Maseczkowy październik - coś na osłodę

131 Komentarzy
Witajcie kochani!
Dziś zgodnie z zapowiedzą pokażę Wam Hot Chocolate Face Mask Stara Mydlarnia.


Recenzja maski pojawia się tutaj w ramach TAGu Październik miesiącem maseczek, którego inicjatorką i pomysłodawczynią jest Malina. Klikajcie w banner poniżej, a przeniesie Was na bloga Maliny, gdzie poznacie szczegóły akcji:


Najpierw jednak parę słów wyjaśnienia, dlaczego kupiłam sobie maseczkę anti-age, skoro moja cera jeszcze do dojrzałych nie należy? Otóż wiadomo, że maseczki przeciwzmarszczkowe działają na skórę regenerująco, wpływają na jej odbudowę - taki efekt jest mi bardzo potrzebny. Drażnię moją skórę kremem z kwasami i potem staram się przyspieszyć jej regenerację. Poza tym maska czekoladowa ma za zadanie nie tylko redukować widoczne już zmarszczki, ale zapobiegać ich powstawaniu.


Opakowanie: Jednorazowa saszetka, ozdobiona pięknym zdjęciem, które u mnie osobiście wywołuje ślinotok. Na opakowaniu znajdują się wszystkie potrzebne informacje. Łato się otwiera, nie potrzeba nożyczek, bo folia jest dobrze nacięta.

Forma maski: W saszetce znajduje się gotowa do użycia maska- nie trzeba jej rozprowadzać z wodą czy hydrolatem. Ma bardzo gęstą konsystencję- jak masa czekoladowa. Spróbowałam nałożyć ją na policzek w takiej formie- dość trudno się rozprowadzała. Dopiero kiedy ogrzałam saszetkę w ciepłej wodzie, maska stała się bardziej płynna i przyjemnie się nakładała.


Użytkowanie:
+/- Nakładanie -  maska ma ciemny, czekoladowy kolor, więc nakładając ją możemy wybrudzić wszystko dookoła. Zwłaszcza kiedy jest mocno rozgrzana, może kapać na podłogę.
+ Zapach - czekoladowy, ale nie za słodki. Nie jest to zapach tabliczki mlecznej czekolady, ani też zapach gorzkich ziaren kakaowca. Coś pomiędzy tym- jakby batonik czekoladowy z odrobiną kokosa. Utrzymuje się na skórze od spłukania maski do kolejnego mycia.
+ Czas aplikacji - 30 minut- lubię maski, które trzeba dłużej potrzymać na skórze- mam wrażenie, że działają one dogłębniej, lepiej niż maski błyskawiczne.
+ Spłukiwanie - maska zasycha po 30 minutach, jednak pod wpływem ciepłej wody dość łatwo daje się spłukiwać ze skóry.
+ Podczas aplikacji nie szczypie w skórę, nie podrażnia- czuć jakby lekkie mrowienie, ale po chwili ustaje.

Tak maska wygląda, jeśli jej nie ogrzejemy w ciepłej wodzie.

Efekty:
+ Nawilżenie - po zmyciu maski skóra była gładka, miękka, ale nie tłusta
+ Regeneracja skóry - ten efekt pojawił się dopiero po jakimś czasie (maskę robiłam na noc, po obudzeniu zauważyłam, że skóra jest zregenerowana) - blizny po trądziku stały się znacznie mniej widoczne, zaczerwienienia zbladły, ogólnie skóra była wypoczęta i świeża
+ Brak podrażnień
+/- Brak zapychania - choć obawiałam się tego bardzo, bo niestety maska ma w składzie parafinę... Jednak nie wiem, jak skończyłoby się regularne aplikowanie maski przez dłuższy czas- obawiam się, że moja skóra mogłaby się zbuntować.
+ Aromaterapia - pół godziny z maską na twarzy pozwala na relaks, odprężenie, upajanie się pięknym czekoladowym zapachem

Mmmm, te pralinki na opakowaniu wywołują u mnie ślinotok!

Skład: wszystko pięknie, tylko po co ta parafina?! I do tego silikon i parabeny. Substancje zapachowe w połowie składu. Na szczęście na drugim miejscu w składzie mamy kakao.

INCI: Agua, Theobroma Cacao (Cocoa) Powder, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol & Sodium Cetearyl Sulfate, Dimethicone, Sorbitol, Cetyl Alcohol, Corn Starch Modified, Parfum, Metyl&Propylparaben, Phenoxyethanol, DMDM Hydratoin, Citric Acid, Potassium Acesulfame, Benzyl Benzoate, Coumarin, Benzyl Salicylate, Linalool.



Dostępność: stacjonarnie- drogerie Stara Mydlarnia (wykaz wszystkich znajdziecie TUTAJ)
online- np. sklep internetowy Bańka Mydlana
Cena: 4,60zł za 10g (jedna saszetka)

Ocena: 4/6 (Maska działa dobrze, pięknie pachnie. Niestety jednak parafina w składzie mocno mnie rozczarowała- moja skóra nie lubi się z tą substancją, więc nie zaryzykowałabym nakładania tej maseczki po raz drugi- mogłoby to skończyć się zapchaniem. Poza tym przy regularnym stosowaniu maska okazałaby się zgubą dla naszego portfela. Czy polecam? Raz na czas tak! Dla samego zapachu warto wypróbować.)

Najlepsza fotka jak zwykle na koniec. Tak wyglądałam podczas aplikacji maski- jak Murzynek Bambo :P

Znacie maseczki ze Starej Mydlarni? A może polecacie jakąś inną maskę o takim słodkim, czekoladowym zapachu?

Miłej niedzieli Kochani! :*


Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...