Dno i wodorosty - styczeń 2014

29 Komentarzy
Na dziś przygotowałam denkowe sprawozdanie z pierwszego miesiąca 2014 roku.
Ze względu na problemy z wyświetlaniem i w ogóle z czytelnością interaktywnych grafik, postanowiłam powrócić do tradycyjnej formy zdjęć, ale nie rezygnuję z interaktywnych grafik. Mam nadzieję, że taka forma postów denkowych będzie dobrym złotym środkiem.
Będę wdzięczna za wszystkie Wasze opinie i sugestie.



Poniżej interaktywna grafika - jeśli nie chce Wam się szukać poniżej tego produktu, który Was zainteresował, wystarczy na tym zdjęciu najechać kursorem na znaczek na wybranym kosmetyku - pojawi się dokładnie taka sama treść, jaka jest pod zdjęciami poniżej.
Jeśli nie wyświetlają Ci się grafiki z serwisu ThingLink lub po prostu nie lubisz takiej formy prezentacji treści, przejdź dalej :)






Poniżej tradycyjne zdjęcia i opisy.



ASTOR Play It Big Mascara
Nie spodziewałam się po niej cudu, ale też nie sądziłam, że rozczaruje mnie aż tak bardzo. Maskara od początku była dla mnie za sucha, sklejała rzęsy i osadzała na nich grudki. Wystarczyły dwa tygodnie, by zrobiła się tak sucha, że w ogóle nie dało się jej używać. Najgorsze jednak było to, że tusz strasznie się osypywał – nie nadawał się nawet do szybkiego makijażu na spacer z psem.



JOANNA Sensual Krem do depilacji nóg
Bardzo lubię krem do depilacji tej właśnie marki. Zawsze wybieram Joannę lub Eveline. Trudno policzyć, ile opakowań już kupiłam. To na pewno nie będzie ostatnie. Recenzja

YASUMI Płyn micelarny 3 w 1
Ta miniaturka okazała się świetnym rozwiązaniem na krótkie wyjazdy i weekendy spędzone u mojego chłopaka. Polubiłam ją nie tylko za wygodną, małą buteleczkę, ale też ze względu na dobre właściwości oczyszczające. Raczej nie kupię pełnowymiarowego opakowania, bo znam równie dobrze micele w niższej cenie (Yasumi kosztuje 29zł za 200ml).


INGLOT Bibułki matujące
Uwielbiam je! Ok, Wibo ma w swojej ofercie tańsze bibułki i wiele osób je lubi, ale dla mnie Inglot jest nie do zastąpienia. Te bibułki perfekcyjnie radzą sobie z naprawdę mocno tłuszczącą się cerą, nie ściągając jednocześnie makijażu.

CELIA Woman Puder sypki 10 Transparentny
Nie był zły, bo nie bielił, nie zapychał skóry. Opakowanie trochę słabe, bo pękło pomimo tego, że nigdy mi nie upadło. Sprawdzi się przy cerze normalnej – dla mnie był niestety za słabo matujący. Po aplikacji wyglądał na cerze nieźle, ale już po godzinie cera wymagała ponownego zmatowienia.

AMARGANI Hair Therapy Oil
Zużywałam go przez 2 lata – bynajmniej nie dlatego, że mi nie odpowiadał, wręcz przeciwnie – bardzo lubiłam cudny zapach tego olejku i sposób, w jaki wygładzał i nabłyszczał moje włosy. Stosowałam go tylko na końce, jako silikonowe serum (choć kissboxowa ulotka sugerowała, że spokojnie mogę go aplikować również na skórę głowy...). Mimo całej sympatii nie kupię go ponownie, bo pozostaję wierna serum na końce z Green Pharmacy – jest tańsze i dla mnie znacznie łatwiej dostępne.

INDOLA Serum na zniszczone końcówki włosów
Początkowo w ogóle nie polubiłam tego produktu, miałam wrażenie, że wyparowywał zaraz po nałożeniu, nie pozostawiając żadnych efektów. Wszystko zmieniło się, kiedy zaczęłam aplikować go na suche włosy, a nie tak jak inne tego typu produkty – na mokre włosy przed suszeniem. Na suchych włosach efekty były naprawdę świetne. Nie kupię jednak tego produktu ponownie, bo 40zł to dla mnie za wysoka cena.

TONI & GUY Shine Gloss Serum
To serum również bardzo dobrze się u mnie sprawdzało – może nie tak dobrze jak ukochany Jedwab Green Pharmacy, ale nie miałam mu nic do zarzucenia. Uwielbiałam to malutkie, poręczne opakowanie, bo świetnie nadawało się do podróżnej kosmetyczki. Mimo to nie kupię go ponownie – głównie ze względu na cenę (40zł za 30ml).


MYTHOS Szampon do włosów przetłuszczających się
Na moje długie włosy musiałam zużyć 2 saszetki, a i tak miałam wrażenie, że potrzebuję więcej piany. Dobrze oczyścił włosy, ciężko mi jednak ocenić jakiekolwiek inne efekty, bo użyłam go tylko raz, poza tym po myciu nałożyłam odżywkę. Raczej nie kupię go ponownie, bo moim szamponowym hitem cały czas jest Babydream.
L'OCCITANE La Collection de Grasse Złoty kwiat i akacja Żel pod prysznic i Balsam do ciała
Należę do osób, które nie lubią wydawać dużo na kosmetyki pielęgnacyjne – chyba, że są to w 100% eko produkty o jakiś mega super właściwościach. Ta seria jednak oczarowała mnie na tyle, że jestem w stanie usprawiedliwić wysoką cenę tych produktów. Nie tylko bosko pachną, ale też naprawdę świetnie działają. Kupię je, jeśli tylko kiedyś mój budżet będzie na to pozwalał – na razie nie pozwala ;P Recenzja


GLISS KUR Marrakesh Oil & Coconut Szampon
Miałam całą serię tych kosmetyków – szampon, odżywka i maska. Niestety żaden z tych produktów nie spisywał się dobrze na moich włosach. Szampon oczyszczał i pozostawiał włosy miękkie w dotyku, ale równocześnie przyspieszał ich przetłuszczanie i obciążał. Dlatego pomimo pięknego zapachu tych kosmetyków, nie kupię ich ponownie.


DOVE Creme Mousse Body Wash
O mojej sympatii do produktów prysznicowych Dove na pewno już wiecie. Uwielbiam musy i żele Dove, dlatego to opakowanie nie jest ostatnim – na pewno kupię kolejne. Recenzja


NONI CARE Face Wash Gel
Miałam kilka produktów Noni Care i niestety żaden z nich nie zadowolił mnie w 100%. Żel okazał się delikatny... aż za bardzo. Miałam wrażenie, że nie do końca oczyszczał twarz. Może było to tylko złudzenie, ale ja wolę naprawdę solidnie oczyszczające produkty do mycia cery.
GOLDWELL Dual Senses 60-sekundowy balsam do włosów
To naprawdę dobry produkt – wygładza włosy, sprawia, że są błyszczące i nie plączą się, łatwiej się rozczesują. Nie wiem, jak działa w dłuższej perspektywie czasowej, bo miałam jedynie miniaturkę, która wystarczyła na 5-6 aplikacji. Czy kupię go ponownie? Waham się, bo cena 40zł za 200ml średnio mnie przekonuje, ale boski zapach maski i jej niezłe działanie skutecznie mnie przekonują. Będę szukać tej maski w jakiejś korzystnej promocji.

ÜBER Hair Maska intensywnie regenerująca do włosów suchych, łamliwych oraz farbowanych
Działa bardzo dobrze, ale nawet dobre działanie nie usprawiedliwia ceny 75zł za 100ml, tym bardziej, że skład taki sobie... Nie kupię pełnowymiarowego opakowania.





BABYDREAM Uniwersalny żel do mycia
Mój ulubieniec – szczególnie do mycia włosów i czyszczenia pędzli, ale daje radę też jako żel do higieny intymnej, żel do mycia twarzy, a w kryzysowych sytuacjach nawet jako żel pod prysznic ;) Butelka takiego żelu zawsze jest w mojej łazience.



FACELLE Sensitive Płyn do higieny intymnej
Najlepszy! Świetnie działa, na bardzo dobry skład, do tego jest tani i łatwo dostępny. Lubię go także jako żel do mycia twarzy, czasem nawet myję nim włosy. Kupuję go już od dłuższego czasu i nie planuję zmiany na żaden inny żel do higieny intymnej.






Czekam na Wasze opinie - czy taka forma postów denkowych jest ok, czy raczej za dużo kombinowania?
Znacie któryś ze zużytych przeze mnie w styczniu produktów?

Pozdrawiam :)





Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...