Stopy na pokaz

78 Komentarzy
Dziś odpoczniecie trochę od mojej facjaty - czy to w różowej masce, czy przysłoniętej okularami.
Dziś będzie o stopach.
Stopach na pokaz. Ale spokojnie, nie będę tu zamieszczać fotek moich stóp- to chyba byłaby już przesada :P Opowiem za to parę słów o zestawie kosmetyków, który dostałam w lipcu i który towarzyszył mi od tego czasu aż do teraz.
Mowa o kosmetykach od PharmaCF:
- No. 36 - Peeling do stóp
- No. 36 - Krem na pękające pięty
- No. 36 - Balsam do stóp
Czy dzięki tym kosmetykom moje stopy były gotowe do letniego ekshibicjonizmu sandałkowego?


Jeśli chodzi o opakowania, w każdym z tych kosmetyków jest podobnie- miękka plastikowa tubka, którą można postawić na zakrętce, dzięki czemu kosmetyk łatwo wypływa na dłoń. Krem na pękające pięty opakowany był dodatkowo w kartonik. Estetyka opakowań identyczna w całej serii.

Dostępność określiłabym jako bardzo dobrą. Kosmetyki tej marki kupimy w Rossmanie oraz w wielu innych sieciówkach (pełną listę znajdziecie TUTAJ).
Ich ceny są przyjemne dla kieszeni- każdy z nich kupimy za mniej niż 10zł (6zł peeling, 7,50zł krem na pękające pięty oraz 5,50zł balsam)

PEELING DO STÓP:
Konsystencja kremowa z niezbyt dużymi, ale dość ostrymi drobinkami, które dobrze peelingują naskórek. Oczywiście pumeksu czy tarki nie zastąpią, ale po potraktowaniu pięt pumeksem, delikatniejsze części stóp spokojnie możemy dopieścić peelingiem. Ja nie jestem zwolenniczką mocnego tarcia, tak więc ten peeling mnie zadowolił. Nie zostawiał tłustej warstwy na skórze, ale też nie przesuszał jej, choć oczywiście po peelingu konieczne było nawilżenie stóp balsamem lub kremem. Wydajność bardzo dobra. Najlepsze efekty zauważyłam, kiedy robiłam ten peeling codziennie podczas porannego prysznicu. Nie spowodował on u mnie żadnego podrażnienia - nawet przy codziennym stosowaniu.
Zapach przyjemny, perfumowany, z subtelną nutką miętowo-odświeżającego aromatu.
Skład taki sobie- na drugim miejscu parafina (jednak na zapychanie skóry na piętach narzekać nie sposób :P), dość wysoko parabeny. Ale na pocieszenie ekstrakty z owoców i naturalny pumeks. Nie wiem tylko, po co alhohol denat- w końcu to substancja, która wysusza skórę.

INCI: Aqua, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Cetearyl Alcohol /and/ Ceteareth 20, Stearic Acid, Pumice, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate /and/ PEG 100 Stearate, Alcohol Denat., Passion Fruit Extract, Lemon Extract, Peach Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Magnesium Sulfate, Petrolatum, Lanolin, Triethanolamine, DMDM Hydantoin, Parfum, Salicylic Acid, Allantoin, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid, Ascorbic Acid, Lilial, Citral, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


Ocena: 4/6 (Za niską cenę otrzymujemy całkiem przyzwoity kosmetyk. Skład nie powala, ale mimo to być może jeszcze kiedyś wrócę do tego peelingu. Biorąc pod uwagę niską cenę, dobrą dostępność- uważam, że ocena 4 jest zasłużona.







BALSAM DO STÓP:
Konsystencja kremowa, ale lekka- dobrze się rozsmarowuje, błyskawicznie wchłania, pozostawiając jednak na skórze nietłustą warstwę. Wydajność dobra, brak podrażnień czy uczuleń, zapach taki sam jak w przypadku peelingu.
Efekty? No cóż, niewiele ich. Balsam jest moim zdaniem zbyt lekki, za mało treściwy, by zapewnić stopom odpowiednie nawilżenie. Sprawdzał się na dzień, kiedy potrzebowałam czegoś, co szybko się wchłania, co po czym stopy nie będą się ślizgać w bucie. Niestety o intensywnym nawilżaniu możemy zapomnieć.
Skład średni- mamy parafinę i petrolatum (substancje z przerobu ropy naftowej), mamy silikon, parabeny dość wysoko w składzie. Ale dla pocieszenia sporo ekstraktów z owoców.

INCI: Aqua, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Stearic Acid, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Alcohol denat., Passiflora Quadrangularis Fruit Extract, Citrus Medica Limonum (Lemon) Fruit Extract, Ananas Sativus (Pineapple) Fruit Extract, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Ceteareth-20, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Magnesium Sulfate, Dimethicone, Propylene Glycol, Salvia Officinalis (Sage) Leaf Extract, Petrolatum, Lanolin, Polyacrylic Acid, Triethanolamine, DMDM Hydantoin, Parfum, Salicylic Acid, Allantoin, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Buthylphenyl Methylpropional, Citral, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Ocena: 2/6 (Jest niedrogi, łatwo dostępny, nie podrażnia, nie śmierdzi- ale na tym plusy się kończą. Brakuje tego, co w takich kosmetykach najważniejsze- nawilżania. Dlatego kosmetyk, który nie spełnia swojej podstawowej funkcji nie może ode mnie dostać więcej niż 2).









KREM NA PĘKAJĄCE PIĘTY:
Konsystencja kremowa, dużo bardziej zwarta, gęsta niż w przypadku balsamu. Równie dobrze się rozsmarowuje i też szybko wchłania- zwłaszcza w miejsca, gdzie skóra jest bardzo przesuszona- np. na piętach. Nie podrażnił mnie, nie uczuli. Zapach podobny jak w przypadku peelingu i balsamu, jednak już wyraźnie bardziej kamforowy.
Jeśli chodzi o efekty, to muszę przyznać, że krem radził sobie z nawilżaniem znacznie lepiej niż balsam. Nadal jednak nie odczuwałam takiego mega intensywnego nawilżania- zwłaszcza na piętach. Inne części stópek zadowalały się tym kremem (bo smarowałam nim nie tylko pięty, ale całe stopy na noc).
Skład - podobnie jak w przypadku peelingu i balsamu- średni. Nie ma jednak parafiny- dla odmiany na drugim miejscu petrolatum, które też pochodzi z przerobu ropy naftowej. Do tego w połowie składu parabeny. Ale mamy też alantoinę, olejek miętowy, pantenol i dość wysoko w składzie olej lniany.

INCI: Aqua, Petrolatum, Cetearyl Alcohol /and/ Ceteareth-20, Stearic Acid, Glyceryl Stearate /and/ PEG-100 Stearate, Cetearyl Alcohol, Lanolin, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil, Isopropyl Myristate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Camphor, Triethanolamine, DMDM Hydantoin, Parfum, Salicylic Acid, Allantoin, Panthenol, Mentha Piperita Oil, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Buthylphenyl Methylpropional, Citral, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

Ocena: 3/6 (Jest to kosmetyk, którego działanie określiłabym jako średnie- ani mnie nie rozczarowało za bardzo, ani mnie nie zachwyciło. Cena bardzo przystępna, dostępność dobra. Myślę, że jeśli ktoś nie ma większych problemów z suchą skórą na piętach, ten krem się sprawdzi. Na naprawdę suche pięty będzie za słaby).










Podsumowanie:
Trzy kosmetyki z serii No.36 sprawdziły się u mnie nieźle, jednak szału nie było. Stopy były w dobrym stanie, kiedy codziennie robiłam im peeling, rano nakładałam balsam, na noc krem. Wystarczył jeden dzień bez tych kosmetyków, by stopy znowu stały się suche jak Sahara.
Nie powiem, żebym była wybitnie z nich niezadowolona, ale na razie nie wrócę do nich- może do peelingu kiedyś. Na razie dalej poszukuję czegoś, co zadowoli moje stópki ;)


Znacie kosmetyki No. 36?
Jak Wy przygotowujecie stopy do lata? Chętnie poczytam Wasze rady i być może skorzystam z nich wiosną 2013 ;)


Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...