Zaszczyt, chwała, Splend'Or

44 Komentarzy
Zanim przejdę do recenzji, skupię się na chwilę nad wyjaśnieniem pewnego kluczowego na dziś słowa- splendor. Słownik języka polskiego podaje, że słowo to ma dwa znaczenia (źródło):
- zaszczyt lub honor, którego ktoś doznaje
- zewnętrzne oznaki świetności lub bogactwa
Jeśli więc producent nadaje marce kosmetyków nazwę "Splend'Or", sugeruje, że kosmetyki te są naprawdę dobrej jakości, a ich stosowanie to prawdziwy zaszczyt. Czy tak jest w rzeczywistości?
Dowiecie się, czytając moją recenzję odżywki do włosów Splend'Or Balsamo Addolcente al Cocco.


Opakowanie: plastikowa biała buteleczka, pod światło staje się półprzezroczysta, więc widać, ile kosmetyku jest w środku. Opakowanie praktyczne i estetyczne, choć na półce prezentuje się dość przeciętnie, nie zwraca na siebie uwagi. Zawiera jednak wszystkie niezbędne informacje.


Użytkowanie:
- Konsystencja - odżywka jest bardzo rzadka, spływa z dłoni. Za to łatwo wypływa z opakowania, ale niestety przekłada się niekorzystnie na jej wydajność.
- Aplikacja - ze względu na rzadką konsystencję trzeba uważać, by nie zachlapać całej łazienki. Jednak nawet jeśli bardzo, bardzo uważamy, zawsze pół porcji odżywki spadnie nam do wanny/brodzika, a jedynie drugie pół ląduje na włosach.
- Wydajność - niestety słaba. Odżywka starcza na kilkanaście użyć, szybko ubywa z opakowania.
+ Zapach - odżywka pachnie jak nieco chemiczne mleczko kokosowe. Jest to jednak całkiem przyjemny zapach, nie mam na co narzekać w tej kwestii.
+ Czas aplikacji - kilka minut - jak zwykle przy odżywce (ja jednak polecam nakładać ją na 20-30 minut pod czepek)


Efekty:
Włosy rzeczywiście lepiej się rozczesują, są miękkie w dotyku i bardziej lśniące. I nie jest to tylko powierzchowna zmiana- odżywka stosowana regularnie rzeczywiście poprawia kondycję włosów. Nie jest to może spektakularny efekt, ale też nie można oczekiwać zbyt wiele- w końcu to odżywka, a nie maska.
Odżywka nie obciąża włosów i nie wzmaga ich tłuszczenia się.


Skład: Dużym plusem jest brak parabenów w odżywce. Nie mamy tu też silikonów, oleju mineralnego ani parafiny- jedynie glikol propylenowy, ale w połowie składu. Dość wysoko (bo już od 4 miejsca) zaczynają się naturalne oleje i ekstrakty- olej kokosowy, wyciąg z krwawnika pospolitego, z lipy srebrzystej, z kwiatu rumianka, z prawoślazu lekarskiego, ze ślazu dzikiego. Plus również za to, że substancje zapachowe są pod koniec składu.

INCI: Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Cocos Nucifera Oil, Achillea Millefolium Extract, Tilia Tomentosa Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Althea Officinalis Root Extract, Malva Sylvestris Extract, Propylene Glycol, Triethylene Glycol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Parfum, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.


Dostępność: w Polsce niedostępna. Na pewno znajdziecie ją we włoskich drogeriach- mniejszych i większych, bo z tego co zauważyłam, ta firma jest we Włoszech bardzo popularna.

Cena: 1 € (słownie: jeden [!!!] ojro) za 300ml


Ocena: 5/6 (Szkoda, że odżywka jest w Polsce właściwie niedostępna, ponieważ za tak niską cenę trudno znaleźć coś równie dobrego. Pisałam w poście denkowym, że ta odżywka mnie rozczarowała. Bo rzeczywiście jest inna niż typowo silikonowe preparaty, nie widać efektów od razu, ale przy dłuższym stosowaniu zaczęłam je zauważać. Poza tym analiza składu utwierdziła mnie w przekonaniu, że ten kosmetyk zasługuje na uwagę. Minusem jest oczywiście rzadka konsystencja i niska wydajność, ale przy cenie 1 € nie wymagajmy zbyt wiele. Jeśli jeszcze kiedyś wrócę do Włoch, kupię ją ponownie i będę stosować pod czepek na 20 minut, by wszystkie te fajne ekstrakty mogły się wchłonąć.)

Czy stosowanie odżywki Splend'Or rzeczywiście było zaszczytem? Ja raczej tak bym tego nie określiła. To była przyjemność dla mnie i zapewne ulga dla moich włosów. Moim zdaniem nazwanie marki tego typu "Splend'Or" to trochę przerost formy nad treścią, bo kosmetyki są owszem fajne, ale ogólnodostępne, tanie jak barszcz, więc ze splendorem, bogactwem i przepychem nie mają wiele wspólnego.




Stosowanie kosmetyków przywiezionych z wakacji zawsze wprawia mnie w dobry nastrój- przypominam sobie miłe chwile, kiedy nade mną było błękitne niebo, słońce świeciło intensywnie, a temperatura pozwalała odsłonić trochę ciałka. Nie to co teraz... Eh ;)

Kochani, jak tam przygotowania do Świąt?
Do mnie wciąż przybywają nowi Mikołajkowie- dziś np. moim świętym Mikołajem została firma Elfa Pharm (produkująca między innymi kosmetyki marki Green Pharmacy) oraz Kasia z bloga Sweet & Punchy. Chcecie zobaczyć prezenty? ;>
Zdradzę Wam, że mam też coś dla Was- wielkimi krokami zbliża się pierwsza rocznica mojego skromnego bloga i chyba wypadałoby to jakoś uczcić, prawda? :)


P.S. Tak a propos kosmetyków do włosów, znalazłam dziś obrazek, który mnie rozśmieszył:

Źródło: http://widzialas.to/jak-wybieramy-szampon-27531.html


Zgadzacie się z powyższą grafiką czy też uważacie, że w dzisiejszych czasach faceci jednak coraz lepiej orientują się w tematyce kosmetyków?


Podone posty:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...