3 dni z Sigma ... i 3 pędzelki Sigma

41 Komentarzy
Witajcie!
Mam nadzieję, że zdążyliście zapoznać się z wczorajszym postem - pierwszym z serii o Sigma Beauty, ponieważ już dziś kolejna notka. Tym razem parę słów na temat pędzli Sigma, które posiadam.
Pokażę Wam trzy pędzle z serii do twarzy:
- F10 Powder/Blush
- F40 Large Angled Contour
- F70 Concealer



Używam ich codziennie od około 7 tygodni, myję co 2-3 dni. Pełną recenzję będę mogła im wystawić dopiero po dłuższym czasie eksploatacji, kiedy okaże się, czy po kilku miesiącach, a może nawet latach stosowania nadal są w tak dobrym stanie. Dlatego za jakiś czas pojawi się update do tej notki.
Na razie kilka słów, pierwsze wrażenia, początkowe oceny...



Zaczynamy od pędzla do pudru Sigma F10, ponieważ przybył do mnie jako pierwszy i od razu podbił moje serce. Wcześniej do aplikacji pudru używałam pędzla z Essence. Nie powiem, by Essence był zły - za cenę kilkunastu złotych nie wymagałam cudów, a otrzymałam całkiem niezły, bardzo wytrzymały pędzel. Co prawda w kwestii ilości włosia i jego miękkości nawet do pięt nie dorasta Sigmie, ale przy tak ogromnej różnicy cenowej jest to dla mnie zrozumiałe i do wybaczenia (Essence kosztuje kilkanaście złotych, Sigma - 18$).


F10 jest pędzlem przeznaczonym do pudru i różu, jednak ja używam go wyłącznie do pudru (do różu i bronzera preferuję ukośnie ścięty pędzel). Dobrze sprawdza się też do delikatnego rozświetlenia kości policzkowych.

Wykonany jest z cudownie miękkiego naturalnego włosia kozy o długości 4cm i średnicy ok. 2cm. Włosie przycięte jest w półokrągły kształt. Ułożone średnio gęsto - to znaczy dużo gęściejsze niż w przypadku Essence, ale nawet w połowie nie tak zbite, jak w pędzlach kabuki. W porównaniu do pędzla do pudru Essence - pojedynczy włos w pędzlu Sigmy jest o wiele cieńszy, ale ogólnie włosów jest więcej, co pozytywnie przekłada się na komfort użytkowania pędzla. Kiedy aplikowałam puder przy pomocy Essence, włosie pędzla czasem kuło mnie w policzki - przy Sigmie nic takiego się nie dzieje, pędzel idealnie muska cerę, jest bardzo miękki i delikatny. Dzięki niemu aplikacja pudru to prawdziwa przyjemność.
Nie sprawia problemów z myciem, wysycha dość szybko.





Włosie osadzone jest w spłaszczonej, niklowanej srebrnej skuwce, która się nie odkształca ani nie rysuje, dobrze utrzymuje włosie. Od pierwszego użycia mój pędzel F10 nie zgubił ani jednego włoska!
Trzonek pędzla jest średnio długi (15cm razem ze skuwką), wykonany z drewna pomalowanego czarną, lśniącą emalią.
Pędzel jest bardzo dobrze wyważony, świetnie leży w dłoni i pozwala bez problemu manewrować po całej twarzy. Sprawia wrażenie bardzo solidnie wykonanego, choć wbrew pozorom wcale nie jest ciężki.
Sigma dba o szczegóły - pięknie prezentują się holograficzne napisy na trzonku i wygrawerowana na skuwce nazwa firmy.




U kogo sprawdzi się Sigma F10?
Myślę, że to pędzel na tyle uniwersalny, że będą z niego zadowolone zarówno osoby początkujące, jak i makijażowe profesjonalistki. Jest moim zdaniem dostatecznie duży, by bez problemu rozprowadzić puder, a zarazem na tyle mały, by uzyskać precyzję aplikacji.



Kolejny w kolejce jest Sigma F40 służący do aplikacji różu i bronzera. Używam go zgodnie z przeznaczeniem, aplikuję nim bronzery lub róże na kości policzkowe (nie używam go do kosmetyków w formie kremu lub musu).


Tak samo jak F10, F40 również wykonany jest z naturalnego włosia kozy. Kolor biały uzyskano dzięki utlenieniu. Włosie jest bardzo miękkie, delikatne, nie sztywne. Pojedyncze włosy są cienkie, ale jest ich na tyle dużo, by pędzel dobrze spełniał swoją funkcję.
Włosie ścięte jest ukośnie, dzięki czemu idealnie przylega do policzka. Długość włosia to od 3 do 4 cm, a średnica wynosi około 1,7cm. Ten pędzel również zapowiada się na bardzo wytrzymały - jak dotąd nie zgubił ani jednego włoska.
Nie ma problemów z domyciem go - choć białe włosie szybko "farbuje się" od kolorowych różów czy bronzerów, w myciu wszystko ładnie schodzi. Pędzelek szybko wysycha.




Aplikacja różu czy bronzera przy jego pomocy jest zupełnie inna niż przy użyciu pędzla do różu Essence. Essence ma o wiele bardziej sztywne włosie- czuć, że to włosie syntetyczne. Dlatego pędzel Essence nabierał więcej kosmetyku, przyzwyczaiłam się, by tylko muskać nim powierzchnię różu czy bronzera. Pędzel Sigmy jest inny - bardziej miękki i mniej sztywny, a przez to delikatniej sunie po powierzchni kosmetyku, więc można pozwolić sobie na mocniejsze myzianie nim bez obawy o to, że nabierzemy na pędzel pół opakowania różu i będziemy wyglądać jak matrioszka z przemrożonymi polikami.


Skuwka i trzonek F40 jest dokładnie taki sam jak w F10. Ta sama długość, ten sam materiał, ten sam wygląd. Również idealne wyważenie, przyjemnie trzyma się go w dłoni i doskonale manewruje po twarzy.




U kogo sprawdzi się Sigma F40?
Polecam go osobom, które lubią precyzyjną aplikację bronzera czy różu. Jeśli wolicie bardziej rozblendowany efekt, możecie sięgnąć na przykład po opisany powyżej F10.
F40 jest na tyle delikatny, nabiera tak niewielkie ilości kosmetyków, że nawet osoby niewprawione w makijażu nie zrobią sobie nim krzywdy (czyt. "efektu rumianej matrioszki").



Na koniec malutki beniaminek - Sigma F70 do korektora. Jest to precyzyjny pędzel przeznaczony do pokrywania korektorem trudno dostępnych miejsc, takich jak skrzydełka nosa czy okolice oczu. Ja używam go do dwóch rodzajów korektora - pod oczy (lżejszy korektor) i na niedoskonałości (w tej roli używam mocno kryjącego, gęstego BRTC Blemish Recover Balm), a także do aplikacji bazy pod cienie do powiek oraz cieni w kremie. Do korektora pod oczy sprawdza się nieźle, ale nie perfekcyjnie - nie zostawia smug, ale niewystarczająco blenduje korektor, muszę dodatkowo wklepywać kosmetyk palcem, by lepiej stopił się ze skórą. Przy zakrywaniu niedoskonałości sprawdza się świetnie, nie pozostawia smug. Ale prawdziwy czad jest przy aplikacji bazy i cieni w kremie. Pozwala na aplikację higieniczną, szybką i precyzyjną. Do tej roli jest idealny, nie wiem, dlaczego producent o tym nie wspomina!



F70 wykonany jest z trójkolorowego syntetycznego włosia, przyciętego do długości 1,2 cm, ułożonego w kształt "języczka". Włosie jest zbite i dość sztywne, na szczęście nie kujące, wręcz przyjemnie miękkie na końcu. Nic nie wypada, nic nie odstaje, pędzel jest naprawdę solidny.
Ze względu na zbicie i sztywność włosia, konieczna jest większa uwaga przy myciu tego pędzelka - tym bardziej, że rozprowadza się nim płynne/kremowe kosmetyki. Czas wysychania jest nieco dłuższy niż w przypadku F10 i F40, ale umyty na wieczór do rana spokojnie wyschnie przy takiej temperaturze, jaką mamy teraz.




F70 również ma spłaszczoną skuwkę gwarantującą dobre trzymanie włosia. Trzonek tego pędzla jest dość długi - ma aż 17cm, co sprawia mi trochę problemów. Często podczas aplikowania nim korektora uderzam końcem trzonka o lustro. Jestem krótkowidzem, muszę zbliżyć się do lustra, by widzieć wszystkie niedoskonałości, dlatego wolałabym, by ten pędzel miał o 2-3 cm krótszy trzonek. Nie mogę jednak narzekać na jego wyważenie - jest lekki, dobrze leży w dłoni, zapewnia precyzję.




U kogo sprawdzi się Sigma F70?
Fanki cieni w kremie i kolorowych baz pod cienie będą zachwycone!


Podsumowując - F10 i F40 to moje must have - są po prostu genialne. Czy warte swojej ceny (18$ za F10 i 16$ za F40)? Biorąc pod uwagę ich właściwości i zakładając, że wrażenie solidności przełożyć się na wieloletnią trwałość tych pędzli- powiem TAK. Warto zainwestować te kilkadziesiąt złotych, by mieć pędzle dobrej jakości, umożliwiające wykonanie precyzyjnego makijażu i służące nam wiele lat.
Pędzlem F70 jestem totalnie zachwycona. Co prawda do aplikowania korektora równie dobrze wystarczają mi moje palce, ale do aplikowania bazy i przede wszystkim cieni w kremie jest niezastąpiony. Jeśli lubicie cienie w kremie lub kolorowe bazy, koniecznie kupcie sobie pędzel o takim kształcie i twardości włosa. Jest to jeden z najtańszych pędzli z całej oferty Sigma (10$), dlatego naprawdę polecam w niego zainwestować.

Pędzle Sigma produkowane są w Chinach.
Produkty Sigma nie są testowane na zwierzętach. Naturalne włosie do produkcji pędzli pozyskiwane jest w sposób niekrzywdzący zwierzęta.

Ja jestem fanką pędzli Sigma. Przygotowałam sobie już małą wishlistę pędzli, które mi się marzą:



Na koniec polecam Wam również dwie świetne grafiki przygotowane przez Sigma - umożliwiają one wybór idealnego dla nas pędzla do podkładu i pędzla do różu, zależnie od naszych potrzeb. Oferta Sigmy jest naprawdę spora, dlatego takie wskazówki są naprawdę pomocne:

 Który pędzel do pudru byłby dla Was idealny?


I który pędzel do różu kusi Was najbardziej?

Wybór pędzli na rynku jest ogromny - Sigma konkuruje z M.A.C (choć podobno pędzle Sigma są idealnymi tańszymi nieco odpowiednikami pędzli M.A.C'a), Sephora, Maestro, Real Techniques, Hakuro, Zoeva, Kozłowski, Ecotools i innymi markami. I powiem szczerze - ja nie wiem, która z tych marek robi najlepszy pędzel do pudru, najlepszy pędzel do różu i najlepszy pędzel do korektora. Nie obchodzi mnie to, ponieważ te pędzle, które mam od Sigmy w zupełności zaspokajają moje potrzeby i nie widzę sensu kupowania kolejnych pędzli o tym samym przeznaczeniu. Mam nadzieję, że Sigma będzie mi służyć przez ładnych parę lat, a potem się zobaczy :)

Jeśli macie wątpliwości odnośnie tego, jak zamawiać ze strony Sigma Beauty, czy w Polsce można kupić pędzle Sigma, jakie opłaty może nam naliczyć Urząd Celny, itd... - odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie w poprzednim poście, wystarczy kliknąć w banner poniżej:




I pamiętajcie, że tylko do 29 lipca na hasło SBAP20 macie 20% rabatu w sklepie SigmaBeauty.com!
(klikajcie w banner poniżej, a przeniesie Was na stronę Sigmy)



Pozdrawiam :)


Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...