Róż i już! Różowe maseczkowanie

110 Komentarzy
Witajcie kochani!
Dziś zapraszam Was na kolejny maseczkowy post z cyklu Październik miesiącem maseczek. Miesiąc powoli zbliża się ku końcowi, nad czym ja ubolewam, bo to zbiorowe maseczkowanie bardzo mi się podobało. W każdym razie niebawem będzie czas na podsumowanie tego, co udało mi się dzięki temu TAGowi uzyskać.




Na razie jednak czas na recenzję Moisturizing Algae Face Mask - algowa maseczka nawilżająca peel-off z ekstraktem z truskawek Tso Moriri.
Według producenta jest to kosmetyk wielozadaniowy- oczyszcza, ujędrnia, rozświetla, rewitalizuje, wzmacnia skórę. A to wszystko za sprawą ekstraktu z alg brunatnych (bogatych w alginiany, polisacharydy, aminokwasy, białka, witaminy C, A, E, B2, B6, K, mikroelementy i minerały takie jak wapń, magnez, krzem i potas) oraz ekstraktu z truskawek (który działa antyoksydacyjnie dzięki dużej zawartości witamin C i E).



Opakowanie: dość duża, podłużna saszetka z niewielką etykietą po obu stronach- kolory i minimalistyczna estetyka charakterystyczne dla produktów Tso Moriri. Na opakowaniu znajdują się wszystkie konieczne informacje, wygodnie wydobywa się z niego maskę.


Forma maski: w saszetce znajduje się różowy proszek- aby przygotować maskę, należy odmierzyć odpowiednią porcję (według rad na stronie Bańka Mydlana wystarczy 1 płaska łyżka) i dolać przegotowanej chłodnej wody (ja użyłam hydrolatu oczarowego). Najlepiej dolewać po trochę płynu, sprawdzając konsystencję maski- nie może być zbyt gęsta, nie może też spływać z twarzy. Maskę nakłada się od razu po przygotowaniu. Moim zdaniem przygotowanie jest szybkie, proste i bezproblemowe.


Użytkowanie:
+/- Nakładanie - jeśli przygotujemy maskę o odpowiedniej konsystencji, nie ma większych problemów z jej aplikacją. Ja nie posiadam specjalnego pędzla i zawsze nakładam maskę paluchem. Niestety łatwo wtedy o upapranie włosów i brwi, a z tych miejsc trudno maskę zdjąć.
+/- Zapach - sama maska pachnie bardziej poziomkowo niż truskawkowo, ale nie jest to intensywny świeży zapach owoców. Po dodaniu hydrolatu zmienia się na bardziej ziołowy. Maska nie urzeka zapachem, ale też nie można powiedzieć, że śmierdzi.
+ Czas aplikacji - 30 minut - tyle potrzeba, by maska wyschła i pozwoliła się zdjąć z twarzy. W tym czasie nie musimy leżeć- maska dobrze przylega do skóry, więc możemy np. wykonywać różne prace domowe.
+ Spłukiwanie - maskę zdejmuje się z twarzy bez większych problemów. Nie schodzi od razu cała, rozrywa się na kawałki. Jeśli zostaną na skórze jakieś jej pozostałości, bez problemu można je zmyć ciepłą wodą.
+ Podczas aplikacji - na początku maska jest chłodna, wilgotna i przyjemnie koi skórę. Z czasem zasycha, tworząc dość sztywną warstwę. Nie jest to jednak uczucie ściągnięcia, którego nie dałoby się wytrzymać.
+ Wydajność - całkiem ok, jedna saszetka kosmetyku wystarcza spokojnie na 3 razy.


Efekty:
+ Oczyszczanie - po zdjęciu maski pory są znacznie mniej widoczne, zanikają też wszelkie zaczerwienienia spowodowane zmianami trądzikowymi
+ Ujędrnianie i rewitalizacja - po aplikacji kosmetyku skóra jest wyraźnie gładsza, bardziej sprężysta.
+ Rozświetlenie - znikają objawy zmęczenia, skóra sprawia wrażenie świeżej, wypoczętej, zregenerowanej.
+ Nawilżenie - ogólnie na plus, skóra jest gładka w dotyku i znika wrażenie napięcia skóry, ale nie jest to efekt "WOW".
+ Brak podrażnień
+ Brak zapychania


Skład: bardzo pozytywny! Są tam same przyjazne dla naszej skóry składniki.

INCI: Sucrose (cukier trzcinowy), Gluconolactone (sub. złuszczająca, antyoksydant, humekant), Algin (algi), Sodium Citrate (cytrynian sodu- regulator pH, działa nawilżająco), Silica (krzemionka), Dicalcium Phosphate Dihydrate (substancja przeciwzbrylająca), Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract (ekstrakt z truskawek).


Dostępność:
- stacjonarnie: najlepiej sprawdzić na stronie producenta: TUTAJ
- online: na przykład w sklepie Bańka Mydlana

Cena: ok. 14zł za 30g

Ocena: 4/6 (Maseczka ma dobre działanie- dobre, ale nie powalające. Nie zachwyca zapachem, ale za to fascynuje pięknym, różowym kolorem- nakładając ją na twarz przeobrażamy się w świnkę Pigi :P Plusem jest bardzo dobry skład, jednak na minus należy zaliczyć słabą stacjonarną dostępność i wcale nie tak małą cenę- jednorazowa przyjemność kosztuje nas około 4,67zł. Dla kogoś może nie jest to dużo- w końcu w salonie kosmetycznym za maskę algową zapłacimy o wiele więcej. Jednak gdybym ja chciała regularnie stosować tą maskę, pewnie bym zbankrutowała. Raz na czas mogę sobie pozwolić na taką różową przyjemność.)



 A na deser zdjęcia xkeylimex jako świnki Pigi :P



Jak Wam się podoba ta maska? Recenzja przekonuje Was do jej wypróbowania czy też raczej ją sobie odpuścicie?


Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...