Organiczna pielęgnacja schodzi na psy...

113 Komentarzy
Dzisiaj czas na post bardzo nietypowy. Będzie recenzja kosmetyczna, jednak dotycząca... psiego kosmetyku. Co mnie skłoniło do napisania Wam o tym? Domyślam się, że część z Was ma zwierzaki i z pewnością bardzo je kochacie, tak samo jak ja kocham mojego psa. Staram się jak najlepiej o niego dbać, dlatego kiedy pojawiły się u niego problemy skórne, wiedziałam, że konieczna jest zmiana pielęgnacji. Choć okazało się, że zapalenie skóry wynika prawdopodobnie z zakażenia bakteryjnego (na 90% piesek został zakażony u fryzjera..), myślę, że decyzja o zmianie pielęgnacji była odpowiednia.

Mam psa rasy west highland white terrier - jest to pies posiadający specyficzną sierść, która wymaga częstszych kąpieli (właściciele bichonów i maltańczyków powinni coś na ten temat wiedzieć). Poza tym jest to biały pies, więc możecie sobie wyobrazić, jak wygląda po spacerze w jesiennym deszczu...

Biorąc pod uwagę konieczność częstych kąpieli (średnio co 3 tygodnie) oraz  skłonność do zapaleń skóry typową dla terrierów, konieczne jest stosowanie jak najbardziej delikatnej pielęgnacji. Odkąd zaczęłam zagłębiać się w świat kosmetyków, odkryłam, że oczywiście najlepsze, najdelikatniejsze dla skóry są organiczne specyfiki. Skoro więc ja cenię sobie organiczne kosmetyki, to dlaczego na delikatną skórę mojego psa wylewam chemiczne szampony i odżywki?! Zwierzęca skóra jeszcze gorzej reaguje na drastyczne ingerencje w jej naturalną warstwę ochronną.

Swego czasu na forum Biolander wyczytałam o organicznym czarnym mydle dla psów. Bałam się jednak bardzo, że czarne mydło zafarbuje białą sierść mojego psa. Zaryzykowałam jednak (podczas jego problemów skórnych mój tata stwierdził, że ważniejsze jest jego zdrowie i dobre samopoczucie niż wygląd- poza tym sierść można obciąć, kiedy trochę podrośnie). I to była dobra decyzja- kupiłam Savon Noir Liquide od Marius Fabre en Provence.


Opakowanie: bardzo niewygodne, wielka litrowa butla, która ślizga się w dłoniach, kiedy są mokre i namydlone. Dlatego ja przelałam szampon do wymytego opakowania z pompką po żelu Babydream.


Użytkowanie:
- Konsystencja - bardzo rzadka, łatwo spływa z dłoni i z sierści psa
- Pienienie się - bardzo słabe, jak to bywa przy organicznych kosmetykach
- Zapach - feeeee, mydło pachnie okropnie- ja wyczuwam tam jakieś benzynowo-oliwkowe nuty. Co ciekawe- mojemu psu ten zapach bardzo się podoba- chce zlizywać szampon z dłoni podczas kąpieli (na co mu oczywiście nie pozwalam)
- Mydło bardzo mocno szczypie w oczy, więc pysk psa myję zwykłym psim szamponem
+/- Wydajność - generalnie dość słaba, bo mydło źle się pieni, więc trzeba nakładać go bardzo dużo, ale w opakowaniu mamy aż 1 litr, więc wystarcza na długo

Mydło niby czarne, a tu co- jakaś brązowo-zielono-żółta sraka xD

Efekty:
Sierść psa po myciu nie zafarbowała się. Próbowałam już parę razy i za każdym razem po kąpieli mój west jest bielutki.
Jak przystało na silnie oczyszczający, naturalny szampon, czarne mydło bardzo mocno plącze sierść psa. Ja jednak nie nakładam żadnej odżywki, tylko rozczesuję sierść na mokro. Po wyschnięciu sierść jest lśniąca, ale trochę przesuszona. Dochodzi do siebie w ciągu paru dni po kąpieli.


Skład: nie mamy dokładnie rozpisanego INCI, a jedynie informację po francusku, że w mydle znajduje się "savon potassique a l'huile d'olive" oraz woda. Pojęcia nie mam, jak na polski przetłumaczyć ten zwrot, nie znam nawet podstaw francuskiego. Myślę jednak, że chodzi po prostu o środek myjący z oliwy z oliwek. A więc skład banalnie prosty, krótki i przyjemny.


Dostępność: ecodrogeria internetowa Biolander (aktualnie chyba niedostępne)
Cena: ok. 50 zł za 1 litr

Ocena: Nie będę oceniać tutaj tego mydła w tradycyjnej skali- musiałby to za mnie zrobić mój pies. Na pewno jest to inny szampon niż te, które dostaniemy w sklepie zoologicznym. Jest trudniejszy w stosowaniu, ale dzięki niemu mam pewność, że nie podrażniam dodatkowo wrażliwej skóry mojego psa i nie wypłukuję naturalnej bariery ochronnej, którą wytwarza skóra. Poza tym mój pies uwielbia zapach tego mydła- dla mojego nosa nie jest przyjemny, ale skoro Olis go lubi, to chyba najlepiej świadczy o tym, że psy wolą naturalne zapachy niż chemicznie perfumowane.
Czy polecam to mydło? Oczywiście, że TAK!


Kiedy wyleczę Olisa (w poniedziałek odbieram wyniki badań bakteriologicznych, na mykologię będę musiała jeszcze trochę poczekać), nadal mam zamiar stosować czarne mydło. Skoro moja skóra lubi kosmetyki organiczne, to skóra mojego psa na pewno też :)

CIEKAWOSTKA: Czarne mydło Marius Fabre można stosować też jako środek czystości w domu- można nim myć różne powierzchnie, nawet okna. Podobno do tego celu sprawdza się świetnie. Ja tego nie potwierdzę ani nie zaprzeczę, ale powiem Wam, że odkąd mój pies choruje, podłogi w domu są myte szarym mydłem w płynie. Nie mam sumienia myć podłóg mydłem za 50zł :P

Poniżej pokażę Wam, co producent pisze na opakowaniu o licznych zastosowaniach tego mydła. Ja nie rozumiem prawie nic, może ktoś z Was zna francuski i sobie doczyta:

Porządki domowe

Pielęgnacja roślin (tak, tak, liście trzeba od czasu do czasu przecierać)

Dla zwierzątek (nawet tych z alergiami)

Do czyszczenia sprzętu dla artystów (podejrzewam, że fajnie czyściłby też pędzle do makijażu)


Jeszcze parę słów na temat mojego psa - Olie to west highland white terrier. We wrześniu skończył 4 lata. Jest domowym pupilkiem, nie da się go nie kochać. Jest bardzo mądry i posłuszny, ale czasem pokazuje swój terrierowy charakterek. Chwilami wydaje mu się, że jest amstaffem. Uwielbia koty, choć boi się, kiedy się o niego obcierają. Jest potwornie rozpieszczony, ale... ale... tylko spójrzcie w te jego piękne oczka i spróbujcie mu odmówić. Mission impossible ;)

Chciałam wybrać jedno zdjęcie Olisa, ale się nie dało- macie więc całą galerię.

Olisa kupiliśmy z początkiem listopada, a to zdjęcie zostało wykonane w grudniu tego samego roku, kiedy Olis do nas zawitał. Od zawsze lubił przesiadywać na parapecie i obserwować okolicę. Dawniej mieścił się tam obok kwiatka- teraz kwiatek dawno już został zesłany na balkon, bo król Olis potrzebuje więcej miejsca :P
Leśna dziadyga przy krzaczku porzeczek. Ma wielki nos jak jego właścicielka xD

Kiedy czegoś bardzo chce, przekręca głowę w prawo i w lewo w reakcji na każde słowo (wystarczy np. powiedzieć coś o spacerze, a już zaczyna się kręcenie łbem :P)

Piłki to jego ulubione zabawki. Ma ich w domu kilkanaście, ale kiedy tylko odwiedza sklep zoologiczny, wymusza kupienie kolejnej. Kiedyś w sklepie złapał piłkę do pyska i wychodzi zadowolony... A ja nic nie zauważyłam pod tym futrem na kufie. Na szczęście w porę się zorientowałam i oddałam piłkę ukradzioną przez Olisa :P

To moje ulubione zdjęcie Olisa - w jego oczkach widać miłość i wdzięczność.

Tak, to było moje łóżko. Ale jak tu wyrzucić psa, który śpi tak słodko?


Zdjęcie zrobione chyba rok czy dwa lata temu.



Na koniec mała niespodzianka- najlepsza fotka, jaką zobaczycie na moim blogu- aż sama zaczęłam się śmiać w głos na myśl, że chcę to upublicznić. Ale co mi tam, patrzcie:

Zdjęcie znalazłam na telefonie taty. Tak czasem zdarza mi się spać, kiedy Olis w nocy przyjdzie do mnie, bo jest mu zimno.


Dodam jeszcze, że mydło Marius Fabre kupiłam sama, nikt nie wymusił na mnie napisanie tej recenzji- to była moja osobista inicjatywa ;)


Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...