Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyeliner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eyeliner. Pokaż wszystkie posty
Nie raz już pisałam tutaj, że uwielbiam kolorowe eyelinery, bo pozwalają mi wprowadzić odrobinę koloru do codziennego makijażu bez konieczności spędzania kilkudziesięciu minut nad makijażem oka. Są też subtelniejsze niż pełny makijaż oczu, dlatego sprawdzają się do pracy czy szkoły.
Ostatnio skusiłam się na zakup eyelinera marki Zoeva w kolorze The King And I.



The King And I to eyeliner o metalicznym wykończeniu. W opakowaniu ma kolor fioletowy, iskrzący pomarańczowymi, złotymi refleksami, a to w efekcie daje trochę mylny pogląd na to, jak może wyglądać na powiece (gdy go zamawiałam, byłam święcie przekonana, że zamawiam bordowy eyeliner :P). Na powiece sprawia wrażenie szaro-fioletowego opalizującego na mocny, metaliczny fiolet. Bardzo lubię zestawiać go ze szminką w kolorze fuksji.



Na uwagę zasługuje konsystencja eyelinera - coś pomiędzy płynnym, a żelowym. Aplikuje się całkiem przyjemnie, choć kreska nie wychodzi idealnie równa - na granicy jest jakby poszarpana, ale rzuca się to w oczy jedynie na zdjęciach ;)
Kiedy eyeliner zaschnie, staje się naprawdę odporny na ścieranie. Niestety nie jest wodoodporny. Zmywa się bez problemów.
Kupiłam go w zlikwidowanym już niestety sklepie internetowym. Nie mam pojęcia, czy stacjonarnie jest dostępny. Zapłaciłam za niego chyba z 10zł, ale w regularnej sprzedaży jest droższy.




Jak Wam się podoba?



Zawsze borykałam się z ogromną ilością kompleksów - a to cera nieładna, figura nie taka, nos za duży, usta za małe... i tak mogłabym wymieniać w nieskończoność. Nigdy jednak nie narzekałam na moje oczy i rzęsy - do tej pory uwielbiam podkreślać je makijażem. Ostatnio znalazłam dwa kosmetyki, które to zadanie znacznie ułatwiają i uprzyjemniają - bardzo fajną maskarę oraz genialny eyeliner.
A mowa o:
- Etre Belle Lash-Xpress & Hyaluronic Mascara
- Oriflame The One Eye Liner Stylo Black




Wcześniej myślałam, że eyelinery w pisaku są nie dla mnie. Ten gagatek sprawił jednak, że zmieniłam zdanie ;) Okazał się być banalnie prosty w obsłudze. Końcówka jest odpowiednio nasączona, dzięki czemu gładko sunie po powiece. Jest też odpowiednio twarda - na tyle sztywna, by wykonać nią precyzyjną kreskę, ale na tyle miękka, by rysowanie nią po powiece nie sprawiało dyskomfortu.
Eyeliner nie jest wodoodporny, ale dobrze trzyma się na powiece nawet w upalne dni. Nie odbija się, nawet jeśli powieka nie jest "zagruntowana" cieniem. Łatwo się zmywa i co ważne: nie piecze w oczy!
Dla mnie jest idealny. Umożliwia mi zrobienie idealnej kreski szybko i bezproblemowo.
Dostępny jest u konsultantek Oriflame w cenie 32zł (aktualnie jest na niego promocja - 19zł, promocja trwa do 10.11).



Tusz Etre Belle znalazłam w ShinyBox'ie. Okazał się być naprawdę niezły! Co prawda do zakupu kolejnego opakowania trochę zniechęca mnie cena (100zł), ale muszę przyznać, że go polubiłam. Ma wygodną szczoteczkę, która dobrze pokrywa rzęsy tuszem, nie sklejając ich przy tym. Efekt pogrubienia rzęs jest całkiem ok, ale prawdziwy szał robi efekt wydłużenia - maskara jest w stanie naprawę solidnie wydłużyć moje rzęsy. Co ważne, tusz nie powoduje u mnie podrażnień, nie uczula, nie osypuje się i nie rozmazuje, nawet noszony na rzęsach przez cały dzień. Zmywa się bezproblemowo.




A oto efekt, jaki ten duet robi na moich oczach:



Znacie któryś z tych kosmetyków?
A może macie innych godnych polecenia faworytów z kategorii maskara i eyeliner?


P.S. Przypominam Wam o rozdaniu. Więcej informacji znajdziecie po kliknięciu w baner:

http://xkeylimex.blogspot.com/2014/11/chusteczki-zmywajace-lakier-do-paznokci.html





Czas na ostatnią, najdłuższą część serii The best of 2013: makijaż.

Naprawdę trudno mi było zdecydować się, które kosmetyki do makijażu zasługują na miano najlepszych, a które nie. Czy wybrać te produkty, których używałam prawie codziennie, czy może te, które wyciągałam z kosmetyczki od święta?
Postawiłam na misz-masz i oto jest - lista moich ulubionych kosmetyków do makijażu w 2013 roku.










THE BEST OF THE BEST
czyli najlepsza firma kosmetyczna
BENEFIT


W tym roku Benefit królował w mojej kosmetyczce. Uwielbiam właściwie każdy posiadany kosmetyk tej marki. Są to kosmetyki, które idealnie nadają się zarówno do codziennego jak i wieczorowego makijażu. Sprawiają, że makijaż wygląda bardzo delikatnie i naturalnie, ledwo widocznie poprawiają urodę (wyjątek stanowi jedynie maskara, która daje naprawdę mega wyrazisty efekt, ale - jak przystało na Benefit - jest to efekt naturalny, rzęsy nie wydają się oblepione tuszem, nie ma grudek, "owadzich nóżek" czy posklejania).






Under 20

Fluid matujący 02 Natural Matt


Stosuję go już od dawna, kupiłam chyba 3 lub 4 opakowania. Nie jest idealny, ale najlepszy jaki znam i chyba najlepszy w tej kategorii cenowej. Wygląda dobrze na mojej cerze nawet po kilku godzinach (choć oczywiście wymaga dodatkowego matowienia co jakiś czas, zależnie od temperatury otoczenia :P).





GUERLAIN - TERRACOTTA
Nawilżający puder brązujący 07


Powiecie pewnie: "jeju, jaki ciemny, jaki pomarańczowy!". Dla mnie kolor jest odpowiedni - stosuję go pod kości policzkowe, ale nie stricte do modelowania twarzy. Uzyskuję efekt podkreślonych kości policzkowych (których i tak na mojej pucołowatej buzi nie widać :P) i ocieplenia cery. Kiedy sięgam po Terracottę, nie używam już różu, by nie przedobrzyć. 


Odkąd dostałam go od Ani (we wrześniu 2012 roku) używam go prawie codziennie. Jak widzicie- zużycie jest niewielkie, jeszcze widać tłoczenie. Tak więc Terracotta jest mega wydajna - może do najtańszych nie należy, ale taka puderniczka to inwestycja na lata.


Na swatchu Terracotta w dwóch wersjach: nałożony obficie i roztarty. Jak widać - jeśli nałożymy go lekkim pędzlem i rozetrzemy, efekt wcale nie będzie taki tragiczny, jakby mógł na to wskazywać kolor pudru w opakowaniu, choć oczywiście dla posiadaczek chłodnej tonacji skóry nie będzie odpowiedni.






MIYO - GLAM eyes
Kreskówka no 07 Greenish Blue



Jest to mój ukochany eyeliner, zwłaszcza na sezon wiosenno-letni. Może nie jest w 100% dobrze napigmentowany, ale ma idealny dla mnie, długi pędzelek jako aplikator i przede wszystkim obłędny kolor, który (wydaje mi się) pasuje do mojej tęczówki. Kosztuje niewiele, jednak niestety nie mogę go znaleźć w żadnej drogerii :( Gdyby ktoś z Was kiedyś go znalazł, proszę o informację, gdzie mogę go szukać (w drogeriach Jaśmin mają eyelinery Miyo, ale tylko czarne i brokatowe) :(






M.A.C
Lipstick - A72 Half 'n Half

Eveline
Super long lasting lip liquid tint 118


Dwie zupełnie różne pomadki - inne kolory, inne formuły, inne półki cenowe. Dwie naprawdę fajne pomadki!

M.A.C sprawił, że przekonałam się jakimś cudem do kolorowych kryjących szminek (do tej pory byłam wierna wyłącznie błyszczykom). Oczarował mnie kremową formułą, łatwością aplikacji, cudownym waniliowym zapachem. Kolor Half 'n Half bardzo dobrze komponował się z moją karnacją i innymi ulubionymi kosmetykami, które stosowałam do codziennego makijażu.


Eveline to tint, który zaraz po aplikacji wygląda jak cukierkowy róż. Na ustach sprawia wrażenie nawet bardziej kryjącego niż na swatchu. Długo utrzymuje się na ustach, jeśli nic nie jemy i nie pijemy, ale nawet, jeśli ją sobie zetrzemy, różowy pigment wgryza się w usta (jakkolwiek to brzmi :P) i pozostawia na nich głębszy, ciemniejszy, bardziej fuksjowy odcień, który utrzymuje się nawet przez parę godzin. Dzięki temu tint z Eveline był moim wakacyjnym hitem.






KIKO 
Long lasting wet & dry use eyeshadow 227


Jest to chyba jeden z najpiękniejszych cieni w mojej kolekcji, a kupiłam go totalnie spontanicznie. Na zdjęciach wygląda na całkiem srebrny, na żywo sprawia wrażenie bardziej beżowego z różowym blaskiem. Niejednoznaczny, oryginalny, dający przepiękny efekt na powiece. Pasuje do większości makijaży, bo ładnie łączy się zarówno z ciepłymi jak i chłodnymi odcieniami. Ma świetne wykończenie - niby metaliczne, tworzy na powiece intensywnie lśniącą taflę. Nakładany na mokro zamienia się w "farbkę" o silnej pigmentacji i bardzo dobrej trwałości. Jedyna jego wada przy aplikacji na mokro to trudności w blendowaniu. Zawsze po rozblendowaniu ciemniejszych kolorów nakładam go raz jeszcze.






LUMENE
Eyeshadow primer


Nie wyobrażam sobie nawet najprostszego makijażu oka bez tej bazy. Wydobywa kolor cienia nie zmieniając go, znacznie przedłuża trwałość makijażu nawet przy tłustej powiece. Dzięki temu, że pakowana jest w tubkę, można zużyć ją do samego końca (poprzednia moja baza była w słoiczku i niestety wyschła, zanim zdążyłam zużyć połowę). Jest bardzo wydajna.





INGLOT
Bibułki matujące


Dla mnie są po prostu najlepsze. Żadne z bibułek, które miałam do tej pory, nie radziły sobie z sebum tak skutecznie, pozostawiając przy tym makijaż bez szwanku. Bibułki Inglot naprawdę pochłaniają sebum, są wydajne - podczas upalnego dnia wystarczy mi jedna bibułka Inglot, by zmatowić całą twarz, podczas gdy w takich samych warunkach musiałabym zużyć ze 3 bibułki Wibo. Do inglotowych bibułek mam zaufanie, wiem, że nie zawiodą mnie nawet podczas tropikalnych upałów. Uważam, że zawsze warto mieć je w torebce.






SIGMA

Travel Kit - Make Me Cool
F10 - Powder/Blush - Copper
F40 - Large Angled Contour
F70 - Concealer




W kategorii pędzli ilościowo wygrywa Sigma - dostałam od nich trzy pędzle pojedyncze i jeden zestaw podróżny. W większości pędzle sprawdzają się dobrze, niektóre nawet świetnie. Na plus zasługuje też wygodny futerał do transportu pędzli w wersji Travel. Wypróbowałam go w podróży, spisał się bez zarzutu.
Pędzle Sigma trafiają do odkryć 2013 głównie ze względu na to, że są to moje pierwsze pędzle z wyżej półki - do tej pory bazowałam na Essence i mini-zestawie EcoTools, dlatego możecie się domyślić, że wymiana starego zestawu na Sigmę była jak wymiana Malucha na Mercedesa ;)









MAESTRO
Pędzel do cieniowania i rozcierania cieni 497



Jest to mój ulubiony pędzel do blendowania cieni. Wykonano go z bardzo delikatnego, miękkiego włosa naturalnego, dzięki czemu pędzel idealnie sprawdza się, gdy chcemy rozetrzeć granice dwóch kolorów na powiece, jednocześnie nie ścierając za dużo cienia, nie wytracając intensywności koloru. Choć mam dwa inne pędzle do blendowania, najczęściej używam właśnie Maestro. Ubolewam tylko nad faktem, że jest taki długi i nie mieści się do tuby z Travel Kit Sigmy, przez co nie mogę zabierać go na wyjazdy.





Uffff, serię ulubieńców AD 2013 uważam za zakończoną :) Nie sądziłam, że aż tyle tego będzie! To chyba był dobry rok, skoro polubiłam aż tyle kosmetyków ;)
Napiszcie, czy znacie któryś z opisanych dzisiaj przeze mnie produktów, a może któryś jest na Waszej wishliście?
Podzielcie się też własnymi makijażowymi odkryciami 2013 roku :)

Pozdrawiam!


P.S. Załączam linki do pozostałych części THE BEST OF 2013:

Kiedy chodziłam do pracy, musiałam wstawać o (uwaga, uwaga) 3:40. Serio.
Oczywiście mogłam umyć twarz, nałożyć jakiś krem i wyjść- rano w autobusie i tak było niewiele ludzi, a nawet oni byli zbyt zaspani, by zwracać uwagę na mój wygląd. Jednak powrót do domu po 16 mobilizował mnie do tego, by coś ze sobą zrobić - wtedy w autobusach były tłumy, a ja nie lubię pokazywać się ludziom w stanie "łajza level: hard". Poza tym... helloł, były wakacje, lato! Chciałam dodać do mojego codziennego makijażu trochę koloru.

Nie wierzę, że ktokolwiek znajdzie mobilizację, by robić sobie skomplikowany makijaż oka o 3:40 rano. W takim przypadku najlepiej sprawdzą się kolorowe eyelinery. Szybko, łatwo (o ile opracuje się dobry sposób aplikacji i znajdzie eyeliner z dobrym pędzelkiem), ładnie i kolorowo.

Pokażę Wam eyelinery, które królowały u mnie w te wakacje.





Przedstawię Wam całą czwórkę z bliska:

MIYO GLAM eyes Kreskówka no 07 Greenish Blue
Mój zdecydowany faworyt. Choć jest średnio napigmentowany, trwałość ma przyzwoitą (pod koniec dnia może się kruszyć), to jego kolor wynagradza mi wszelkie niedogodności. Aplikator na plus - lubię pędzelki z właśnie takim długim włosiem.

Jego recenzję poczytacie TUTAJ.
MIYO GLAM eyes Kreskówka no 07 Greenish Blue


Virtual Color eye liner 05
Ten eyeliner daje efekt pięknej, złotej kreski opalizującej w słońcu. Niestety jest kapryśny we współpracy. Ma konsystencję, którą określiłabym jako pośrednią pomiędzy eyelinerem w płynie, a żelowym. Na pędzelku, który sam w sobie jest bardzo wygodny, zbierają się grudki. Trzeba kilka razy zamoczyć pędzel w buteleczce, by narysować całą kreskę.

Virtual Color eye liner 05
Widać, że na buteleczce też zbierają się grudki...
Virtual Color eye liner 05

Golden Rose Style Liner Metallic 16
Długo leżał nieużywany w pudełku z kosmetykami przeznaczonymi do oddania w dobre ręce. Pewnego dnia coś mnie tknęło i postanowiłam dać mu szansę. To była świetna decyzja, bo aktualnie GR jest moim ulubieńcem. Co prawda trwałość ma średnią (łatwo rozmazuje się pod wpływem wilgoci, więc wzruszenia niewskazane ;P), ale za to ma genialny, długi pędzelek i pięknie prezentuje się na powiece. Jest rzeczywiście metaliczny, daje efekt ładnie opalizującej kreski.
Golden Rose Style Liner Metallic 16

Bobbi Brown Long-Wear Gel Eyeliner 28 Denim Ink
Z Bobbi korzystam najrzadziej, ale doceniam jej urok. Daje na powiece kreskę o barwie ciemnego granatu, opalizującego gdzieniegdzie na błyszczący, jaśniejszy granat. Jest jednak trudna we współpracy- ja nie jestem fanką żelowych eyelinerów, poza tym nie przepadam za takimi skośnymi pędzlami. Na zdjęciu powyżej - Sigma E65.

Bobbi Brown Long-Wear Gel Eyeliner 28 Denim Ink
Nie wygląda zachęcająco, ale na tym zdjęciu dobrze widać, jak ten eyeliner opalizuje.
Bobbi Brown Long-Wear Gel Eyeliner 28 Denim Ink

U mnie w tym roku rządził makijaż szybki, ale z kolorowymi elementami.
Jaki jest Wasz ulubiony makijażowy trick na te wakacje?
I który z moich czterech eyelinerowych gagatków podoba Wam się najbardziej?
Witajcie kochani!

Jak mija Wam weekend?
Ja niesamowicie się cieszę, że wreszcie mamy słonko, ciepło, pączki na drzewach i zieloną trawkę. Spacery z Olisem zaczynają być przyjemnością, a nie przykrą koniecznością wiążącą się z totalnym wyziębieniem i zaśnieżeniem ;)

W takie dni jak dziś lubię dodać trochę koloru do mojego makijażu. Nie jestem jednak na tyle odważna, by na co dzień nosić intensywne kolory na całej powiece. Wtedy z pomocą przychodzi mi kolorowy eyeliner, który pozwala uzyskać wiosenny efekt dla mniej odważnych ;)
Dziś przedstawię Wam mój ulubiony ostatnio eyeliner - MIYO - Glam Eyes - Kreskówka no 07 Greenish Blue.


Opakowanie: przezroczysta plastikowa buteleczka. Bardzo wygodna i praktyczna.

Aplikator: cienki i długi pędzelek. Wbrew pozorom bardzo wygodny! Super rysuje się nim kreski, mi osobiście bardzo ułatwia wyciąganie kreski.


Stosowanie:
+/- Konsystencja - początkowo trochę zbyt wodnisty, po kilku użyciach zaczyna powoli gęstnieć. Nie jest to jednak jakiś wielki problem dla mnie - nie spływa z oka, więc jest ok.
- Pigmentacja - niestety dość słaba. Nie wystarcza jedno pociągnięcie pędzelkiem, bo zostają prześwity. Trzeba się czasem po trzy razy namachać, by kreska była idealna.

Kreska po wyschnięciu.

+ Trwałość - kiedy kreska wyschnie, staje się wodoodporna. Do jej zmycia konieczna jest wtedy dwufazówka albo tłusty krem (płyn micelarny radzi sobie średnio- trzeba bardzo mocno trzeć, a na powiece jest to niewskazane). Eyeliner nie kruszy się w ciągu dnia, nie blaknie.
+/- Zmywanie - tak jak już wspomniałam- ten eyeliner reaguje na coś tłustego (dwufazówkę lub krem Nivea). Dla mnie to nie jest problem- i tak oczy zawsze zmywam kremem Nivea. Na waciku można zauważyć, że kreska nie rozmywa się jak przy zwykłym eyelinerze, tylko kruszy i odpada małymi kawałkami.

Wacik ze zmytym eyelinerem - widzicie te kawałki?

+ Wydajność - na plus. Kosmetyki kolorowe w 99% zawsze są wydajne :P
+ Eyeliner mnie nie podrażnia, nie piecze podczas aplikacji. Jedynie chwilę po wyschnięciu kreski odczuwam lekki dyskomfort- jakby napięcie, sztywność powieki w tym miejscu, gdzie przechodzi kreska. Po chwili jednak efekt ten znika.

Na oku- poza eyelinerem MIYO - cień M.A.C Orb (Satin) oraz maskara wydłużająca Virtual Mission Extension (bardzo fajna!)

Dostępność: kosmetyki Miyo są chyba dostępne w Super Pharm (rzadko tam bywam, więc nie potwierdzam tego na 100%- widziałam tam lakiery tej marki, ale czy są też inne kosmetyki?), w mniejszych drogeriach, online.

Cena: ok. 6zł za 4ml


Ocena: 4/6 (Moim zdaniem jest to całkiem niezły kosmetyk. Za tak niską cenę otrzymujemy ciekawy kolor, świetną trwałość i łatwą aplikację. Minusem jest jedynie słaba pigmentacja - nie wiem, czy dotyczy wszystkich eyelinerów Miyo, czy tylko tego konkretnego odcienia. W każdym razie dla mnie jest to niezły produkt za niską cenę.)



Kosmetyki:
- podkład: Cashmere 12h make-up długotrwały podkład kryjący 01 naturalny
- puder: Celia transparentny puder sypki 10
- bronzer: Mary Kay Sheer Dimension Chiffon (natural)
- baza pod cienie: Lumene Eyeshadow Primer
- korektor pod oczy: Maybelline Instant Age Rewind 60
- cień: M.A.C Orb (Satin)
- eyeliner: MIYO Glam Eyes Kreskówka no 07 Greenish Blue
- maskara: Virtual Mission Extension maxi long lashes
- brwi: Wibo Eyebrow Stylist brązowy żel stylizujący do brwi
- błyszczyk: Benefit Bella Bamba



Jak wygląda Wasz wiosenny makijaż?
Jestem bardzo ciekawa, czy na wiosnę wprowadzacie jakieś kolorowe zmiany :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...