Ale wtopa... + parę słów na temat szamponu

99 Komentarzy
W TAGu Moje blogowe sekrety ostro skrytykowałam blogerki, które dodają do notek zdjęcia wyłącznie z internetu. Tym bardziej więc wstydzę się tego, że przez sklerozę i niedopatrzenie zapomniałam zrobić zdjęć kosmetyku, który chcę Wam dziś pokazać. Opakowanie niestety też już wyrzuciłam, będąc pewna, że fotki mam gdzieś na dysku.
Eh, ale wtopa... Przyganiał kocioł garnkowi, jak to się mówi.
Wstyd mi niesamowicie, ale cóż począć- notka i tak będzie, w oparciu o to, co mam. Koniecznie chcę Wam opowiedzieć o Szamponie do włosów tłustych u nasady i suchych na końcach Żeń-szeń od Green Pharmacy.

Zdjęcie, które uchowało się pośród zdjęć denkowych.

Szampon dostałam w ramach współpracy z firmą Elfa Pharm- producentem marki Green Pharmacy. Bardzo doceniam fakt, że pozwolono mi samodzielnie wybrać kosmetyki do testów. Zdecydowałam się na szampon do włosów tłustych u nasady i suchych na końcach, bo moje włosy niestety właśnie takie są- u nasady tłuszczą się tak mocno, że wymagają codziennego mycia, co wpływa na przesuszanie się końcówek. Wiadomo, że ratuję się maskami, odżywkami, olejami, itp, ale skoro powstał szampon z przeznaczeniem do tego typu włosów, postanowiłam sprawdzić jego działanie.

Tak wyglądały wszystkie trzy kosmetyki, które dostałam do testów od Elfa Pharm.

Opakowanie: Plastikowa półprzezroczysta butelka; estetyka całego opakowania kojarzy się z kosmetykami tradycyjnymi lub aptecznymi. Opakowanie okazało się praktyczne i trwałe, dobrze dozowało mi się z niego szampon.


Użytkowanie:
+ Konsystencja - lejąca, ale nie zbyt rzadka - kosmetyk dobrze rozprowadzał się na włosach i nie spływał z dłoni
+ Brak barwników - szampon jest przezroczysty, pozbawiony niepotrzebnych sztucznych barwników
+ Pienienie się - bardzo dobre, szampon należy do dość mocno pieniących się
+ Wydajność - standardowa - dobra, ale szału nie ma
+/- Zapach - kosmetyczno-ziołowy - nic specjalnego, ale też nie ma co narzekać

Efekty:
Po pierwsze- szampon naprawdę skutecznie oczyszcza. Zmywałam nim oleje i radził sobie świetnie, choć początkowo miałam opory, by powierzyć mu to zadanie ;)
Po drugie- szampon miał trudne zadanie- musiał poradzić sobie z włosami, które są tłuste i suche jednocześnie. Jak się sprawdził? Moim zdaniem bardzo dobrze. Skutecznie oczyszczał włosy, nie odczuwałam żadnego swędzenia skalpu po nim. Równocześnie był bardzo łagodny, pomimo zawartości detergentu w składzie- nie przesuszał włosów.
Oczywiście nie ma co liczyć, że po samym szamponie końce włosów będą jedwabiście gładkie i nawilżone. Ten szampon po prostu nie powoduje dodatkowego ich przesuszania, ale nie regeneruje (co dla mnie nie jest problemem, bo od szamponu tego nie wymagam- mam maski, odżywki, sera na końce).
Co ważne, nie podrażnił mnie i pomimo codziennego stosowania nie wywołał łupieżu (jak inne slesowe szampony).


Ciekawostka:
Pewnego dnia moja mama z rozmachu wzięła do mycia włosów mój szampon z Green Pharmacy. Miała potem takie wyrzuty sumienia, że chciała kupić ten szampon i dolać do mojej butelki tyle, ile zużyła xD W każdym razie mimo wyrzutów sumienia powiedziała mi o tym, zachwalając właściwości szamponu- i rzeczywiście, nawet po 3 dniach od mycia jej włosy nadal były w świetnym stanie (a zazwyczaj po 3 dniach są już wyraźnie nieświeże).


Skład: W szamponie, który używałam, zastosowany był Sodium Laureth Sulfate. Od jakiegoś czasu jednak Green Pharmacy zmieniła składy swoich kosmetyków- obecnie zamiast SLES mamy Sodium Myreth Sulfate- również detergent, jednak odrobinę delikatniejszy. Ekstrakt z żeń-szenia niestety po zapachu, a panthenol na szarym końcu. Dimethicone w składzie- co prawda w wersji PEG, czyli zmywalnej wodą.
Poniżej podaję Wam nowy skład szamponu, który przesłała mi Pani Barbara z Green Pharmacy (dziękuję!).
Jest to już nowy skład, po reformach ;)

INCI: Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Lauryl Glucoside, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, PEG-12 Dimethicone, Polyquaternium-10, Parfum, Panax Ginseng Root Extract, Citric Acid, Benzyl Alcohol and Methylchloroisothiazolinone and Methylisothalinone, Panthenol.

Dostępność: Drogerie Rossman, Natura, mniejsze drogerie
Cena: ok. 9 zł za 350ml

Ocena: -4/6 (Jest to dobry szampon - działanie właściwie bez zarzutu, choć nie należy spodziewać się, że szampon "przywróci włosom zdrowie", jak obiecuje producent. Po prostu dobrze oczyszcza, ale nie przesusza. Jest niedrogi, łatwo dostępny. Punkty znacznie obniżam mu za skład- co prawda nie ma już SLES, ale SMS też super korzystny dla włosów nie jest. Nie wierzę też, by żeń-szeń, który jest w składzie dopiero po zapachu, mógł realnie wpłynąć na włosy- zwłaszcza, że przecież szampon gości na włosach dosłownie minutę czy dwie, więc składniki aktywne nie mają wiele czasu na wchłanianie się.)

Podsumowując- jeśli szukacie dobrego a niedrogiego szamponu drogeryjnego, to Green Pharmacy powinno Was zadowolić.

Zmiany, jakie zaszły w opakowaniach produktów Green Pharmacy- początkowo określano je mianem "Natural Cosmetics", co nie było zgodne z prawdą, bo GP to nie kosmetyki naturale.
Aktualnie określa się je jako "Herbal Cosmetics" co jest już o wiele bardziej trafnym określeniem.

Kolejną zmianą na opakowaniach kosmetyków Green Pharmacy było dodanie informacji o braku parabenów, barwników i silnych detergentów. Wcześniej w tym miejscu była jedynie informacja o ulepszonej formule.


Mam nadzieję kochani, że wybaczycie mi brak odpowiedniej ilości zdjęć- obiecuję, że postaram się, aby już nigdy coś takiego mi się nie przydarzyło ;)
Dajcie znać, czy stosowałyście już kosmetyki Green Pharmacy i jak się u Was sprawdziły?


Dziękuję firmie Elfa Pharm za udostępnienie kosmetyku do testów. Jednocześnie pragnę podkreślić, że fakt otrzymania kosmetyku za darmo nie wpłynął na jego ocenę.


Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...