Potwór z bagien - błotko prosto z Krymu

18 Komentarzy
Jakiś czas temu otrzymałam od firmy MudSpa próbkę tajemniczego krymskiego błota wulkanicznego. Zgodziłam się na współpracę, ponieważ bardzo zaciekawił mnie ten kosmetyk- opisywany jest jako unikatowy i uniwersalny. Producent zapewnia, że błoto rozwiązuje prawie wszelkie możliwe problemy skóry: nawilża, przywraca odpowiednie pH, reguluje wydzielanie sebum, oczyszcza, likwiduje trądzik, zamyka rozszerzone pory, powstrzymuje proces starzenia się skóry, ujędrnia, zmniejsza blizny i przebarwienia, koi podrażnienia spowodowane poparzeniem czy odmrożeniem, zwalcza rozstępy, leczy zapalenie tkanki podskórnej, drenuje, likwiduje cellulit, poprawia krążenie w skórze, zwalcza łupież, zapobiega łysieniu, regeneruje cebulki włosowe, łagodzi objawy łuszczycy, rozluźnia mięśnie po wysiłku....
Uffff, w sumie 20 różnych właściwości!!!
Czy jeden kosmetyk może być aż tak uniwersalny i skuteczny?
Trudno mi było w to uwierzyć, dlatego postanowiłam sprawdzić działanie tego kosmetycznego cudu na własnej skórze.



Zacznę od tego, że od MudSpa otrzymałam próbkę kosmetyku - trudno mi nawet ocenić, ile mililitrów błotka znajdowało się w opakowaniu. Pomimo sporej wydajności kosmetyku (dobrze rozprowadza się na skórze, więc nie trzeba nakładać grubej warstwy) wystarczyło na niecałe 3 aplikacje na twarz (2 pełne i 1 aplikacja wyłącznie na brodę i policzki).

Jak widzicie- próbka jest niewielka- nieco mniejsza niż opakowanie czyścika Lush.

Moim zdaniem to zdecydowanie za mało, by ocenić skuteczność działania tego kosmetyku! Musimy brać pod uwagę, że jest to kosmetyk w pełni naturalny, a więc prawdopodobnie wymagający długotrwałego, systematycznego stosowania. Ciężko oczekiwać, że po dwóch czy trzech aplikacjach nagle znikną nam blizny albo z dnia na dzień będziemy wyglądać 10 lat młodziej.
Ja stosowałam błotko wyłącznie na twarz- ze względu na małą ilość nie mogłam ani raz wypróbować jego działania na skórze ud, brzucha i pośladków czy podobno zbawiennego działania na skórę głowy.

Jak widać- opakowanie nie było w pełni wypełnione kosmetykiem.

Właściwości
- Aplikacja - błotko trzeba najpierw podgrzać do odpowiedniej temperatury (38-44 stopni), wymieszać do uzyskania jednolitej konsystencji, nałożyć, a następnie odczekać 20-25 minut i zmyć. Potem nałożyć krem. Samo przygotowanie do aplikacji jest dość skomplikowane.
+ Konsystencja -nie za gęsta, nie spływa, dobrze rozprowadza się na skórze. Zawiera nierozpuszczalne drobinki, którymi można wykonać delikatny peeling podczas spłukiwania.
+/- Zapach - typowo błotny, niekoniecznie przyjemny, ale na tyle subtelny, że nie przeszkadza w aplikacji i  nie odrzuca od kosmetyku.
+ Wydajność - raczej na plus, bo błotko dobrze się rozprowadza, ale nie jestem w stanie powiedzieć Wam, na ile wystarcza całe opakowanie, z tej prostej przyczyny, że miałam jedynie próbkę o niewiadomej ilości.



Efekty:

APLIKACJA 1
Nałożyłam błotko na twarz na 25 minut.
Efektów brak - po zmyciu nie zauważyłam żadnej różnicy - trądzik był nadal bardzo zaogniony. Jedynie pory trochę się zmniejszyły.

APLIKACJA 2
O wypróbowanie błotka poprosiłam moją młodszą siostrę, która ma trądzik młodzieńczy, jednak o wiele mniej zaognione stadium niż w przypadku mojego trądziku.
Efekt: cera odświeżona, trochę lepiej oczyszczona, wypryski mniej zaczerwienione. Nie jest to jednak jakiś spektakularny efekt, porównywalny raczej do średniej jakości maseczki oczyszczającej.

APLIKACJA 3
Nałożyłam błotko na brodę, policzki i linię żuchwy, pozostawiłam na całą noc.
Efekt: pory ściągnięte, wypryski wyraźnie mniej zaczerwienione. Niestety efekt ten nie utrzymał się długo- na koniec dnia skóra wróciła do poprzedniego stanu.

Krymski potwór błotny to ja ;P
W trakcie aplikacji błotko wysycha.

WNIOSKI:
Czy ten kosmetyk jest skuteczny?
Nie mam bladego pojęcia.
Opisałam Wam szczerze jego właściwości, ale efektów działania oceniać nie mogę.
To tak, jakby ktoś dał Wam 3 saszetki herbatki na odchudzanie i prosił o opinię, czy herbatka rzeczywiście wspomaga odchudzanie. Możecie opisać smak, zapach tej herbatki, łatwość parzenia, ale nie opiszecie efektów, bo to jest coś, co trzeba stosować przez dłuższy czas, systematycznie, by móc zobaczyć efekty.

A tu możecie zobaczyć dowody zdjęciowe, które powstały przed i po aplikacji błotka na 25 minut:

Przed aplikacją / Po aplikacji

Jak widać- różnicy nie ma...

Przed aplikacją / Po aplikacji

Jeśli powiększycie ten obrazek, zobaczycie, że po aplikacji na moim nosie pojawiły się czarne kropeczki- jakby wągry. To jednak nie są zaskórniki, a jedynie błotko, które nawchodziło w pory...

Przed aplikacją / Po aplikacji

Również nie widać większej różnicy.


Kochani, piszcie co u Was!
Ja nadal zmagam się z sesją, zaliczeniami i innymi uczelnianymi okropieństwami... Ale w najbliższym czasie postaram się częściej wpadać do blogowego świata- w końcu ile można się uczyć ;)


P.S. Kochani, przypominam Wam o rozdaniu trwającym na moim blogu:



Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...