkursie! Zestaw kosmetyków NUXE czeka:

http://www.keepcalmandbebeautiful.pl/2015/12/swiateczny-konkurs-z-nuxe-wygraj-zestaw.html

Tegoroczna kolekcja Yankee Candle Q4 cieszy się dużą popularnością. Nie bez powodu - wszystkie trzy zapachy, które do tej pory opisałam, okazały się jak dla mnie fantastyczne - jagodowy Berry Trifle, delikatny Winter Glow i kojarzący się z grzanym winem Cosy By The Fire. A jak sprawa wygląda z ostatnim - Bundle Up

bundle up


Bundle Up należy do świątecznej linii zapachowej. Bundle up oznacza ciepłe ubranie, zapatulenie, więc sądziłam, że wosk będzie skrywał jakiś ciepły, otulający, miły dla nosa zapach w stylu Soft Blanket. Producent trochę mnie jednak zbił z tropu, informując, że Bundle Up to zapach czysty, zimowy, kojarzący się z mroźnymi dniami.

yankee candle wosk


Kiedy otworzyłam przesyłkę z woskami, zapach Bundle Up zdecydowanie wybił się ponad inne i totalnie mnie zahipnotyzował - po prostu musiałam od razu go wypróbować. Przyznaję, że niesamowicie mi się spodobał. Mam z nim tylko jeden problem - nie wiem, jak Wam go opisać. Nie potrafię wyróżnić w nim żadnej konkretnej nuty zapachowej, nie potrafię nawet zaklasyfikować go do jakiejś ogólnej grupy - czy jest męski, mydlany, zimowy - chyba wszystko po trochu... Od razu skojarzył mi się z samochodowym odświeżaczem powietrza, który kilka lat temu nagminnie kupował mój tata (to chyba był Ambi Pur Aqua), ale to raczej nic Wam nie mówi. Bundle Up na pewno przywodzi na myśl czystość, może jakieś kosmetyki o intensywnych, perfumowanych zapachach. Jest trochę męski, rześki, ale jednocześnie ma w sobie coś kremowego i otulającego. Myślę, że mógłby tak pachnieć jakiś dobry, drogi proszek do prania czy płyn do płukania tkanin.
Na pewno nie ma w sobie korzennych przypraw ani nut igliwia, więc jako zapach świąteczny jest naprawdę oryginalny.

baby it's fun outside and cosy inside


Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: uniwersalny (nie jest to typowo zimowy zapach na chłodne dni)
Pora dnia: uniwersalny
Przy gościach: tak (jeśli nie przesadzimy z ilością wosku na kominku)
Intensywność:

wosk zapachowy


Bundle Up jest wyjątkowy, nieokreślony, ale przyjemny. Podejrzewam, że nie będzie mi towarzyszył w okresie świątecznym, ale na pewno jeszcze nie raz chętnie do niego wrócę, a kiedy tylko nadarzy się okazja, sprawię sobie dużą świecę. W ogóle najchętniej kupiłabym wszystkie cztery zapachy z Q4 w formie dużych świec. A może poproszę o nie Mikołaja? ;)

yankee candle bundle up

świąteczny zimowy zapach

Październik to miesiąc różowej wstążki, a najbardziej różowym zapachem YC jest niewątpliwie Pink Sands. Rok temu w październiku dochód ze sprzedaży świec o tym zapachu był przeznaczony na walkę z rakiem piersi. Nie wiem niestety, jak sprawa wygląda w tym roku, ale i tak uważam, że warto się zainteresować Różowymi Piaskami, bo to po prostu kultowy zapach. 



Pink Sands należy do rześkiej linii zapachowej i kryje w sobie aromaty egzotycznych kwiatów, cytrusów i wanilii. Woń tej pastelowo różowej tarty ma przenosić nas na rajską plażę, gdzie różowe wydmy porasta cytrusowo-kwiatowy gaj, gdzie różowy piasek styka się z cudownie błękitną wodą. Aby to marzenie stało się rzeczywistością, wystarczy tylko położyć na kominku Pink Sands.



Długo nie mogłam sprawić sobie tego wosku - gdy robiłam zamówienie, był wiecznie wyprzedany. Z pomocą przyszła mi kochana Dagmara, która przesłała mi całą różową tartę aż ze Szkocji :)
Gdy pierwszy raz poniuchałam Pink Sands, nie byłam w stanie rozróżnić poszczególnych nut zapachowych. Wyczuwałam w nim coś słodkiego, pudrowego, ale bliżej nieokreślonego. Ani to kwiaty, ani owoce, ani słodkości. Dopiero gdy zapoznałam się z opisem na stronie YC, olśniło mnie, że to rzeczywiście połączenie egzotycznych kwiatów, słodkiej wanilii, przełamane odrobiną cierpkich cytrusów, ale kompozycja jest tak idealnie dobrana, że żaden z elementów nie przebija się ponad inne. Kwiatowo-cytrusowo-waniliowe trio tworzy po prostu całość - delikatną, pudrową, niesamowicie przyjemną.



Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: uniwersalny
Pora dnia: uniwersalny
Przy gościach: tak, moim zdaniem to idealny zapach na wizytę gości
Intensywność:





Odkąd poznałam Pink Sands, zupełnie nie dziwię się, że ten wosk był wiecznie wyprzedany. Nie jest to zapach charakterystyczny, rzucający na kolana, ale wprost idealnie uniwersalny i nienachalny. Chętnie sprawiłabym go sobie w formie dużej świecy, by zapalać ją zawsze wtedy, gdy potrzebuję takiego dyskretnego zapachowego towarzystwa lub gdy przychodzą do mnie goście.
Znacie Pink Sands? 


Październik to według Yankee Candle miesiąc iście miodowy, a to za sprawą zapachu Honey Glow, który aktualnie jest przeceniony o 20%. Jeśli zastanawiacie się, czy sprawić sobie wosk, świecę, a może darować sobie zakup, przygotowałam dla Was recenzję, która (mam nadzieję) pomoże rozwiać Wasze wątpliwości.



Honey Glow zaklasyfikowano do owocowej linii zapachowej, choć z owocami tak naprawdę nie ma nic wspólnego. Kryje w sobie nuty miodu i wody kolońskiej. Gdzie się doszukano owoców? Nie mam pojęcia. Moim zdaniem bardziej pasowałby do linii rześkiej.



Lubię miód, ale nie jestem fanką miodowego zapachu - ani na żywo, ani w kosmetykach. Miód w wydaniu YC jest jednak bardzo przyjemny dla nosa, przypomina bardziej pyłek kwiatowy niż miód, ma w sobie też coś kremowego. Nie bez powodu w nazwie zapachu pojawiło się słowo "blask" - Honey Glow kojarzy mi się z czymś jasnym i ciepłym. W tle przebija się rześka, perfumowana nuta męskiej wody kolońskiej, nadaje pewnej ostrości, jednak absolutnie nie dominuje nad całością kompozycji.


Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: jesień, zima, wiosna
Pora dnia: przedpołudnie, popołudnie, wieczór
Przy gościach: tak
Intensywność:






Nie da się słowami przekazać, jaki jest Honey Glow. Spytałam moich najbliższych, czym według nich pachnie i każdy powiedział coś innego. Ten zapach jest po prostu wyrazisty, ciekawy, ale przede wszystkim przyjemny. Moim zdaniem stanowi sympatyczne, uniwersalne i dość grzeczne zapachowe towarzystwo na jesienne dni (ale nie tak grzeczne jak białe zapachy YC - Soft Blanket, Fluffy Towels czy Clean Cotton). Przypomina Honey & Spice, ale jest mniej korzenny. 
Czy polecam Honey Glow? Jak najbardziej! Sama chętnie sprawiłabym sobie dużą świecę, ale postawiłam jednak na drugi zapach miesiąca - Fireside Treats, choć był to nie lada dylemat :)



Wakacje pod palmami to chyba kwintesencja letnich marzeń wyjazdowych - odpoczynek gdzieś, gdzie jest ciepło, egzotycznie, słonecznie, gdzie możemy poczuć prawdziwy relaks i zapomnieć o szarej codzienności. Nie trzeba jednak wydawać kilku tysięcy na drogie wycieczki - można iść na łatwiznę i sięgnąć po wosk Yankee Candle - Under the Palms.



Under the Palms wprowadzono na rynek w kolekcji Q1 w 2014 roku. Podobno jest już wycofywany, ale jeśli poszukacie, znajdziecie jeszcze świece w różnych formatach. Należy do rześkiej linii zapachowej i kryje w sobie aromat palmowych liści (wiadomo), trawy morskiej i kokosa. Zielony kolor wosku zapowiada całkiem miłą dla nosa kompozycję.


Na sucho zapach jest bardzo delikatny i świeży. Dominują w nim zielone nuty, kojarzące się z trawą albo liśćmi. Niestety po rozpaleniu władzę w tej kompozycji zapachowej przejmuje kokos. I to taki sztuczny, mdły, "kosmetyczny" (jak to określiła moja siostra - zapach kokosowej mgiełki do ciała z Avonu). Gdzieś w tle przebijają się "trawowe", zielone nuty, ale jednak kokos dominuje je prawie całkowicie, sprawiając, że Under the Palms jest słodki i kremowy. I pewnie powiedziałabym, że zapach mnie zemdlił i zmęczył po 10 minutach, ale... dzięki temu, że Under the Palms jest mało intensywny, kokosowa słodycz nie jest dla zmysłów męcząca.
 


Dostępność: stacjonarnie lub online (np. w Goodies)
Pora roku: uniwersalny
Pora dnia: południe
Przy gościach: tak
Intensywność:





Under the Palms nie dołączy do grona moich ulubieńców. Z takich słodkawych, kremowych i delikatnych zapachów zdecydowanie bardziej wolę na przykład Shea Butter, a jeśli miałabym ochotę na zielone odświeżenie, sprawiłabym sobie (niedostępny w Polsce niestety) Green Grass. Nie przywodzi też na myśl egzotycznych wakacji - w tej roli lepiej sprawdza się mój ulubiony Waikiki Melon. Under the Palms wypalę do końca i... na tym skończy się nasza znajomość.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...