Witajcie!
Jakiś czas temu otrzymałam wiadomość od Vincy z pytaniem, czy jestem zainteresowana wzięciem udziału w programie afiliacyjnym Sigma. Zgodziłam się, ponieważ jest to marka znana i ceniona na całym świecie, produkująca podobno jedne z najlepszych pędzli do makijażu.
Jakiś czas później koordynatorka projektu Annie napisała do mnie z pytaniem, czy chciałabym pokazać się w notce dedykowanej polskim blogerkom i vlogerkom kosmetycznym na blogu Sigma. Zgodziłam się z przyjemnością i w ten oto sposób wylądowałam w jednym poście z takimi sławami jak Maxineczka, Dressed in Mint, Agata Fragrance of Beauty oraz Charlotte's Wonderland. Zapraszam Was do zerknięcia na tą notkę, będzie mi bardzo miło (kliknijcie w poniższy banner, a przeniesie Was na blog Sigma do odpowiedniej notki).

Źródło zdjęcia: www.sigmabeauty.com

Pomyślałam, że przy okazji przybliżę Wam trochę ofertę Sigmy, rozwieję wątpliwości w kwestii zamawiania ich produktów, a także powiem parę słów o tych produktach, które sama posiadam. Powstanie z tego trzydniowy cykl notek - dziś pierwsza część na temat samego programu afiliacyjnego oraz mały tutorial zamówieniowy.

Na początek trochę historii...
Nie wiem, czy wiecie, że marka Sigma powstała w 2008 roku (mnie zaszokowało to, że tak szybko osiągnęli sukces!). Założona została przez mieszkające w New Brighton w Minnesocie małżeństwo- inżyniera brazylijskiego pochodzenia Rene Xaviera Filho oraz jego żonę Simone Oliveirę Xavier, zajmującą się biologią molekularną. Postanowili oni stworzyć produkty kosmetyczne, których główną zaletą byłaby przede wszystkim wysoka jakość. Trzymając w dłoni ich pędzle mogę Wam z czystym sumieniem powiedzieć, że ta idea jest nadal żywa - te pędzle są naprawdę wysokiej jakości ;)

To jedyne zdjęcie Rene i Simone, jakie udało mi się znaleźć w internecie. Niepozornie wyglądający ludzie, prawda? Nie powiedziałabym, że są założycielami marki kosmetycznej tak znanej na całym świecie ;)

Simone maluje się kosmetykami Sigma stacjonarnym sklepie Sigma (chyba jedynym obecnie) - w Mall of America w Minnesocie - najczęściej odwiedzanej galerii handlowej w Stanach.




Źródło zdjęcia: www.sigmabeauty.com


O co chodzi z Sigma Beauty Affiliate Program?

Program afiliacyjny to nic innego jak program partnerski. Wydaje się skomplikowane (zwłaszcza, jeśli przyjdzie Wam do głowy zagłębić się we wszystkie subtelności, które opisuje "Podręcznik Partnera Sigmy"), ale skomplikowane wcale nie jest. Jeśli prowadzisz bloga/vloga o tematyce kosmetycznej i Sigma uzna, że Twój blog jest fajny, możesz zostać partnerem. Co musisz zrobić?

1. Przeczytaj Regulamin dostępny TUTAJ

2. Załóż konto na Sigma Beauty (jeśli już posiadasz tam konto, pomiń ten krok)
Na stronie głównej klikasz na "My account" w prawym górnym rogu.


Następnie wybierasz opcję "New Customer" i klikasz "Continue".


Wyświetla się coś takiego:

Wpisujesz dwukrotnie swój email oraz również dwukrotnie - hasło. Zaznaczasz, czy chcesz otrzymywać na maila newsletter i klikasz Continue.

A następnie to:

Wpisujemy imię, nazwisko, ewentualnie firmę, adres, miasto, wybieramy państwo, wpisujemy województwo, kod pocztowy, numer telefonu (pamiętajcie, by dodać +48 przed numerem telefonu) i zaznaczamy, czy te dane mają być również danymi do faktury.

Kiedy wypełnisz wszystkie informacje i klikniesz "Continue", konto zostaje założone i możesz przejść do kolejnego punktu.

3. Zaloguj się na swoje konto w Sigma i postępuj według poniższych wskazówek:

Na stronie głównej Sigma w prawym górnym rogu rozwijasz zakładkę "Affiliates" i wybierasz "Join the program".

Wyświetli się strona logowania, dokładnie taka sama jak podczas zakładania konta, z tym że tym razem już nie wybieramy "New Customer", tylko logujemy się poprzez email i hasło, które sobie wybraliśmy w momencie zakładania konta.
Po zalogowaniu wyświetla się:

Wpisujesz adres swojego bloga.
TAX ID pomijasz, bo nie jesteś obywatelem USA ani nie masz stałego zezwolenia na pobyt na terenie USA - no chyba, że masz, wtedy wypełniasz ;)
Adres do wysyłki pobierany jest z danych, które wypełniało się podczas rejestracji. Można te dane zmienić klikając na "change". Jeśli jednak są ok, można kliknąć "continue", a wtedy wyświetli się...


Następnie Twoja prośba o dołączenie do programu afiliacyjnego trafia do Sigmy, gdzie jest rozpatrywana. Jeśli zostajesz przyjęty, otrzymujesz mailem informację. Możesz wtedy zalogować się na swoje konto na stronie Sigma i znajdziesz tam swój indywidualny link polecający.

Do swojego konta partnerskiego trafimy przez zakładkę "Affiliates" -> "My Account".
Tak wygląda konto w programie partnerskim Sigma. Widać tutaj, ile osób kliknęło w mój banner, ile zarobiłam (taaaa... :P). Mogę też w łatwy sposób wygenerować sobie banner do wstawienia na bloga, a poniżej mam mój indywidualny link, a także aktualny kod zniżkowy (tylko w tym tygodniu można skorzystać z rabatu 20%).


Do czego służy link z programu afiliacyjnego?
Umieszczasz go na swojej stronie/blogu/w podpisie na forum/gdzie tylko chcesz. Możesz podlinkować tym linkiem bannerek, by lepiej to wyglądało. Jeśli jakiś czytelnik kliknie w ten banner i przez Twój link polecający wejdzie na stronę Sigmy, jeśli zdecyduje się na zakup czegokolwiek, Ty dostajesz 10% prowizji od jego zakupu.

Bannery Sigma - jeden z nich możecie oglądać także w moim pasku bocznym ;)

Poza tym otrzymujesz dostęp do specjalnej podstrony dla Partnerów Sigma, gdzie możesz poczytać o nowościach w ofercie firmy, a także wziąć udział w rozdaniach dostępnych wyłącznie dla Partnerów. Otrzymujesz też kody rabatowe, które możesz udostępniać swoim czytelnikom (w tym tygodniu jest to zniżka -20% na wszystko).


4. Aby móc wypłacać swoje ewentualne zarobki, należy na adres mailowy: affiliate@sigmabeauty.com przesłać wiadomość, podając email, który jest połączony z naszym kontem PayPal, bo w ten właśnie sposób firma wypłaci nam te kolosalne sumy, jakie przez polecanie zarobimy :P

Jakie są plusy uczestniczenia w Programie Partnerskim Sigma?
+ nic nie tracimy
+ umieszczanie bannera to możliwość, a nie konieczność (chcemy, to umieszczamy, nie chcemy, to nie i nikt się z tego powodu na nas nie obrazi)
+ mamy możliwość bliższego poznania produktów marki zza 'wielkiej wody'
+ uczestniczymy w specjalnych rozdaniach, dostajemy świeże info o promocjach
+ ja zostałam do programu zaproszona przez Sigmę, po zapisaniu się otrzymałam prezent - pędzel do pudru
+ z uczestnictwa w programie można w każdej chwili zrezygnować (z tym że już bez możliwości powrotu do niego)

Nie oszukujmy się - w Polsce raczej kokosów na takim polecaniu nie zbijemy. Miło jest jednak mieć informacje o nowościach firmy, pooglądać ładne, inspirujące makijaże, pomarzyć o kosmetykach i pędzlach Sigmy ;)



Załóżmy jednak, że nie macie ochoty angażować się w partnerstwo, a jedynie chcecie kupić i wypróbować jakiś pędzel czy kosmetyk kolorowy Sigma. Przygotowałam dla Was mały tutorial, jak zamawiać produkty na Sigmabeauty.com

Pytanie nr1: Po co męczyć się z zamówieniem z USA? Nie lepiej kupić w Polsce?!
A no niekoniecznie, ponieważ pędzle i kosmetyki Sigma nie są dostępne w Polsce stacjonarnie, a online ich autoryzowanym sprzedawcą jest tylko jeden jedyny sklep: Everyday Makeup. Są tam co prawda stosunkowo wyższe ceny niż ceny na Sigmabeauty.com w przeliczeniu na złotówki. Faktem jest jednak to, że przesyłka z USA jest oczywiście dość droga (trzeba liczyć około 12-15$ zależnie od ilości zamówionych produktów), a także należy brać pod uwagę ewentualny podatek VAT oraz cło, które może nam naliczyć polski Urząd Celny. Sigma ma jednak w swoim sklepie różne korzystne promocje, poza tym przy zamówieniu powyżej 30$ dostajemy prezent (aktualnie jest to mini-rękawica do czyszczenia pędzli). Oferta na Everyday Makeup jest znacznie okrojona - znajdziemy tam jedynie podstawowe pędzle, parę zestawów i palet cieni. Dlatego jeśli chcielibyście kupić coś z Sigmy, musicie przeliczyć sobie, czy bardziej będzie Wam się opłacało zamówić z Sigma Beauty, czy z Everyday Makeup. Zawsze jeszcze możecie wybrać Allegro lub Ebay, ale tam uważajcie na podróbki- jak zwykle mogą się trafić.

Tutorialu do Everyday Makeup nie robię, tam każdy sobie poradzi ;) Ale gdybyście zdecydowali się na Sigmabeauty.com, oto, co musicie zrobić:


1. Aby kupić cokolwiek, musimy mieć konto na Sigmabeauty.com - instrukcję, jak założyć konto, przedstawiłam wyżej (w punkcie 2 tutorialu, jak zostać Partnerem Sigma), dlatego nie będę tego powtarzać.

2. Kiedy już jesteśmy zalogowani, przy wybranych produktach klikamy "add to card".


3. Kiedy skończymy wybierać produkty, klikamy na "Shopping card" -> "Checkout". Jesteśmy w "Koszyku", gdzie wyświetlają nam się te rzeczy, które sobie wybraliśmy.

W tym miejscu możecie również wpisać kod promocyjny - obecnie to SBAP20 - daje Wam 20% rabatu, ale działa tylko do końca tego tygodnia!

Wybieramy Polskę jako państwo, do którego ma zostać wysłana paczka, wpisujemy województwo i nasz kod pocztowy - dzięki temu program oblicza nam, jaki będzie koszt przesyłki.


Możemy wybrać przesyłkę ekonomiczną ("first class" - bez tracking number - numeru umożliwiającego śledzenie przesyłki, czas na dostarczenie: 13-60 dni roboczych), priorytetową ("priority" - dostępny tracking number, czas na dostarczenie: 10-28 dni roboczych) oraz super-przyspieszoną ("express" - dostępny tracking number, czas na dostarczenie: 6-21 dni roboczych). Priorytetowa oraz super-przyspieszona są bardzo drogie - ok. 40-50$ (!!!)


5. Później logujemy się do swojego konta i wypełniamy dane do faktury oraz dane do wysyłki. I przechodzimy do ważnego etapu, jakim jest wybór formy płatności. Możemy zapłacić przy pomocy karty kredytowej, jeśli taką posiadamy (wtedy wypełniamy dane płatnika i dane z karty kredytowej bezpośrednio na tej stronie, na której się znajdujemy- nie przenosi nas do żadnych innych stron z płatnościami online), lub przelewem. Dodajemy ewentualne uwagi, potwierdzamy zamówienie, klikając "Place Order" i gotowe.


6. Kiedy złożyliśmy zamówienie, pozostaje nam czekać, aż Sigma przygotuje paczkę i wyśle ją do nas (z reguły zajmuje to 2 - 3 dni robocze). W dniu wysyłki otrzymujemy od Sigmy informację na maila, że paczka została wysłana. Następnie czekamy na listonosza (do mnie przesyłki od Sigmy przychodziły jako nierejestrowane paczki dostarczane przez listonosza). Ja na paczkę oczekiwałam około 10 dni - byłam zaskoczona, że przesyłki z USA docierały tak szybko.


Co jeszcze musicie wiedzieć?

Cło i VAT
Każda paczka spoza Europy musi mieć naklejoną informację o wartości i zawartości (przy czym- jeśli kupimy pędzle za 50$, a za przesyłkę zapłacimy 10$, to wartość naszej paczki wynosi 60$!!!).
Jeśli Urząd Celny przechwyci paczkę i zażąda uiszczenia opłaty, dostaniecie list polecony, w którym polecą Wam przesłanie skanu dowodu osobistego na ich adres mailowy, a następnie listonosz przyniesie zamówioną przez Was paczkę, ale jako paczkę pobraniową. Kwotą pobrania będą ewentualne opłaty celne, VAT + być może jakieś opłaty manipulacyjne, które może Wam naliczyć Urząd Celny.

W kwestii cła - z opłat celnych zwolnione są paczki o wartości do 150 € (na stronie Ministerstwa Finansów wartości podawane są w Euro, musicie sobie kalkulatorem walut przeliczać je już indywidualnie na Dolary).
Na paczki o wartości powyżej 150 € nakłada się opłatę celną w wysokości 2,5% wartości przesyłki. Wyjątkiem są paczki z perfumami, alkoholem i tytoniem, ale to w przypadku zamówień z Sigma nas nie dotyczy.

Kwestia VATu jest już mniej fajna.
Z opłaty VAT zwolnione są paczki o wartości do 10 € (czyli niewiele...). Wyjątkiem są paczki zawierające prezent (sprzedawca musi wpisać słowo "gift" na formularzu celnym na paczce) - wtedy wartość zwalniająca od podatku VAT zwiększa się do 22 €.
Na paczki o wartości powyżej 10 lub 22 € (zależnie od tego, czy zawierają "gift" czy też nie) nakładany jest VAT w wysokości aż 23% wartości całej paczki.

Czyli:
- zamówienie z Sigma nie przekracza 10 € (lub 22 € jeśli zawiera "gift") - nie płacimy nic
- zamówienie z Sigma ma wartość >10 € ale <150 € - płacimy tylko VAT w wysokości 23% wartości paczki
- zamówienie z Sigma ma wartość powyżej 150 € - płacimy VAT w wysokości 23% wartości paczki oraz cło w wysokości 2,5% paczki

Co ważne - paczki nie zawsze trafiają do Urzędu Celnego. Moja paczka z Korei (z zawartością przekraczającą 10 € i bez "giftu" w środku) nie została objęta żadną opłatą. Na forach internetowych wiele osób wypowiada się, że sporo w kwestii VATu i cła zależy po prostu od szczęścia - jedną paczkę puszczą, drugą - o podobnej wartości i zawartości - obejmą opłatami.


Cóż, to chyba wszystko, co musicie wiedzieć, jeśli zdecydujecie się na zamówienie z Sigma Beauty.
A o tym, czy warto zamawiać, poczytacie jutro (planowane parę słów o moich trzech pędzlach z Sigmy) i pojutrze (planowana notka o czymś z sigmowej kolorówki...).
Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach lub na maila - postaram się odpowiedzieć, jeśli tylko będę mieć wystarczającą wiedzę ;)

Dajcie znać, czy znacie markę Sigma Beauty i czy mieliście kiedykolwiek styczność z ich pędzlami lub kosmetykami kolorowymi?
UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!

Witajcie Kochani!
Od kilku dni wraz z Kasią zajmującą się PRem marki DOVE omawiałam rewelacyjną moim zdaniem niespodziankę dla Was. Teraz wreszcie mogę wszystko Wam przedstawić i... zaprosić Was na konkurs, a także powiązane z nim rozdanie.


Pamiętacie, jak tydzień temu pokazywałam Wam filmik z najnowszej kampanii Dove? Dla zapominalskich:


Czy Wam też zdarza się uciekać przed kamerą lub obiektywem aparatu?
Według badań Dove, aż 77% kobiet nie lubi, kiedy robi im się zdjęcia- są skrępowane, ponieważ obawiają się, że źle wyjdą na zdjęciu, mają kompleksy - po prostu nie czują się piękne.


Przyznaję - ja też nie przepadam za tym, kiedy ktoś namierza mnie obiektywem aparatu. Kamery wręcz nienawidzę (nigdy nie obejrzałam mojego studniówkowego filmiku, zaraz po otrzymaniu go na płytce CD porysowałam ją nożyczkami, by nigdy nie oglądać siebie na filmie...). Kiedyś jednak było inaczej - jako dziecko bardzo chętnie pozowałam do zdjęć.




KONKURS "NIEŚMIAŁA KAMERA DOVE"
W związku z nową kampanią Dove mam dla Was zadanie - pokażcie mi, że Wy nie wstydzicie się zdjęć! Pokażcie, że obiektyw wcale Was nie onieśmiela.
Co dokładnie musisz zrobić?
Napisz własnoręcznie lub wydrukuj na kartce hasło kampanii Dove: "BĄDŹ PIĘKNA, BĄDŹ SOBĄ" - weź tą kartkę w dłoń i do dzieła! Zrób sobie wystrzałową, zabawną sesję.
Zdjęcie z takiej sesji przyślij na adres mailowy: dovepolska+xkeylimex@gmail.com
W treści maila napisz odpowiedź na pytanie: "Czy zgadzasz się z opinią, że jesteśmy piękne, kiedy jesteśmy sobą?" (swoje zdanie uzasadnij)
Pamiętajcie - im bardziej pomysłowe, szalone odpowiedzi i zdjęcia, tym lepiej!

Konkurs trwa od 22 lipca do 5 sierpnia 2013 roku.

Jest o co powalczyć. Nagrodą w konkursie jest... zestaw kosmetyków Dove + aparat cyfrowy Samsung WB30F, dzięki któremu będziecie mogły uwieczniać na zdjęciach piękno Waszych bliskich, otaczającego Was świata, a także (a może przede wszystkim) Wasze własne piękno :)


Przed udziałem w konkursie koniecznie przeczytajcie regulamin, który dostępny jest w zakładce konkursowej pod nagłówkiem bloga (lub po kliknięciu DOKŁADNIE TUTAJ).
W razie, gdyby pojawiły się jakieś pytania, piszcie w komentarzach, a ja będę starała się odpowiadać na nie najszybciej, jak tylko będę mogła :)




ROZDANIE
Dla mniej odważnych (a także dla tych z Was, które z odwagą nie mają problemu, ale chciałyby zapewnić sobie dodatkową szansę na nagrodę) razem z Kasią przygotowałyśmy również ROZDANIE, którego celem jest promowanie konkursu "Nieśmiała kamera Dove".
Jego zasady są proste:
- trwa dokładnie w tym samym czasie co konkurs, czyli od 22 lipca do 5 sierpnia 2013
- każdy może wziąć w nim udział, niezależnie od tego, czy obserwuje, lajkuje, itp.
- zadanie jest proste - udostępnij informację o konkursie "Nieśmiała kamera Dove" w dowolnej formie, wykorzystując banner konkursowy (poniżej) i link do tej notki. Możesz to uczynić na facebooku, twitterze, w pasku bocznym swojego bloga, w notce, w zakładce, gdzie chcesz, byleby było to miejsce w sieci dostępne publicznie.
- za każde udostępnienie masz 1 los - im więcej razy udostępniasz, tym więcej losów dostajesz, a im więcej losów, tym większa szansa na wygranie
- no właśnie... co jest do wygrania? ZESTAW KOSMETYKÓW DOVE (taki sam, jak w konkursie)
- regulamin tego rozdania również znajdziesz w zakładce "Regulamin" pod nagłówkiem bloga, lub klikając bezpośrednio TUTAJ
- zwycięzca zostanie wylosowany

Linki do Waszych udostępnień zostawiajcie w komentarzach pod tym postem.



Ufff, to chyba wszystko, o czym powinnam Wam była napisać.
Błaaaagam, czytajcie ze zrozumieniem, poświęćcie chwilę na przeczytanie Regulaminów i będzie dobrze ;]

No i najważniejsze: bawcie się dobrze przy tworzeniu konkursowych prac! :)



Konkurs jest promowany przez portale:







UWAGA!!!
Komentarze do tego posta zostały ukryte, by adresy mailowe Uczestników konkursu nie zostały wykorzystane przez rozsyłaczy spamu!!!
Witajcie Kochani!
Mój weekend nie zaczął się najlepiej - miałam w sobotę bawić się na Igraszkach Kosmetycznych w Warszawie, tymczasem przymusowo wylądowałam w łóżku. Totalne przepracowanie dało mi się we znaki, dlatego z bólem serca musiałam wyjazd odwołać :(

Dziś mam dla Was recenzję kremu do rąk, który ratował moje przesuszone po pracy łapki. Przyniósł mi też ulgę, kiedy zaatakowała mnie egzema wywołana silnymi środkami myjącymi (pisałam Wam o tym w TEJ notce). Tym kosmetycznym cudem jest Hipoalergiczny balsam do rąk PAT&RUB.


Jakiś czas temu recenzowałam Rewitalizujący balsam do rąk P&R (tą recenzję możecie znaleźć TUTAJ), jednak pomyślałam, że Hipoalergicznemu też należy się parę słów, ponieważ jednak jest odrobinę inny.

Opakowanie: standardowe w przypadku produktów PAT&RUB- pompka air-less. Bardzo wygodne, praktyczne i higieniczne. Pozwala dozować odpowiednią ilość kosmetyku, nie zacina się. W etykiecie jest przerwa, która umożliwia kontrolowanie zużycia.




Stosowanie:
+ Konsystencja - niezbyt gęsta, ale nie lejąca. Rozprowadza się idealnie, nie bieli.
+/- Wchłanianie - kiedy zaczęłam go stosować, jeszcze nie miałam drugiej pracy, moje dłonie były w dobrym stanie i kremowałam je jedynie profilaktycznie. Wtedy balsam wchłaniał się tak sobie- wnikał w skórę, ale potrzeba było ok. 5 minut, by zniknął tłustawy film. Kiedy jednak zaczęłam pracę i moje dłonie stały się mocno przesuszone, balsam wchłaniał się momentalnie, skóra wprost go piła. Na dłoniach nie pozostawał żaden film, były może jedynie takie odrobinę... lepkie, jakby od soku owocowego, ale uczucie to znikało po paru minutach.


+ Zapach - spodziewałam się, że seria hipoalergiczna nie będzie pachnieć zbyt ładnie, bo tak jest z większością kosmetyków hipoalergicznych. Miło się zdziwiłam, kiedy pierwszy raz użyłam balsamu - pachniał i to bardzo przyjemnie! Zapach jest delikatny, nie tak intensywny jak w przypadku balsamu rewitalizującego. Wyczuwam w nim woń ogórkowych perfum, które były modne kilkanaście lat temu, a także czegoś... męskiego. Dlatego ten balsam może z powodzeniem służyć zarówno paniom, jak i panom.
+ Wydajność - bez zarzutu, wystarczy niewielka ilość kremu, by pokryć całe dłonie.
+ Krem nie podrażnił, a wręcz koił podrażnienia. Kiedy dopadła mnie egzema, nie pomógł zapisany przez lekarkę Hydrokortyzon. PAT&RUB sobie poradził. Krem intensywnie nawilżył dłonie i ukoił spękane, podrażnione miejsca.


Efekty:
Krem z założenia przeznaczony jest dla osób posiadających bardzo suchą i bardzo wrażliwą skórę dłoni. Przekonałam się, że świetnie sobie radzi z przesuszeniem i podrażnieniami. Kiedy skóra moich dłoni była w naprawdę złym stanie, ten balsam działał jak opatrunek, od razu przynosił ulgę i natychmiastowo nawilżał, wygładzał skórę. Wydawało mi się, że był nieco bardziej treściwy w swojej konsystencji i intensywniejszy w działaniu niż wersja rewitalizująca.


Skład: w 99,5% naturalny. Zero parafiny, oleju mineralnego, silikonów, glikolu propylenowego i PEGów. Mam tylko jedno zastrzeżenie- na stronie internetowej producenta skład jest nieco inny niż ten na opakowaniu kosmetyku (poniżej podaję Wam skład z opakowania).

INCI: Aqua, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Water, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Glycerin, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Olive (Olea Europaea) Oil (and) Hydrogenated Vegetable Oil, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Sodium Dehydroacetate, D-Panthenol, Allantoin, Parfum.



Dostępność: perfumerie Sephora, internetowy sklep PAT&RUB
Cena: 39 zł za 100ml (polecam polować na promocje i wykorzystywać kody rabatowe! Teraz działa np. kod EKORODZICE, który daje 15% zniżki do końca sierpnia)

Ocena: 6-/6 (Kolejny idealny balsam z P&R. W pełni zaspokaja potrzeby skóry moich dłoni, świetnie je ratuje, kiedy są w złym stanie. Małym minusem jest jedynie cena, jednak z doświadczenia wiem, że kosmetyki P&R można kupić o wiele taniej, jeśli trafi się na dobrą promocję).


Kosmetyk otrzymałam do testów na spotkaniu blogerek, jednak fakt otrzymania go za darmo nie wpłynął na moją recenzję.

P.S. Rozdanie PAT&RUBowych kosmetyków zakończyło się (co prawda próbowałam ustawić, by trwało do końca dzisiejszego dnia, ale popełniłam błąd we wpisywaniu daty i dlatego niestety jeśli odkładaliście zgłoszenie na ostatnią chwilę, jest już za późno :(
Nagroda leci do EMI WŁODARCZYK, gratuluję i już piszę do Ciebie maila :)


Paczuszek ciąg dalszy - dziś po przyjściu do pracy zastałam na moim biurku lipcowe pudełeczko ShinyBox. Jesteście ciekawi, co zawierało?
Ja byłam bardzo mocno zaciekawiona, ponieważ na fanpage ShinyBox chwaliło się, że w lipcowej edycji pudełeczka znajdziemy aż 8 kosmetyków.

Tak prezentuje się w całości zawartość mojego boxa.


Przepiękny ten motyw!

ShinyBox wykorzystał jedno z moich ukochanych połączeń kolorystycznych - limonkową zieleń i intensywny róż.


Rzeczywiście mamy tu aż 8 kosmetyków, z czego 4 pełnowymiarowe.
 Przyjrzyjmy się bliżej zawartości:

Uriage Woda termalna 50ml
Bardzo ucieszyłam się z tej wody termalnej, bo właśnie planowałam zakup jakiejś na wyjazd wakacyjny. W ubiegłym roku do Włoch zabrałam Avene i to był genialny pomysł, bo woda sprawdzała się zarówno jako tonik jak i do odświeżania w trakcie dnia (choć akurat wtedy we Włoszech pogoda nie była zbyt upalna :P).

Uriage Aquaprecis Krem intensywnie nawilżający 15ml
Marka Uriage jest dla mnie nowością, więc chętnie wypróbuję ten krem- może okaże się hitem? Zapowiada się ciekawie- jest lekki, pięknie, delikatnie pachnie.

L'Occitane Mleczko do ciała Werbena 75ml
Nie sądzę, bym kiedykolwiek skusiła się na zakup pełnowymiarowego opakowania takiego mleczka (cena skutecznie mnie zniechęca), ale wypróbować zawsze fajnie. Sprawdzę, jak zareaguje na niego moja skóra. Bo to, że nos reaguje bardzo pozytywnie, to chyba oczywiste - zapach werbeny na lato... mmmmmm... :)

L'Occitane Żel pod prysznic Werbena 75ml
Pamiętam, że miałam taką miniaturkę rok temu w GlossyBoxie. Zabrałam ją na wakacje do Włoch i teraz ten zapach kojarzy mi się z cudownymi chwilami tam spędzonymi. Z przyjemnością przeniosę się myślami do włoskiej łazienki, do chwil, w których spłukiwałam z siebie morską wodę lub przygotowywałam się na zwiedzanie Rzymu.

Grashka Baza pod cienie i do ust 1,2ml produkt pełnowymiarowy
Przy okazji recenzji bazy Lumene wspominałam, że nie przekonują mnie już bazy w słoiczkach. Ta jednak ma ciekawą formę opakowania - jak cień do powiek. Konsystencja wydaje się standardowa, więc podejrzewam, że jej działanie na powiekach też jakoś szczególnie mnie nie zaskoczy. Ciekawa jestem tylko jej działania na usta.

Grashka Perłowy cień do powiek 2g produkt pełnowymiarowy
Czekoladowy brąz może nie jest tym kolorem, który w stu procentach by mnie zadowolił, ale też nie będę na niego narzekać. Przyda się do zaznaczania załamania powieki w delikatnych, beżowo-brązowych makijażach. Ładnie się mieni.

Wibo Extreme Nails Lakier do paznokci nr2
Wibo Cień do powiek z jedwabiem

produkty pełnowymiarowe
Lakier jest przepiękny! Trafił mi się kolor idealny na lato, cudownie koralowy, połyskujący w słońcu różowo-czerwonym delikatnym shimerem. Niestety jednak kolory cieni są zupełnie nie w moim stylu. Nie sądzę, bym była w stanie je wypróbować w inny sposób niż tylko robiąc swatche na dłoni, bo po prostu nie widzę siebie w makijażu w takich kolorach.


Dodatkowo wśród osób, które zamówiły ShinyBoxa od 04.07 do dnia pierwszej wysyłki, rozlosowany był dodatkowy, dziewiąty kosmetyk, którym było mydełko Werbena od L'Occitane.

Co sądzę?
Pierwsze wrażenia odnośnie lipcowego pudełka są pozytywne. Zobaczymy jednak, jak kosmetyki będą się sprawdzać. Z większości kosmetyków jestem zadowolona - jedynie cień Wibo mi nie pasuje.
Czytałam jednak na facebookowym profilu ShinyBox'a, że ludzie nie są zadowoleni z doboru dla nich kolorówki. Dziewczyny, które miały w Profilu Piękności zaznaczone, że lubią delikatny makijaż, dostały ciemne cienie i lakiery, natomiast dziewczyny, które wybrały ekstrawagancki makijaż, dostały jasne, delikatne kolory cieni i lakierów. Dlatego powiem tak- ja jestem zadowolona, jednak ekipa Shiny powinna następnym razem lepiej wczytać się w Profil Piękności, jeśli w pudełku ma być aż tyle kolorówki.

Jakie jest Wasze zdanie na temat zawartości lipcowego ShinyBoxa?
Zamówiłyście to pudełeczko?
Witajcie!

Dziś jestem totalnie styrana, miałam bardzo ciężki dzień w pracy. Pracuję na 120% moich możliwości, bo sytuacja tego wymaga, niestety potem wracam do domu z energią poniżej zera. Co najgorsze (albo i najlepsze, patrząc z perspektywy finansów) praca zapowiada się aż do końca sierpnia. Z tym że nie wiem, jak ją połączę na tak długi czas z drugą pracą i jeszcze z koniecznością napisania około 50 stron pracy magisterskiej...

W każdym razie dzisiejszy dzień zaliczyć mogę do bardzo udanych. A to za sprawą paczuchy, którą znalazłam na moim biurku po przyjściu do domu. Od razu domyśliłam się, co w niej siedzi ;)

Kilka dni temu napisał do mnie Pan Piotr z firmy Monoi Tiara z propozycją współpracy. Monoi Tiara jest dystrybutorem takich marek kosmetycznych jak Bio Logical, Go&Home, #SPORTis czy Like Oranges (sprzedawanych w takich sklepach jak na przykład Cedrynek, Biolander czy Archipelag Piękna). Sami również prowadzą sklep internetowy oraz stacjonarny w Cieszynie. W ich ofercie dostępne są same naturalne, organiczne cuda.


Zgodziłam się na współpracę, gdyż uwielbiam kosmetyki naturalne, poza tym z przyjemnością będę promować na swoim blogu sklep oferujący klientom tak fajny asortyment.
Ujęło mnie również to, że proponując mi współpracę, Pan Piotr poświęcił czas i energię na zapoznanie się z moimi kosmetycznymi potrzebami i preferencjami - to się chwali!

W paczuszce od Monoi Tiara znalazłam My Morning Detox Bio Logical - czyli lekki krem na dzień z serii delikatnej do cery normalnej i mieszanej.





Jego zadaniem będzie nawilżenie, wygładzenie, zmatowienie i detoksykacja skóry, a także ochrona przed zanieczyszczeniami z miejskiego, okropnego powietrza ;)


Jesteście ciekawi, jak sprawdzi się to organiczne cudo?
Przyznam, że ja bardzo :)
Jutro zaczynam testy, za jakiś czas napiszę parę słów o tym kosmetyku.











Pozdrawiam! :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...