Tuszowa bitwa czyli recenzja porównawcza maskar (odcinek 3)

97 Komentarzy
 Ufffff, dzisiejszy dzień zaliczam do ciężkich, ale bardzo udanych.
Dziękuję Jamapi, Kasience23, Klaudii - Kubekczekolady, Tanice oraz Oliwii za wczorajsze wirtualne przytulanie na Facebooku - Wasze wsparcie bardzo mi pomogło i przyniosło dziś szczęście :)

Ubogo u mnie z recenzjami kosmetyków kolorowych - a to pewnie dlatego, że mam spory problem z oceną niektórych gagatków. A poza tym używam prawie codziennie czegoś innego, więc wyrobienie sobie opinii zajmuje więcej czasu.
Dziś jednak postanowiłam użyć wirtualnego respiratora i przywrócić do życia serię postów, która pojawiła się na łamach Keep calm... w marcu 2012 - "Tuszowa bitwa".
W dzisiejszym poście walczyć będą aż trzy tubki z trzech różnych półek cenowych:
- Yves Rocher Sexy Pulp
- Clinique High Impact (miniatura)
- Celia Woman wydłużająca
Jedziemy z koksem!

porównanie szczoteczek

 Zaczynamy od wyższej półki cenowej - Clinique High Impact.


Ogólnie: używam miniaturki, którą jakiś czas temu można było dostać w perfumeriach Douglas. Zawiera 3,5ml, czyli prawie połowę pełnowymiarowego opakowania (pełnowymiarowe ma 8ml). Opakowanie miniaturki jest bardzo eleganckie i wygodne, nie niszczy się w kosmetyczce. Szczoteczka jest średniej wielkości, wąska, tradycyjna (czyli nie silikonowa). Włosie ułożone jest w równym rzędzie, spiralnie oplatającym szczoteczkę (jak to finezyjnie brzmi :P).


Obietnice producenta: Jest to maskara z gatunku tych "wszystkorobiących" - podnosi, podkręca, wydłuża, pogrubia, rozdziela, pielęgnuje rzęsy, nadaje wyrazistego koloru (brakuje jeszcze tylko, żeby obiad za nas robiła). Szczoteczka podobno wykonana jest z włókien pustych w środku, co ma zapewniać idealną aplikację.

Moja opinia: Tusz daje na moich rzęsach bardzo subtelny efekt- delikatnie wydłuża rzęsy i unosi je, ale nie nadaje objętości. Na rzęsach nie zostawia grudek ani pajęczych łapek, nie skleja ich. Ma ładny, intensywnie czarny kolor. Jest trwały - przetestowałam go w różnych warunkach atmosferycznych i za każdym razem trzymał się świetnie. Nie kruszy się w ciągu dnia. Nie podrażnia oczu. Nakłada się bardzo przyjemnie - szczoteczka jest wygodna, nabiera odpowiednią ilość tuszu i równomiernie rozprowadza go na rzęsach. Zmywa się bezproblemowo.

Bez tuszu / Z tuszem

Dostępność: drogerie stacjonarne (np. Douglas), drogerie internetowe
Cena: 90 zł za 8ml

Ocena: 3/6 (Jest to dobry tusz, jednak nie spełnia wszystkich wygórowanych obietnic producenta. Nadaje się na codzień- na większe wyjścia efekt jest zbyt słaby- nawet na moich naturalnie długich i gęstych rzęsach. Pomimo tego, że dobrze się nakłada, jest trwały, ładnie wygląda na rzęsach, uważam, że nie jest wart swojej ceny.)




Przechodzimy na średnią półkę cenową - Yves Rocher Sexy Pulp


Ogólnie: tusz kupiłam po zużyciu glossyboxowej miniaturki. Pełnowymiarowe opakowanie jest estetyczne, ale niestety tylko na początku- z czasem opakowanie rysuje się, napisy mocno się ścierają. Szczoteczka jest tradycyjna, włosie ułożone jest w nie do końca regularnych rzędach, przycięte w kształt klepsydry.


Obietnice producenta: Sexy Pulp jest z założenia tuszem "ekstremalnie pogrubiającym".

Moja opinia: Tusz rzeczywiście pogrubia rzęsy, daje wrażenie, jakby rzęs było dwa razy więcej niż w rzeczywistości. Poza tym wydłuża i podkręca rzęsy, nie skleja ich. Przy nieumiejętnym nakładaniu może zostawiać grudki, ale z reguły udaje mi się tego uniknąć ;) Nie rozmazuje się, nie kruszy, ale po całym dniu noszenia czuję go na oku- ciężko mi to opisać- nie jest to ból, pieczenie czy swędzenie, po prostu czuję, że chcę już zmyć makijaż. Nie podrażnia mnie, zmywa się bezproblemowo. Nakłada się bardzo dobrze - szczoteczka w kształcie klepsydry idealnie sprawdza się przy moich rzęsach. Trzeba jednak uważać, bo zawsze na czubku szczoteczki zostaje za dużo tuszu (co też widać na zdjęciu powyżej).

bez tuszu / z tuszem

(to zdjęcie słabo oddaje efekt tuszu)

Dostępność: stacjonarne sklepy Yves Rocher oraz ich sklep internetowy
Cena: 49 zł za 9ml (ja kupiłam na promocji za ok. 30zł)

Ocena: 5/6 (Bardzo polubiłam ten tusz! Daje piękny efekt, jest trwały, nie kruszy się i nie rozmazuje. Do ideału mu niedaleko!)




I na koniec tusz z niższej półki cenowej - Celia Woman w wersji wydłużającej


Ogólnie: opakowanie jest estetyczne, ale bardzo niewiele na nim informacji. Trzymam go w kosmetyczce już przez miesiąc i jak na razie trzyma się super - napisy nie starły się, powierzchnia nie jest porysowana. Szczoteczka jest średniej wielkości, tradycyjna. Włoski ułożone są w kępkach.


Obietnice producenta: Maskara ma "imponująco wydłużać" rzęsy, bez ich sklejania, zostawiania grudek i bez rozmazywania.

Moja opinia: efekt na rzęsach jest bardzo delikatny- nawet na moich naturalnie długich i gęstych rzęsach niewiele widać... Tusz jedynie trochę wydłuża rzęsy, nie pogrubia ich. Bardzo niewygodnie używa mi się tej szczoteczki- przez takie "kępkowe" ułożenie włosków, mam wrażenie, że nie wchodzą one pomiędzy moje rzęsy i przez to zostawiają za dużo tuszu i sklejają rzęsy. Myślę, że efekt mógłby być lepszy, gdyby producent zastosował inny rodzaj szczoteczki. Na plus należy zaliczyć fakt, że tusz się nie rozmazuje, ale niestety kruszy się już po kilku godzinach od nałożenia- na "krótkie dystanse" jest ok, jednak na całodzienny makijaż niestety się nie nadaje. Ze względu na to trochę podrażnia moje oczy, bo ciągle grzebię w nich paluchami, starając się wydobyć przeszkadzające mi drobinki pokruszonego tuszu. Przynajmniej z jego zmywaniem nie ma problemów.


Widzicie, jak skleił rzęs na końcach? :(

Dostępność: małe drogerie (lista dostępna tutaj: http://celia.pl/dystrybucja )
Cena: 17 zł za 12ml

Ocena: 2+/6 (Nie ma tragedii, ale cóż... po prostu nie polubiłam się z tym tuszem. Jest niedrogi i trwały, ale na tym kończą się jego zalety- daje zbyt delikatny efekt, skleja rzęsy, obsypuje się.)





Tą bitwę bezsprzecznie wygrywa Yves Rocher Sexy Pulp. Do niedawna nie ufałam kolorowym kosmetykom z tej firmy- jak widać, zupełnie niesłusznie.

Jak jest u Was z tuszowymi ulubieńcami? Macie swojego faworyta czy może wciąż poszukujecie ideału? Co polecacie?


Na koniec tradycyjnie przypominam o trwającym rozdaniu. Do wygrania zestaw lakierów O.P.I., paleta cieni Mary Kay oraz kosmetyczna niespodzianka. Kliknij w banner, a przeniesie Cię do odpowiedniej notki:




Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...