W jak Witamina C, W jak WTF?!

101 Komentarzy
Dziś przedstawię Wam mini-recenzję kremu ze złotą witaminą C od firmy Clarena. Dlaczego mini-recenzja,
choć mam pełnowymiarowe opakowanie? Krem stosowałam jedynie dwa tygodnie i nie jestem w stanie kontynuować testów. Czemu? Dowiecie się, czytając dzisiejszą notkę.


Clarena Golden C Cream to krem przeznaczony właściwie dla każdego rodzaju skóry- szczególnie tej szarej, zmęczonej, z oznakami starzenia i przebarwieniami. Producent obiecuje, że możemy się po tym kosmetyku spodziewać nawilżenia, ujędrnienia, wzmocnienia naczyń włosowatych, rozjaśnienia przebarwień, regeneracji, wygładzenia zmarszczek, rozświetlenia. Krem ma filtry UV.

Poprzeczka ustawiona wysoko. Ile z tych obietnic się sprawdza?


Opakowanie: krem zamknięty jest w ciężkim, szklanym słoiczku, a słoik w dość sporym kartoniku. W opakowaniu znajdziemy też szpatułkę (co się bardzo chwali!) i ulotkę. Słoik pod wieczkiem przykryty jest folią, a dodatkowo zafoliowany jest też cały kartonik, więc mamy pewność, że nikt przed nami w kremie nie grzebał.


Użytkowanie:
+ Konsystencja - krem sprawia wrażenie bardzo zwartego i ciężkiego- nabierany szpatułką nie spływa. Jednak rozsmarowany na skórze staje się lekki- bardzo przyjemnie się rozciera, błyskawicznie wchłania.
+/- Zapach - krem pachnie bardzo przyjemnie, zapach jest lekki, ale niestety dość intensywny, a ja osobiście nie przepadam za silnie pachnącymi kosmetykami do twarzy.
+ Wydajność - na podstawie 2 tygodni stosowania mogę powiedzieć, że dość dobra.


Efekty:
+ Wchłanianie - krem wchłania się w ciągu kilku sekund do matu.
+/- Nawilżanie - hm, jakieś tam nawilżanie jest- może nie bardzo dogłębne i intensywne, ale coś tam daje. Oczywiście dla posiadaczek cery suchej będzie zbyt lekki, ale dla mnie w tym zakresie dawał radę.
- Ujędrnienie - po zastosowaniu kremu rzeczywiście czuć, że skóra nam się napina. Jest to jednak uczucie ściągnięcia w niezbyt korzystnym tego słowa znaczeniu- skóra jest po prostu naciągnięta, ale efekt ten mija po chwili, gdy nasza cera zaczyna powoli wytwarzać sebum i samoistnie uwalniać się w ten sposób z tego napięcia.
- Rozświetlanie - niestety efekt rozświetlania opiera się tu tylko o mikę, zawartą w kremie. Mi osobiście takie rozświetlanie nie odpowiada- nie lubię błyszczących drobinek na twarzy. Co prawda przykrywam je podkładem, ale i tak są widoczne. Gdybym chciała się świecić, użyłabym rozświetlacza na odpowiednie partie twarzy. Krem ma pielęgnować, a nie bawić się w bycie kosmetykiem pseudo-kolorowym.
+ Baza pod makijaż - krem spisuje się po prostu perfekcyjnie jako baza pod makijaż. Wygładza skórę, tworząc na niej taką aksamitną warstewkę. Dzięki temu podkład rozprowadza się bez trudności i dłużej trzyma na cerze.
- ZAPYCHANIE - to właśnie jest powód, dla którego nie mogę nadal stosować tego kremu. Po prostu okropnie mnie zapycha! Na brodzie, na linii żuchwy i na szyi tworzą się bardzo bolesne ropne krosty, na całej twarzy przybywa podskórnych gulek i czarnych wągrów. Cała cera zrobiła mi się jakaś taka pokryta bruzdami i zaczerwienieniami. Jestem w 100% pewna, że to jego sprawka, bo w międzyczasie nie stosowałam nic, co mogłoby mnie zapychać.
+ Krem nie wywołał podrażnień.

Przy totalnym braku słońca ciężko uchwycić błyszczące drobinki, ale mam nadzieję, że widzicie na tym zdjęciu, jak błyszczą mi się paluchy po aplikacji tego kremu na twarz.

Skład: duży plus za brak parabenów. W składzie mamy substancje chroniące przed promieniowaniem UVA i UVB oraz takie specjały jak... złoto. Co mogło spowodować u mnie zapychanie? Podejrzewam, że jest to sprawka izoparafiny. Mógł to też być cetearyl alcohol, który jest dość silnie komedogenny, jednak ta substancja jest też np. w kremie Bandi EcoSkin Care, a ten krem mnie nie zapycha...

INCI: Aqua, Glycerin, Caprylic/Capric Trigliceride, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Polysorbate-80, Hydrogenated Lecithin, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Ascorbic Acid, Octocrylene, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Mica, Titanium Dioxide, Hydrolyzed Silk, Gold, Polyacrylamide, C13-14 Isoparaffin, Laureth-7, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Hydroxymethylpentyl 3-Cyclohexene Carbaldehyde, Citronellol, Eugenol, Geraniol, Hydroxycitronellal, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Cl 19140.


Dostępność:
- stacjonarnie - w salonach kosmetycznych (lista do sprawdzenia TUTAJ) oraz w Centrach Sprzedażowych Clarena w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu

Cena: 108 zł za 50ml

Fajny pomysł - na opakowaniu dodany kod do zeskanowania smartphonem.

Ocena: 2/6 (Jako baza pod makijaż jest dobry. Jednak jako krem mający za zadanie przede wszystkim pielęgnowanie cery, spisał się tak sobie. Fajnie, że się szybko wchłania, że ładnie pachnie, że skóra jest po nim gładka. Ogromnym minusem jest jednak zapychanie, którego nie mogę mu wybaczyć, tym bardziej biorąc po uwagę dość wysoką cenę. Minus też za te okropne błyszczące drobinki i uczucie napięcia skóry po aplikacji.)

Ulotka

Ulotka






Krem otrzymuje w spadku moja mama.
Cóż, jak widać moje obawy co do izoparafiny okazały się słuszne- moja skóra po prostu nie lubi się z wszelkimi odmianami oleju mineralnego.



Kosmetyk otrzymałam podczas spotkania krakowskich blogerek urodowych.
Uprzejmie dziękuję firmie Clarena za przekazanie kosmetyku do testów. 
Jednocześnie podkreślam, że fakt otrzymania kosmetyku za darmo nie wpłynął na moją opinię.




Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...