Witajcie kochani!
Dziś notka będzie krótka, bo wczoraj się rozpisałam.
Co do "afery błyszczykowej" w KissBoxach - okazało się, że na błyszczyku są aż 3 kody:
1. Na zgrzewie - po sprawdzeniu informuje mnie o tym, że błyszczyk wyprodukowano w 2005 roku
2. Na naklejce z kodem kreskowym - według niego mój błyszczyk jest ważny jeszcze 64  miesiące
3. Pod naklejką z kodem kreskowym - mówi, że błyszczyk przeterminował się niedawno
Nadal czekamy na oficjalne stanowisko IsaDora w tej sprawie. Wiele osób uspokaja sytuację mówiąc, że te kalkulatory dat ważności nie zawsze są wiarygodne i nie ma co na razie niepotrzebnie się stresować.
Tak więc czekamy.

A tymczasem pochwalę się Wam moimi ostatnimi drobnymi zakupami. Dla siebie nie kupiłam zbyt wiele. Zresztą sami zobaczcie:


1. Sanctuary Spa Covent Garden - Moisture Boosting Mask - pięć jednorazowych saszetek. Jest to część prezentu urodzinowego dla mojej mamy (Paatal, 0,95zł za jedną saszetkę)

2. Rimmel - Colour Rush Mono Eyeshadow - kolor Rose Beige - również dla mamy na urodziny (Paatal, 6,60zł)

3. That Girl's Got Attitude - Darling Dewberry - dezodorant perfumowany o zapachu jeżyn (Paatal, 4,27zł)

4. Hawaiian Tropic - Lime Coolada Body Butter - masło do ciała o przepięknym zapachu- połączenie kokosa i limetki. Bardzo fajnie nawilża, ale na razie odkładam go do szufladki i wyzerowuję inne moje balsamy do ciała (Paatal, 7,90zł)

5. Inglot - Grzebyk do brwi i rzęs - wreszcie zainwestowałam w ten cudowny wynalazek. Co prawda szukałam innych, bo do Inglota wciąż było mi nie po drodze, ale metalowy grzebyczek do rzęs jest tylko tam. Już się cieszę z jego działania- daje super efekt (Inglot, 16,00zł)

6. Inglot - Pomadka do ust - odcień 262 - początkowo byłam załamana- w sklepie pomadka wydawała się idealna, a w domu okazało się, że nałożona na usta wygląda nienaturalnie jasno. Poczytałam jednak troszkę na forach i blogach i zmieniłam sposób jej nakładania. I oto stał się cud- pomadka stała się jednym z moich ulubionych akcesoriów do makijażu ;) Więcej o niej w recenzji (Drogeria Firlit, 21,00zł)

7. Wibo - Nail Polish Remover rose fragrance - czyli zmywcz do paznokci w płatkach z limitowanej różanej edycji. Przed chwilą przyszedł kurierem, więc jeszcze go nie wypróbowałam.

8. Wibo - Iluminating Lips - Wet Look lip gloss - kolor nr8 - Uwielbiam błyszczyki dające efekt mokrych ust. Ten ma ładny, karmelowy kolor- na ustach jest naturalny i delikatny. Dodatkowo błyszczyk ma wbudowane lusterko, a w nakrętce diody! Więc można się nim malować nawet w ciemności, bo diody idealnie oświetlają usta podczas aplikacji błyszczyku.

9. W7 - Nail Polish - kolor 61 Spearmint - kiedy zobaczyłam ten odcień, nie mogłam się oprzeć. Niektórzy mogą uznać, że mięta na paznokciach już dawno wyszła z mody- ja jednak uwielbiam ten odcień zieleni, dlatego nie zamierzam z niego rezygnować ;) (Paatal, 6,50zł)

10. Wibo - Express Growth - kolor nr 317 - piękny beżowy lakier do paznokci z błyszczącymi drobinkami. Będzie idealny do delikatnych, eleganckich zestawień.

11. Wibo - Różany lakier do paznokci - kolor nr 3 i 8 - dwa lakiery z limitowanej różanej edycji. Kolory pastelowe, ale optymistyczne i wiosenne. Ciekawa jestem, czy naprawdę pachną różami i jak będą wyglądać na paznokciu.

Cen produktów Wibo niestety nie umiem Wam powiedzieć, bo kupowałam je w zestawach i nawet nie wiem, ile wyszło za poszczególne rzeczy.

A oto, co kupiłam dla Was!
Co prawda podczas zamawiania kosmetyków z Wibo w drogerii internetowej miałam informację o tym, że w zestawach będą inne kosmetyki, ale cóż- te też są fajne- przynajmniej tak mi się wydaje ;)
Mam nadzieję, że Wam też się spodobają.

Oto nagroda nr1 - zestaw 6 kosmetyków z limitowanej różanej kolekcji Wibo



1. Wibo - Grafitowy eye-liner do oczu
2. Wibo - Pomadka różana z formułą błyszczykową - kolor 02 Rose Temptation
3. Wibo - Różany lip gloss do ust - kolor 05
4. Wibo - Różany lakier do paznokci - kolor 8
5. Wibo - Maskara do rzęs pogrubiająco - wydłużająca
6. Wibo - Różany zmywacz do paznokci w płatkach
A to wszystko w uroczej kosmetyczce z różanym nadrukiem od Wibo :)

Oto nagroda nr2 (rozlosowana zostanie, jeśli w czasie trwania rozdania liczba obserwatorów bloga osiągnie 100) - zestaw różnych kosmetyków. Niestety na zdjęciu nie ma jeszcze zestawu próbek perfum- muszę po niego pojechać, a aktualnie w moim mieście panują straszne śnieżyce, więc sami rozumiecie, że nie bardzo mam ochotę w taką pogodę biegać za próbkami ;)





1. Golden Rose - Miss Selene - trzy mini lakiery: kolory 236 (brudny róż z małymi błyszczącymi drobinkami), 163 (złoty brokat) i 205 (głęboki ciemny granat)
2. Złoty sypki cień do powiek (próbka)
3. Envi - Eye shadows glitter - kolor nr8 (pastelowy pistacjowy)
4. Wibo - Express growth - lakier do paznokci nr 192 (delikatny ciepły róż z maleńkimi błyszczącymi drobinkami)
6. Wibo - Iluminating Lips - Wet Look lip gloss - nr 7 - błyszczyk z lusterkiem i diodami ułatwiającymi aplikację
7. Close2You - zestaw bodajże 6 próbek różnych perfum (jak się po nie pofatyguję, to zrobię zdjęcie)

Mam nadzieję, że wszystkie nagrody Wam się podobają.
Dodam jeszcze, że ilość kosmetyków marki Wibo w rozdaniu nie oznacza, że Wibo jest sponsorem- tak dobrze nie ma :P rozdanie jest sponsorowane w całości przeze mnie.
Wszystkie kosmetyki są nowe i nie były używane nawet do swatchy.

Jeśli skusiły Was nagrody i chcecie zgłosić się do rozdania, wystarczy kliknąć w obrazek poniżej.


EDIT: Można już zamawiać GLOSSYBOX! Pierwsza edycja w Polsce. Kosztuje 49zł. Kliknijcie w obrazek, przeniesie Was na stronę.
Ja co prawda mam krwawiącą i ropiejącą dziurę w budżecie, ale nie mogłam się nie skusić ;)

Witajcie kochani!
Po pierwsze życzę Wam cudownych Walentynek! Mam nadzieję, że macie swoją drugą połówkę, z która możecie spędzić ten dzień i że Wasze Walentynki to nie tylko jeden dzień, ale cały rok wspaniałych, romantycznych wrażeń.
Ja Walentynek właściwie nie obchodzę- wynika to z faktu, że dokładnie jutro, dzień po Walentynkach mam pierwszą rocznicę związku. Dlatego ja i mój chłopak skupiamy się raczej na świętowaniu tej rocznicy niż Walentynek. Chociaż w tym roku to świętowanie jest wyjątkowo długie- zaczęliśmy już w niedzielę (był cudowny obiad, upominki i miłe spędzenie czasu razem), spotkamy się jutro (wybierzemy się do tej samej kawiarni, w której spotkaliśmy się rok temu), a zakończeniem tego słitaśnego maratonu będzie wspólne spędzenie najbliższego weekendu- wtedy będziemy mieć dla siebie bardzo dużo czasu- pójdziemy do kina, będziemy razem gotować, oglądać, spacerować itd.
Poniżej fotka z naszego walentynkowego obiadku (był szampan, pikantne babeczki z kawiorem oraz biało-czarny sernik z brzoskwiniami- wszystko made by me :P) oraz zdjęcie pięknego prezentu od mojego chłopaka.

Wybaczcie słabą jakość zdjęcia- było robione telefonem komórkowym. Nie brałam aparatu ze sobą, bo miałam dwa wielkie pudła- jedno z babeczkami, drugie z ciachem. W torebce butelkę szampana i wielką książkę na prezent. Więc lustrzanka to już byłaby przesada ;)
Babeczki z kawiorem są zrobione według boskiego przepisu Taniki: Pikantne babeczki z kawiorem , a sernik to przepis mojej mamy :)


 


W pięknym pudełeczku przewiązanym kokardą kryją się biedronki- srebrne kolczyki z czerwonymi kryształkami Swarovskiego- idealne na wiosnę. Drugim prezentem są perfumy Mia - to orzeźwiający, letni zapach- połączenie między innymi mandarynki i bergamotki. Właśnie takie zapachy lubię :)


Drugą ważną kwestią na dziś jest lutowy KissBox. Jest to trzecie z kolei pudełeczko- ja zamówiłam je po raz pierwszy, dlatego ucieszyłam się podwójnie, kiedy kurier zapukał do moich drzwi. Zawartość całuśnego boxa jest naprawdę imponująca. I wszystko byłoby cudownie, gdyby nie jeden mały problem... Po sprawdzeniu daty ważności maskary i błyszczyka z IsaDory okazało się, że maskara jest ważna jeszcze tylko 3 miesiące, a błyszczyk został wyprodukowany w 2005 roku, czyli ma... 7 lat! Pytanie- czyja to wina? IsaDory- bo pozbyli się przeterminowanych kosmetyków? Ekipy KissBox- bo nie sprawdzili daty ważności? Ciężko powiedzieć. Jest to jednak kolejna niefajna sytuacja związana z boxami (poprzednio były problemy z zamówieniami pudełek, strona ciągle padała). Ja powiem szczerze, że nie wiem, co o tym myśleć. Bardzo cieszyłam się z kokosowego błyszczyku, ale wygląda  na to, że kosmetyk pójdzie do śmieci.
Krzykla z bloga Błahostki Kosmetyczne wystosowała maila do IsaDory. TUTAJ możecie przeczytać, co odpowiedziała firma. Na facebookowym fanpage KissBox'a możemy przeczytać, że ekipa sama oczekuje na oficjalne stanowisko IsaDory w tej sprawie.

Nie przedłużając- oto zawartość całuśnego walentynkowego boxa.







BANDI - Krem z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym - ma działanie złuszczające. Oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, znacząco redukuje ilość zaskórników oraz głęboko odżywia i rewitalizuje skórę poprzez remodeling włókien kolagenu i elastyny. Krem będzie dostępny w sprzedaży od marca 2012. Na opakowaniu mamy informację, że jest to PRÓBKA, jednak 30ml to sporo, dlatego nie jestem pewna, czy nie uznać tego za produkt pełnowartościowy.
Amargan Hair Therapy Oil - kuracja odżywcza i nabłyszczająca w oleju, odżywia i wzmacnia włosy oraz pomaga stylizować fryzurę. Unikalna i wyjątkowo lekka formuła wnika w strukturę włosów, dzięki czemu dogłębnie je regeneruje, nawilża, nadaje im blask i miękkość, nie pozostawiając tłustego osadu. Wygładza włosy, zapobiega puszeniu się. Kojąco działa na skórę głowy i dłoni, a także na paznokcie. PRODUKT PEŁNOWARTOŚCIOWY
Hudosil - HudSalva silnie nawilżająca maść/krem do skóry dłoni i stóp - głęboko nawilża i natłuszcza skórę suchą i wrażliwą. Chroni dłonie oraz stopy przed nadmiernym wysuszaniem i szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi (zimno, słońce, woda). Wygładza skórę, a dodatkowo leczy podrażnienia. Łagodzi zmiany wywołane łuszczycą oraz atopowym zapaleniem skóry. Jego składniki chronią przed utratą wody, łagodzą zaczerwienienia, zmiękczają oraz regenerują skórę. PRÓBKA
IsaDora - Fruity Amazing Glaze - apetycznie owocowy, kremowy błyszczyk do ust w tubce, dający efekt mokrych ust. Świetnie rozprowadza się na ustach i podkreśla je, nadając olśniewający połysk. Zawiera substancje odżywcze i nawilżające. Testowany klinicznie. PRODUKT PEŁNOWARTOŚCIOWY
IsaDora - Build-up Mascara Extra Volume - Tusz pogrubiająco- wydłużający z witaminą C, E i pantenolem, który intensywnie nawilża oraz nadaje rzęsom elastyczności. Maskara utrzymuje się cały dzień, nie rozmazuje i jest odporna na łzy. Szybkoschnąca, wyjątkowo elastyczna konsystencja pozwala na aplikację kilku warstw. Kosmetyk nieperfumowany, testowany klinicznie. PRÓBKA
John Frieda - Collection: Frizz - Ease
Hair Serum Orginal Formula - serum regenerujące włosy suche i zniszczone
Straight Ahead Conditioner - odżywka prostująca i wygładzająca
Straight Ahead Shampoo - szampon prostujący i wygładzający
PRÓBKI
Uroczy walentynkowy ogrzewacz do dłoni
Opisy produktów skopiowane z karteczki dołączonej do KissBox'a
Po paru użyciach zrobię post, w którym opiszę moje wrażenia na temat poszczególnych kosmetyków z lutowego KissBox'a - nie będzie to recenzja w pełnym tego słowa znaczeniu, bo niektóre kosmetyki to tylko próbki, a na podstawie jednej czy nawet paru aplikacji ciężko wyrobić sobie opinię.

Przypominam Wam jeszcze tylko o tym, że dziś ruszyło moje walentynkowo- urodzinowe rozdanie. Zachęcam do wzięcia w nim udziału i powalczenia o pachnące różami kosmetyki :) Kliknijcie w banner po prawej stronie lub poniżej, a przeniesie Was do notki o rozdaniu.


To by było na tyle. Piszcie, co u Was! Jak spędzacie Walentynki? Co sądzicie o KissBox'ie i aferze z przeterminowanymi błyszczykami?
pozdrawiam!

P.S. Jeszcze jedna ważna sprawa. Chciałabym się Wam pochwalić moimi wygranymi. Ostatnio szczęście bardzo szeroko się do mnie uśmiechnęło i wygrałam...

Zestaw kosmetyków Yes to Cucumbers u Karoliny (Craving for beauty)

Oraz zestaw cudownych różności u Anety (Sweet Perelka)

Dziękuję Karolinie i Anecie za zorganizowanie wspaniałych konkursów, w których mogłam zdobyć tyle kosmetycznych (i nie tylko) cudowności :)
UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!

Kochani!
Dzisiaj jest chyba wystarczająco dobra okazja, by pokazać Wam, jak bardzo Was uwielbiam!
Bardzo dziękuję za to, że ze mną jesteście. Nawet sobie nie wyobrażacie, ile radości daje mi każdy komentarz i każdy wzrost liczby obserwatorów. Cieszę się, że moje skromne, nieśmiałe początki blogowania mają grono odbiorców.

Żeby Was w jakiś sposób nagrodzić i ulżyć troszkę mojej wewnętrznej potrzebie dawania, postanowiłam zorganizować dla Was rozdanie. Będzie to rozdanie WALENTYNKOWO - URODZINOWE - rozpoczyna się dziś (14.02.2012), a zakończy się dokładnie za miesiąc (14.03.2012) - czyli w moje 22-gie urodziny :)


WAŻNE:
- dodatkowe losy będą brane pod uwagę tylko jeśli posiadacie aktywnego bloga o innej tematyce niż same rozdania - każda informacja na blogu rozdaniowym (nieważne, w jakiej formie) będzie liczona jako 1 los. Blogi nie posiadające żadnych czytelników czy obserwatorów w ogóle nie będą brane pod uwagę.
- Proszę zgłaszać się tylko raz według podanego poniżej schematu
- Wszystkie zgłoszenia będą bardzo dokładnie sprawdzane! Więc proszę nie wpisywać, że spełniacie warunki, których tak naprawdę nie wykonaliście. Szanujcie swój i mój czas!

Mam nadzieję, że wszystko jasne. Dodam jeszcze, że rozdanie jest tylko dla mieszkańców Polski, niestety nie zgadzam się na wysyłkę nagród za granicę.
Rozdanie jest finansowane z mojego własnego budżetu. Wszystkie nagrody są nowe, nigdy nie używane, nie wypróbowywane przeze mnie.

Czyli jeszcze raz:
Rozdanie trwa od 14.02.2012 godz. 14:14 do 14.03.2012 godz 14:14. Około 15:00 powinnam podać wyniki.
Zwycięzca (lub zwycięzcy) zostanie wybrany drogą losową poprzez aplikację losującą (random.org albo coś w tym stylu).

Przewidziałam dwie nagrody:
1. Zestaw kosmetyków kolorowych WIBO z limitowanej serii Kolekcja Różana (dorwałam ostatnio dwa takie zestawy w drogerii internetowej)
2. Zestaw różnych kosmetyków - ta nagroda zostanie rozlosowana, jeśli liczba obserwatorów mojego bloga w czasie trwania rozdania przekroczy 100 (ambitny plan) - pod zdjęciami na dole notki dokładnie opisałam każdą nagrodę.

Co trzeba zrobić?
1. WARUNEK KONIECZNY - publiczne obserwowanie bloga, podanie adresu email, zamieszczenie poniżej komentarza (1 los)
2. WARUNKI NIEKONIECZNE
- dodanie mojego bloga do Blogrolla (1 los)
- dodanie info o rozdaniu w pasku bocznym Twojego bloga (baner rozdania podlinkowany do tej notki) (3 losy)
- notka informująca o rozdaniu (ma to być notka tylko i wyłącznie o tym rozdaniu, zawierająca baner i link do tej notki) (4 losy)
- info na facebooku (dodanie na tablicy lub osi czasu linku do tego rozdania- koniecznie ustawcie publiczny status posta!) (2 losy)
- info na Twitterze (dodanie twittu z linkiem do rozdania) (2 losy)
- odpowiedź na pytanie (w komentarzu pod notką opisz, w jaki sposób przygotowujesz się na randkę- czyli jakich kosmetyków używasz jako afrodyzjaków) (1 los)

Łącznie do zdobycia 14 losów.

Proszę zgłaszać się w komentarzach według następującego schematu:

Obserwuję jako: ...
Mail: ...
Mam Cię w Blogrollu: NIE/TAK (link do bloga)
Info w pasku bocznym: NIE/TAK (link do bloga)
Notka o rozdaniu: NIE/TAK (link do notki)
Info na facebooku: NIE/TAK (bezpośredni link do posta)
Info na Twitterze: NIE/TAK (bezpośredni link do twitta)
Odpowiedź na pytanie: (nie jest to konieczne)

W razie pytań lub wątpliwości proszę o komentarz pod tą notką lub kontakt mailowy: kaylime@onet.pl

Mam nadzieję, że wszystko jasne.
A oto zdjęcia nagród (jeszcze bez próbek perfum, bo dopiero się po nie wybieram):

NAGRODA 1:
 - Wibo - Grafitowy eye-liner do oczu
 - Wibo - Pomadka różana z formułą błyszczykową - kolor 02 Rose Temptation
 - Wibo - Różany lip gloss do ust - kolor 05
 - Wibo - Różany lakier do paznokci - kolor 8
 - Wibo - Maskara do rzęs pogrubiająco - wydłużająca
 - Wibo - Różany zmywacz do paznokci w płatkach
A to wszystko w uroczej kosmetyczce z różanym nadrukiem od Wibo :)



NAGRODA 2:
 



 1. Wibo - Iluminating Lips - Wet Look lip gloss - nr 7 - błyszczyk z lusterkiem i diodami ułatwiającymi aplikację
2.  Wibo - Express growth - lakier do paznokci nr 192 (delikatny ciepły róż z maleńkimi błyszczącymi drobinkami)
3. Golden Rose - Miss Selene - mini lakier do paznokci nr 236
4. Golden Rose - Miss Selene - mini lakier do paznokci nr 163
5. Golden Rose - Miss Selene - mini lakier do paznokci nr 205
6. Essence - Black Mania - eyeliner Carbon Black
7. Złoty sypki cień do powiek (próbka)
8. Essence - Sun Club - Glamour To Go Eyeshadows - paleta cieni do powiek - South Beach
9. Envi - Eye shadows glitter - kolor nr8 (pastelowy pistacjowy)
10. Essence - SOS Nail Savers - Nail Care Balm - Odżywczy balsam do paznokci i skórek
11. Close2You - Mia - perfumetka 10ml (sama od niedawna mam ten zapach)
12. Close2You - Grande Albero - próbka
13. Close2You -  7 próbek różnych zapachów (o ile mnie pamięć nie myli- 2 męskie)

UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!
Witajcie kochani!
Dziś zaczynamy od kilku spraw organizacyjnych:

1. Pamiętajcie o głosowaniu na najładniejszą Waszym zdaniem paletę cieni Sleek. Dlaczego to takie ważne? Bo chcę podarować Wam niebawem taką paletkę, ale nie wiem, która najbardziej by Was ucieszyła. Dlatego musicie mi pomóc w podjęciu decyzji.

2. Zrobiłam ostatnio pierwsze, na razie nieduże zamówienie w drogerii internetowej Paatal. I muszę przyznać, że to moje zakupowe odkrycie sezonu! Można tam kupić angielskie, amerykańskie kosmetyki- niektóre dostępne w naszym kraju, inne zupełnie nowe- wszystkie w baaaardzo fajnych cenach (np. pojedynczy cień do powiek Rimmel za 5zł z groszami). Początkowo nie byłam pewna, czy to nie jest aby zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Ale jednak kosmetyki są w porządku- nie otwierane, z dobrą datą ważności. Przesyłka ekspresowa (w środę wieczór zamówiłam, w piątek rano kosmetyki już były u mnie). Teraz czekam na rabat urodzinowy (w dniu moich urodzin drogeria wyśle mi maila z kodem rabatowym na 10%) i w marcu robię wielkie zamówienie- część rzeczy będzie dla mnie, część dla Was do kolejnego rozdania ;)

3. Jeśli już mówimy o rozdaniu, to pamiętajcie, by zajrzeć na bloga w Walentynki, bo wtedy rusza walentynkowo- urodzinowe rozdanie! Notka pojawi się dokładnie o 14:14 ;)

Dobrze, teraz możemy przejść do recenzji. Dziś skupię się na jednym z wielu moich balsamów do ciała. Po zrobieniu małych porządków w łazience odkryłam, że na półkach zalega mi aż 6 balsamów, a jakby tego było mało, w Paatal kupiłam kolejne masło do ciała xD Dlatego postaram się wszystko powoli wyzerować i opisać moje wrażenia.
Na pierwszy ogień idzie Kolagen do ciała z BingoSpa. Jak wiecie- mam małą manię kolagenową, więc kiedy tylko nadarzyła się okazja (wygranie bonu na 50zł) od razu zamówiłam ten balsam.


Opakowanie: ogólnie opakowanie prezentuje się ładnie. Niestety jest zupełnie niepraktyczne. Buteleczka jest twarda, więc nie da się balsamu wyciskać jak z tubki. Z założenia powinien on sam wypływać przez otwór, jednak w praktyce nie jest to takie łatwe- trzeba energicznie potrząsać tą butelką, a wtedy kolagen rozchlapuje się na wszystkie strony i zawsze wyleci go na dłoń więcej niż potrzeba... Dlatego ja zrobiłam mały myk- przełożyłam do balsamu pompkę z kolagenowego żelu do higieny intymnej- wszystko pasowało i teraz jest o niebo lepiej. Żel do higieny intymnej obywa się bez pompki  (bez problemów wypływa z buteleczki).

Użytkowanie: Balsam ma bardzo lekką konsystencję- jest to taka emulsja, która łatwo rozprowadza się na ciele i bardzo szybko wchłania. Nie pozostawia uczucia lepkości czy tłustej warstwy na skórze. Wszystkie produkty BingoSpa z serii kolagenowej mają jedną, bardzo przyjemną nutę zapachową. Moja siostra uważa, że jest to jeden z najpiękniejszych zapachów na świecie ;) Dla mnie zapach jest przyjemny, perfumowany, po nasmarowaniu przez 1-2 godziny utrzymuje się na skórze.

Efekty: Moim zdaniem balsam może się sprawdzać, ale nie dla skóry suchej i nie na zimę. Niestety lekka konsystencja sprawia, że właściwości nawilżające kolagenowego balsamu są średnie- ja używam go dwa razy dziennie i niestety bardziej suche partie ciała (łydki, uda) muszę dodatkowo traktować innym balsamem, bo są wysuszone. Za to nieźle radzi sobie ze skórą na dekolcie czy na brzuchu- tutaj moja skóra jest bardziej skłonna do przetłuszczania się i lekki balsam nie powoduje jej przesuszania. Skóra po nim jest delikatnie nawilżona i pachnąca. U mnie nie wywołał żadnych podrażnień.

Skład: Kosmetyk zawiera oczywiście kolagen. Do tego w składzie możemy znaleźć między innymi łagodzący ekstrakt z aloesu. Niestety do konserwacji kosmetyku użyto parabenów.

Cena: 12zł za 300ml
Dostępność: jak wszystkie kosmetyki BingoSpa - najlepiej kupić go przez stronę internetową firmy.

Ilość zużytych opakowań: 1

Ocena: 3 (ładnie pachnie, dobrze się rozprowadza i wchłania, nie jest drogi- na tym jednak plusy się kończą. Balsam za słabo nawilża, a poza tym opakowanie bez małego tuningu z mojej strony byłoby beznadziejne. No i parabeny w składzie).

Dodam jeszcze tylko, że zdjęcia balsamu zostały zrobione już jakiś czas temu- dzisiaj w buteleczce już pustki, więc nawet nie byłoby co fotografować ;)

Tutaj kolagenowy żel do higieny intymnej i zoom na pompkę, którą przełożyłam do balsamu do ciała.
Po pierwsze przypominam o glosowaniu na ulubioną paletę cieni Sleek (w pasku bocznym po prawej stronie)- być może to właśnie Twoja ulubiona paleta będzie do wygrania w kolejnym rozdaniu na moim blogu.


Parę dni temu młodsza siostra pokazała mi pewną stronę, na której można zakupić przecenione produkty. Przyznam, że znałam już wcześniej ten serwis, jednak od dawna tam nie zaglądałam i nie wiedziałam, że aż tak rozwinął on swoją ofertę. Początkowo na Złotych Wyprzedażach (bo o tym serwisie mowa) można było kupić jedynie ciuszki takich marek jak Tommy Hilfinger czy Ralph Lauren itp- które po ostrych przecenach i tak były za drogie na moją kieszeń ;)
Parę dni temu jednak okazało się, że Złote Wyprzedaże bardzo rozbudowały swoją ofertę- można tam znaleźć produkty różnych firm- od ciuszków i butów przez akcesoria kuchenne, biżuterię, zabiegi kosmetyczne aż do... KOSMETYKÓW! Tak, można tam kupić kosmetyki! Przejrzałam archiwum wyprzedaży i byłam w szoku! Ostro przecenione lakiery OPI, różne kosmetyki naturalne, olejki pielęgnacyjne, itp. Ja trafiłam na wyprzedaż produktów Wibo - dostępne były dwa zestawy kosmetyków z limitowanej edycji różanej! Można też było kupić sobie zestaw lakier do paznokci + błyszczyk za 6zł. Moim zdaniem bardzo fajne ceny. Oczywiście skusiłam się na spore zakupy- powiem Wam w sekrecie, że część zostawię dla siebie, a część oddam w dobre ręce moich czytelników ;)
W każdym razie...
Na cenach ciuszków Miss Sixty czy Tommy Hilfinger raczej się nie znam, więc ciężko mi ocenić, na ile zakup na Złotych Wyprzedażach się opłaca. Patrząc jednak na ceny kosmetyków (chociażby tych z Wibo) mogę powiedzieć, że są bardzo korzystne, ale... jest jeden minus.
Zakup się opłaca, ale przy większym zamówieniu. Dlaczego? Bo za każdą przesyłkę - niezależnie od wagi i wielkości- sklep życzy sobie 20zł. Więc gdyby ktoś chciał zamówić zestaw Wibo lakier + błyszczyk za 6zł, nie byłoby to zbyt opłacalne, bo w sumie musiałby zapłacić 26zł... Dlatego dobrze jest poinformować o promocji rodzinę i znajomych i złożyć wspólne, duże zamówienie- wtedy koszty przesyłki się rozkładają i nie wychodzi tak drogo.

Powiem Wam, że właśnie zaczęła się wyprzedaż lakierów do paznokci China Glaze :)
A tymczasem pooglądajcie to, co spowodowało u mnie głęboką depresję- jak ja mogłam przegapić wyprzedaż OPI?!
Oczywiście liczę na Wasze komentarze- znacie ten serwis? co o nim sądzicie? może macie już jakieś doświadczenie w tym temacie?
pozdrawiam!

P.S. Gdyby ktoś z Was, kto mieszka w okolicach Krakowa, miał zamiar zamawiać jakieś lakiery China Glaze przez ten serwis, to ja bardzo chętnie dołączę się do zamówienia, bo mam chrapkę na 2-3 buteleczki ;) są po 10zł, więc myślę, że całkiem fajna cena. Można też zamówić zestawy.



Dodam jeszcze tylko, że nie współpracuję z tym serwisem i ta notka jest tylko i wyłącznie moją inicjatywą mającą na celu podzielenie się z Wami moim wyprzedażowym odkryciem :)

A teraz trochę chwalenia się. Właśnie wygrałam konkurs na blogu Kosmetyczny Kuferek Burn! Jestem przeszczęśliwa :) Na obrazku poniżej nagroda. Będzie to mój pierwszy lakier magnetyczny. I nie będę już musiała podkradać Carmex'u siostrze xD Burn wiedziała, kogo nagrodzić ;)


I kolejne chwalenie się: doszła nagroda od Paauli z bloga Babska Rzecz. Dziękuję! :*

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...