Styczniowy ShinyBox - to BE SHINY or not to BE SHINY?

19 Komentarzy
Styczniowy ShinyBox inspirowany był karnawałową imprezą. Jesteście ciekawi, jak sprawdziły się kosmetyki, które miały sprawić, że będę błyszczeć mocniej niż Edward Cullen wysmarowany brokatem? ;)




DERMIKA Olśnienie Baza pod makijaż wygładzająca skórę z subtelnym efektem rozświetlającym
Nazwa obiecująca, mimo że nieco przydługa. Baza dobrze przygotowuje skórę do aplikacji makijażu, nie przyspiesza przetłuszczania się. Ma lekką konsystencję i nie pozostawia aż tak wyraźnie wyczuwalnej silikonowej, aksamitnej warstwy jak inne bazy, które do tej pory stosowałam. Efekt rozświetlania mogłabym sobie podarować, bo w tym przypadku osiągnięty jest on jedynie przy pomocy złotych brokatowych drobinek zatopionych w bazie, które ja i tak przykrywam podkładem i pudrem. Całkiem przyjemny kosmetyk, ale nie jest mi niezbędny.

PAESE Linea Automatyczny Eyeliner
Niestety Linea nie zmieniła mojego negatywnego stosunku do eyelinerów w kredce. Jest miękka, ale nie na tyle, bym mogła bez problemów narysować nią kreskę na powiece. Poza tym daje delikatniejszy kolor niż klasyczne płynne eyelinery - niektórym może to odpowiadać, ja jednak nawet w codziennym makijażu preferuję intensywnie czarną kreskę. Poza tym niestety Linea niezbyt dobrze trzymała się na powiece - po paru godzinach odbiła się powyżej linii załamania powieki... Jestem na NIE

DELAWELL Złota oliwka do paznokci
 By ją wypróbować, poświęciłam się i przez prawie miesiąc nie malowałam paznokci ;) Codziennie na 30-60 minut aplikowałam oliwkę na paznokcie i skórki. W efekcie płytka paznokcia rzeczywiście jest mniej krucha, bardziej nawilżona. Cudów jednak nie ma. Być może po prostu za dużo wymagam po miesięcznej kuracji, a być może dobrze byłoby wzbogacić oliwkę Delawell jakimiś kapsułkami twist-off np. z witaminą A + E albo z keratyną. Na plus zaliczam wygodny aplikator, piękny zapach oliwki, a także jej konsystencję - dzięki temu, że Złota oliwka jest nieco gęstsza niż zwykłe oleje, lepiej się ją aplikuje (to nie tak, że nie spływa w ogóle, ale spływa troszkę mniej ;P). Jestem raczej na TAK.

BIOLIQ Krem nawilżający pod oczy 25+
Naprawdę trudno ocenić ten krem, nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów jego stosowania, ale z drugiej strony to krem dla cery młodej, więc takiej, która z założenia nie sprawia większych problemów. Trzeba przyznać, że Bioliq jest łagodny, nie podrażnia oczu. Nawilża przyzwoicie, choć ma lekką konsystencję. Taki po prostu "zwyklak" dla kogoś, kto szuka nieszkodliwego, łagodnego kremu dla totalnie niewymagającej okolicy oczu. Ja jestem z niego zadowolona, więc jestem na TAK.

EVREE Wygładzający peeling do stóp
Pachnie przyjemnie, ma bardzo fajny skład, ale mimo wszystko nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Jako peeling do stóp był dla mnie zbyt delikatny. Pumeksowe drobinki, choć ostre, okazały się za małe. Dobrze sprawdzał się jako uzupełnienie działania kostki pumeksowej. Biorąc jednak pod uwagę jego niską cenę (10zł) uważam, że można mu wybaczyć małe drobinki ;) Mimo wszystko jestem na TAK.




PODSUMOWANIE:
Miało być "shiny", wyszło... średnio. Kosmetyki nie są złe, nie mogę na nie jakoś szczególnie narzekać, ale żaden nie spełnił moich oczekiwań w 100%.
Karnawałowa impreza z Shiny zapowiadała się świetnie, ale przed północą czar prysnął - z balu zrobiła się domówka. Bawiłam się nawet nieźle :)


Jakie wrażenie na Was zrobiły kosmetyki ze styczniowego pudełka?


P.S. Jeśli jeszcze nie macie prezentu Walentynkowego dla swojej drugiej połówki, ShinyBox ma dla Was inspirację, jak upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu - kupując Zestaw dla Zakochanych (M BOX + lutowa edycja ShinyBox'a - LoveBox) sprawimy prezent naszemu mężczyźnie, a jednocześnie kupimy coś dla siebie, oszczędzając przy tym, bo za dwa pudełka zapłacimy 69zł. Więcej informacji znajdziecie, klikając w poniższy baner:




Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...